Rekord osób online:
Najwięcej userów: 1410
Było: 05.05.2026 04:55:23
Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej
Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej
Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej
W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej
Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Hermiona nie może zapomnieć o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pełna złych przeczuć decyduje...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Hermiona nie może zapomnieć o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pełna złych przeczuć decyduje...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej
Cykl wierszy poświęcony Remusowi. :)
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej




[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w Błonia
Valerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
Valerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w Błonia
Valerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
Valerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piętro
Valerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
Nie potrafili zdecydować się na termin ponownego wyjazdu do Leonoscars. Zwłaszcza, że już od dłuższego czasu wyczekiwali na wiadomość od Remusa, który został wysłany przez Dumbledore'a w góry, by tam interpretować nastroje wilkołaków. Peter doprawdy pochwalił pomysł dyrektora Hogwartu, ale Syriusz wiedział, że dłuższe przebywanie Lunatyka w takim towarzystwie może wpędzić przyjaciela w depresję. Zwłaszcza, że Remus miał raczej delikatne usposobienie i często pojawiały się u niego oznaki melancholii.
W końcu jednak nastał taki moment, w którym odkładanie wizyty w wiosce było już przesadą. Dlatego właśnie spakowali najważniejsze rzeczy i ruszyli w drogę, wymuszając na Lily obietnicę, że gdy tylko dotrze do niej wiadomość o Remusie, zaraz im ją przekaże.
Syriusz nie był zachwycony koniecznością ponownego wyjazdu... poprzednie nic pozytywnego nie przyniosły, nie licząc nadmiaru towarzystwa upierdliwej Natalie, która najwidoczniej obrała go sobie jako cel. Nie mógł jednak nie odczuwać pozytywnej adrenaliny związanej z wędrówką do serca lasu.
Za czwartym razem poszło mu już dużo lepiej. Nie zdziwiła go blokada magii zaraz za głazem w środku puszczy. Nie widział większego problemu w znalezieniu góry, na którą trzeba było się wspiąć, by dotrzeć do ogromnego urwiska, a sam skok nie powodował zawrotów głowy. Nawet udało mu się wylądować na nogach, a nie na twarzy. Uznał to za swój osobisty sukces, chociaż niespecjalnie podobało mu się, że James nie widział absolutnego żadnego problemu w rzuceniu się z urwiska, a nawet nazwał to "świetną zabawą". Wylądował o wiele zgrabniej niż Syriusz, chociaż była to jego pierwsza wizyta w Leonoscars. O dziwo, humoru nie poprawił mu pokraczny Peter, którego ze skały trzeba było zepchnąć siłą. W tym momencie pluł błotem na prawo i lewo, patrząc z wyrzutem na przyjaciół, jakby jego upadek wynikał z ich złośliwości, a nie jego niesprawności.
– Wstawaj, Glizdogonie – powiedział James, podając przyjacielowi rękę. Rozglądał się na boki, podziwiając otaczającą go wokół przyrodę, która od czasu wizyty Syriusza niewiele się zmieniła. Drzewa wciąż były obrośnięte liśćmi, a niemalże każdy kamień pokrywał mech - roślinność Leonoscars widać kpiła sobie z zimy.
Razem ruszyli w kierunku wioski. Peter nie wyglądał na zadowolonego, z kolei James kipiał entuzjazmem. Z uśmiechem na ustach mijał każdy krzak, z trudem powstrzymując się przed biegiem. Dla niego las zazwyczaj bezpośrednio wiązał się ze sportem, który po prostu uwielbiał. Wysiłek fizyczny sprawiał mu o wiele więcej radości niż innym ludziom, z czym Syriusz niejednokrotnie musiał się użerać...
W końcu dotarli do obozowiska, które z każdą wizytą robiło równie niezwykłe wrażenie. Tym razem jednak coś się zmieniło - od razu rzucała się w oczy ilość osób przebywających na placu. Na samym środku palił się wielki ogień, przy którym kilka osób piekło kiełbaski i kawałki mięsa. Gdzieś obok biegała banda dzieciaków rzucających w siebie kawałkami węgla. Stojąca niedaleko kobieta wrzeszczała na nich i groziła palcem. Kilku rosłych mężczyzn piło piwo z ogromnych kufli, przy czym zaśmiewali się z czegoś niezrażeni nawet latającymi dookoła czarnymi odłamkami.
– Mamo, mamo! Chyba znalazłam diament! – Jakaś śliczna dziewczynka o okrągłej buzi podleciała do ciężarnej kobiety, którą Syriusz widział podczas swojej pierwszej wizyty w Leonoscars.
– Nie, kochanie. To nie jest diament – powiedziała, biorąc od dziecka jego łup.
– Jak to nie! Przecież sama mówiłaś, że każdy kawałek węgla może być diamentem! – Dziewczynka wyglądała, jakby miała się zaraz rozpłakać.
– Tak, malutka, ale nie z węgla drzewnego...
Wszyscy najwidoczniej świetnie się bawili i nie zwracali uwagi na przybyłych obcych... z resztą nastawienie mieszkańców do gości wciąż stanowiło dla Syriusza zagadkę, której nie potrafił rozwikłać.
Zaczął się rozglądać dookoła, szukając znajomej twarzy. Był pewien, że gdzieś w środku zamieszania musiała stać Natalie, ale w tamtym momencie nie mógł jej znaleźć.
Ruszyli w kierunku jednego z namiotów, który wedle stanu wiedzy Syriusza miał prowadzić do gospody kierowanej przez Bertrama. Nie było jednak sposobu, by dostać się do środka nie zwracając jednocześnie na siebie uwagi, gdyż przy wejściu stała niemała grupa osób.
Próbował podsłuchać rozmowę dwóch mężczyzn, licząc, że dowie się w końcu z jakiej to okazji zorganizowano taką zabawę. Jednak odziani w skórzane płaszcze mieszkańcy mówili jedynie o niezliczonych litrach piwa, które wypili dzisiejszego dnia.
– To nie jest ona? – James wskazał ręką na dwójkę ludzi stojących pod drzewem. Była to Natalie w towarzystwie swojego brodatego ojca. Dziewczyna kręciła głową ze zmarszczonym nosem i tupała nogą. On chyba starał się jej coś wytłumaczyć, bo gestykulował zawzięcie.
– Chodź... – Pociągnął Jamesa za rękaw szaty i ruszył w kierunku Natalie i Raphaela. Peter pobiegł za nimi nim zniknęli w tłumie biesiadujących.
Natalie odgarnęła swoje rozwiane włosy, kiedy jej ojciec burknął pod nosem:
– Nie zgadzam się.
Wpatrując się w nich przez dłuższą chwilę, doszedł do wniosku, że właściwie nie byli do siebie podobni. Może i mieli równie jasne włosy i bladą skórę, jednak Natalie charakteryzowało coś innego, czego Syriusz nie potrafił nazwać, a jednak widział to i wiedział, że ma rację... coś, dzięki czemu ta stuknięta osoba wyróżniała się w tłumie pozostałych, chociaż tak samo czesała włosy, nosiła identyczne ubrania.
– Nie mamy wyjścia – powiedziała słodko dziewczyna. Syriusz zastanawiał się, jakim cudem miała w sobie tyle cukru, ale nie dotarł do żadnego rozsądnego wyjaśnienia.
Nie zdążyli jednak usłyszeć ani słowa więcej, bo gdy tylko znaleźli się w pobliżu ojca i córki, ci przerwali rozmowę. Mógł to być przypadek, chociaż Syriusz bardziej obstawiał na wyczucie nosem "intruza", jak go zwykł nazywać mężczyzna z brodą. Raphael odszedł od dziewczyny i przyłączył się do jakiejś grupy roześmianych kobiet. Wyraz twarzy Natalie zmienił się w ciągu kilku sekund. Dosłownie chwilę wcześniej wydawała się obrażona, w obecnym momencie na jej twarzy rozkwitł wesoły uśmiech. Obróciła się dookoła własnej osi jakby chciała ogarnąć całe zamieszanie na placu. Nim Syriusz zdołał umknąć w tłum, już biegła w jego stronę.
– Syriuszu! – krzyknęła piskliwie i wpadła mu w ramiona. Syriusz automatycznie odsunął ją od siebie na długość ramion, ale i tak mógł dojrzeć każde zadrapanie na jej bladej skórze. – Dawno cię nie było.
– Natalie, poznaj moich przyjaciół – powiedział przesadnie uprzejmym tonem. Wiedział, że musi rozegrać to w odpowiedni sposób. Natalie do tej pory nie zrażała się jego niezbyt sympatycznymi wypowiedziami, ale przecież wszystko mogło się zmienić.
Dziewczyna spojrzała z zainteresowaniem na Jamesa i Petera, przy czym Potterowi poświęciła kilka sekund uwagi więcej.
– Miło mi – zaśpiewała słodko i pocałowała jednego i drugiego w policzek, przez co Glizdogon strasznie się zarumienił.
– Możemy porozmawiać? – zapytał Syriusz, ostrożnie dobierając słowa.
– Przecież rozmawiamy – zachichotała, puszczając oko do Petera. Ten aż pobladł pod wpływem jej intensywnego spojrzenia. Syriusz zmarszczył brwi niezadowolony, ale postanowił to zignorować.
– W cztery oczy – dodał wciąż uprzejmie, chociaż w jego głosie można było, przy dużej dawce czujności, usłyszeć fałszywy ton.
– W cztery oczy? Chcesz żebyśmy byli sami? – Natalie przyglądała mu się uważnie. – Masz zamiar mi się oświadczyć?
Peterowi najwyraźniej opadła szczęka, bo otworzył usta i wyjąkał coś niezrozumiale. Zaraz jednak wyprostował się i spojrzał zirytowany w niebo. Stojący obok James z trudem panował nad mięśniami twarzy, żeby nie ujawnić swojego rozbawienia.
– Co...? – Syriusz kompletnie nie wiedział co powiedzieć. Sporo w tym swoim krótkim życiu widział, ale tego nie przewidział w żadnym razie... nawet jeśli w sytuację wmieszana była Natalie. - Nie, skąd ci to przyszło do głowy?
Chociaż nie... po niej akurat mógł się tego spodziewać.
– Szkoda... – westchnęła, po czym zgarnęła za ucho swoje poplątane blond włosy. – Mógłbyś zostać moim mężem. Jesteś bardzo przystojny...
James nie wytrzymał. Zakrztusił się i zaczął głośno kaszleć. Byłby się udusił w tym ataku śmiechu, ale w porę Syriusz zdzielił go pięścią w plecy. Spojrzał na niego ostrzegawczo, więc ten postanowił całe swoje zainteresowanie poświęcić ptakom, które fruwały nad ich głowami.
– To o czym chcesz rozmawiać? – zdenerwowała się Natalie, spoglądając na Jamesa, który już przybrał normalny wyraz twarzy, chociaż na jego policzkach można było dostrzec pozostałość po łzach spływających mu kilka chwil wcześniej. Zasychające słone krople chyba niezbyt jej się spodobały.
– Może nie tutaj... – powiedział Syriusz, unikając jej szalonych, błyszczących oczu. Sam nie wiedział, jak miał ją podejść. Nie miał żadnego doświadczenia w manipulacji, a Natalie nie pasowała do żadnego znanego mu schematu człowieka.
– Co właściwie świętujecie? – zapytał nagle James, a Syriusz posłał mu spojrzenie pełne wdzięczności.
– Dzisiaj wypuszczamy duchy lasu, żeby pomogły nam chronić wioskę – odpowiedziała powoli, wciąż nazbyt poważnie.
Syriusz rozejrzał się dookoła, ale nie dostrzegł nic zadziwiającego... oczywiście samo Leonoscars było specyficzne, więc gwoli ścisłości nie zauważył nic wyjątkowego jak na samą wioskę. Być może biesiady nie widział, ale jednak słyszał o ich wspólnych ogniskach. Nic jednak nie wskazywało na to, by za chwilę miała odbyć się jakakolwiek uroczystość.
– Mogłabyś coś dla mnie zrobić? – zapytał Syriusz, modląc się w duchu, by jego głos pozostał ciepły i nie zawiódł go w tej wyjątkowej chwili.
– Co tylko chcesz – odpowiedziała słodko, wyciągając sobie jednocześnie z włosów kilka suchych liści.
– Naprawdę? – zapytał, starając się ukryć zdenerwowanie. Nie spodziewał się, że pójdzie tak łatwo... próbował znaleźć jakiś haczyk, ale nie musiał czekać zbyt długo.
– Pod jednym warunkiem – dodała Natalie. Podeszła tak blisko, że gdyby była kilkanaście centymetrów wyższa, najpewniej zetknęliby się nosami... Tak blisko, że nie mógł dostrzec uśmieszku, który pojawił się na jej ustach.
– Chcę porozmawiać z tym dziwnym, wytatuowanym człowiekiem – wypalił trochę nazbyt szybko. – Wiesz o kogo chodzi, prawda?
Pokiwała energicznie głową, niemalże uderzając jej czubkiem o jego brodę. Uśmiechnął się triumfalnie. Ta dziewczyna mogła mu zapewnić rozmowę z kimś ważnym. Być może nie należała do nazbyt bystrych, ale z pewnością znała każdą osobę w wiosce. Zerknął na Jamesa, a ten pokiwał mu zachęcająco głową.
– Co to za warunek?
– Musisz ze mną zatańczyć – wyrzuciła z siebie dziewczyna, robiąc dosłownie minimalne pauzy między poszczególnymi słowami.
– CO? – Syriusz odskoczył od niej, z trudem hamując chęć sięgnięcia po różdżkę. Sam nie wiedział, jak odebrać tę dziwną propozycję. Natalie potrafiła wyskoczyć z czymś jak filip z konopi*, ale tym razem najwyraźniej sobie z niego kpiła. – Nie, nie, nie, nie...
– Nie bądź taki skromny, Syriuszu – zaśmiał się James, mierzwiąc swoje i tak potargane włosy. Pod tym względem mógł bez problemu znaleźć wspólny język z ludźmi Leonoscars. – Przecież wszyscy wiedzą, jak kochasz taniec.
Peter zarechotał złośliwie pod nosem, ale pod wpływem wściekłego spojrzenia Syriusza zaraz przybrał poważny wyraz twarzy.
– Ale tutaj nie ma nawet żadnej muzyki, bądź poważna – powiedział, starając się zmusić Natalie do rozsądnego myślenia.
– Muzyka powinna wydobywać się prosto z twojego serca – wyjaśniła, wyglądając przy tym jak osoba potrzebująca pomocy uzdrowicieli z oddziału zamkniętego Szpitala Świętego Munga.
– Jakiego serca... – wybełkotał, ale Natalie chyba go już nie słuchała. Spojrzał z rozpaczą w oczach na Jamesa, który tylko uśmiechnął się do niego znacząco.
Tańczenie z pokręconą dziewczyną na środku placu tylko po to, by sprawić jej niczym nieuzasadnioną przyjemność, wydawało się być najgłupszą rzeczą, jaką kiedykolwiek wymyślono. Syriusz nawet nie brał na poważnie prośby Natalie, bo jej słowa wydały mu się absurdalne, pozbawione jakiejkolwiek logiki. Nigdy nie miał problemów z odmawianiem dziewczynie, ale doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że tym razem może to przynieść dosyć negatywne konsekwencje. Był pewien, że dziewczyna się nie obrazi i zapewne porozmawia z nim tak czy inaczej, ale wtedy zapewne wyciąganie od niej czegokolwiek okazałoby się stokroć bardziej męczące.
Dlatego właśnie pozwolił się wciągnąć w tłum ludzi bujających się w rytm niczego, bo przecież żadnej muzyki nie było. A może tak naprawdę nie znał przyczyny swojego zachowania, tylko próbował znaleźć wyjaśnienie dla zagubionej asertywności, której w towarzystwie Natalie nie potrafił odszukać? Samo tańczenie wymagało po prostu morza cierpliwości i dystansu, a z każdą kolejną sekundą Syriusz czuł się coraz gorzej. Na całe szczęście pary tańczące obok w ogóle nie zwracały na nich uwagi, sami wyglądali prawie tak samo beznadziejnie. "Prawie", bo Syriusz na domiar złego nie czuł w sobie żadnej muzyki i pogrążony w zażenowaniu nawet nie potrafił sobie żadnej przypomnieć.
Stracił z oczu swoich przyjaciół, ale właściwie lepiej się z tym poczuł. Odetchnął kilka razy, żeby odebrać swoje działania jako zwykły żart, a nie upokarzającą żenadę.
Natalie wtuliła się w niego, jakby co najmniej tworzyli parę zakochanych, którzy spotkali się po bardzo długim czasie. Syriusz nie potrafił za nią nadążyć i w takich chwilach tęsknił za normalnymi, londyńskimi kobietami.
– Już? Wystarczy? – Odsunął ją od siebie po dłuższej chwili. W odpowiedzi Natalie zaśmiała się i pocałowała go. W usta.
***
Koniec rozdziału pierwszego
*ja wiem, że to tak po mugolsku, ale zające żyją i w świecie czarodziejów, poza tym za nic w świecie nie wyrzucę z ff istoty, która wygląda tak -> klik
Dziękuję Pene ; )
Barlom dnia 30.05.2014 17:38


Alette dnia 01.06.2014 19:57
Sann dnia 01.06.2014 19:58

_raven_ dnia 05.06.2014 21:50
losiek13 dnia 08.11.2014 01:28
Christina dnia 26.06.2015 21:35
Sam Quest dnia 17.12.2015 11:28
Alette dnia 10.04.2016 20:26

| Wybitny! | 100% | [2 głosy] | |
| Powyżej oczekiwań | 0% | [0 głosów] | |
| Zadowalający | 0% | [0 głosów] | |
| Nędzny | 0% | [0 głosów] | |
| Okropny | 0% | [0 głosów] |
Alette
fuerte
Katherine_Pierce
Sam Quest
Shanti Black
A.
monciakund
ania919
ulka_black_potter
Klaudia Lind
Hahahahahahaha Al jesteś boska
Cala przyjemność po mojej stronie
Co do tekstu:
Piszesz świetnie, ale tego chyba już nie trzeba powtarzać