Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Rozdział 8 cz.2...

Tytuł: Rozdział 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 8 cz.1...

Tytuł: Rozdział 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej

Pierwszy płatek...

Tytuł: Pierwszy płatek śniegu
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaEwa Potter

O pomocy i determinacji.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 7 cz.2...

Tytuł: Rozdział 7 cz.2 - Znów w domu
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Hermiona wraz z przyjaciółkami przybywa do Hogwartu, gdzie odbywa się uczta rozpoczynająca nowy r...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 7 cz.1...

Tytuł: Rozdział 7 cz.1 - Znów w domu
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Hermiona wraz z przyjaciółkami przybywa do Hogwartu, gdzie odbywa się uczta rozpoczynająca nowy r...
>> Czytaj Więcej

Na nieznanym gr...

Tytuł: Na nieznanym grobie
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Wiersz dla Toma Riddle'a...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 6 cz.2...

Tytuł: Rozdział 6 cz.2 - Powrót do Hogwartu
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Nadchodzi dzień powrotu do Hogwartu. Hermiona żegna się z rodzicami oraz przyjaciółmi i jedzie po...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 41
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
48,160 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 895
Było: 04.12.2025 19:55:03
Napisanych artykułów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjęć w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,922
Postów na forum: 319,660
Komentarzy do materiałów: 222,018
Rozdanych pochwał: 3,327
Wlepionych ostrzeżeń: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1389
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejęła Hogwart i okolice, śnieg mocno sypie, ale to Cię nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz się, co ciekawego można robić w weekend:

Bitwa na śnieżki to jest to! Może "zupełnym przypadkiem" oberwie od nas przechodzący obok Snape.
11% [8 głosów]

Plan to brak planu. Będę leżeć w łóżku, pić kakao i plotkować ze współlokatorami z dormitorium.
40% [30 głosów]

Mój nos utknie głęboko w książkach. Tylko pani Pince będzie mnie mogła odgonić od czytania.
13% [10 głosów]

Wymknę się cicho do Miodowego Królestwa. Najwyższa pora uzupełnić zapasy słodkości.
9% [7 głosów]

Postraszę we Wrzeszczącej Chacie. Uwielbiam oglądać miny przechodniów, kiedy wydaje im się, że uciekają od duchów i upiorów.
12% [9 głosów]

Każda pogoda jest dobra na Quidditcha. Śnieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
15% [11 głosów]

Ogółem głosów: 75
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w Błonia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w Błonia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piętro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
[Z] W poszukiwaniu zakończenia
Lord Voldemort sieje zamęt wśród czarodziejów, kiedy młody mężczyzna otrzymuje zadanie, którego sam nie rozumie. Zagubiony wśród lasów Leonoscars próbuje odpowiedzieć na pytania, których nikt nie zadał, by skończyć coś, co się nawet nie zaczęło.
Autor: Prefix użytkownikaAlette
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 75136 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12], [13], [14], [15], [16], [17], [18], [19], [20], [21], [22], [23], [24], [25], [26], [27], [28], [29].
W poszukiwaniu zakończenia 13/29
Lord Voldemort sieje zamęt wśród czarodziejów, kiedy młody mężczyzna otrzymuje zadanie, którego sam nie rozumie. Zagubiony wśród lasów Leonoscars próbuje odpowiedzieć na pytania, których nikt nie zadał, by skończyć coś, co się nawet nie zaczęło.
ROZDZIAŁ III – Niezapomniane

Każdy miesiąc posiada swoją charakterystyczną cechę. Październik kojarzy się ze złotem i kasztanami, listopad ze smutkiem, mgłą i deszczem, styczeń ze śniegiem, luty z mrozem i lodem... przeszywającym zimnem i pragnieniem kwietnia.

Jednak ten luty zapowiadał się zupełnie inaczej. Tylko porankami można było dostrzec szron pokrywający trawy czy jezdnię, w środku dnia ludzie rezygnowali z ciepłych kurtek na rzecz wiosennych płaszczy, chociaż do tej pory roku było jeszcze bardzo daleko. Słońce coraz dłużej pozostawało na horyzoncie, ziemia jakby przygotowywała się do wypuszczenia pierwszych przebiśniegów.
- Patrz, kwiatek - powiedziała kobieta o okrągłej buzi do stojącego obok niej mężczyzny, wskazując na ledwo dychającą roślinkę ukrytą w gąszczu traw. - To chyba pierwszy w tym roku.
- Aha - odpowiedział krótko, rozglądając się na boki. - Możemy już iść?
- Nie bądź taki niecierpliwy - żachnęła się kobieta i spojrzała z wyrzutem na swojego towarzysza. - Przecież mamy jeszcze trochę czasu...
- To niebezpieczne tak stać tutaj teraz, kochanie - powiedział spokojnie mężczyzna. - Wejdźmy po prostu do środka.

Stali przed niezbyt ładnym blokiem, który stanowczo odróżniał się od pozostałych budynków. Zbudowany najprawdopodobniej z najgorszej jakości płyty przypominał bardziej kawał klocka niż dom. W malutkich oknach nie można było dostrzec nawet firanek, ściany w wielu miejscach oznaczony były żałosnymi wyznaniami osiedlowych wandali.
- Jestem aurorem - rzuciła niedbale kobieta. - Nie boję się ataku.
- Jesteś w ciąży - wybąkał mężczyzna, chociaż wiedział, że upartej żonie nie przemówi do rozsądku.
- Ciąża do nie choroba...
Wyciągnęła swoją różdżkę i wyczarowała małego, czerwonego tulipana. Mężczyzna rozejrzał się z obawą, szukając mugoli, ale na szczęście nie dostrzegł nikogo. Odetchnął ciężko, szukając zapasów cierpliwości, aby bardzo spokojnie wskazać kobiecie drogę do bloku. Ta chyba nie miała zamiaru dłużej oponować, bo zaśmiała się tylko beztrosko i ruszyła w kierunku budynku.

Mieszkanie było dosyć ciasne, ale i tak dużo wygodniejsze niż ostatnie. W salonie zmieścili się wszyscy zaproszeni, chociaż w pewnym momencie pojawił się problem z dostawieniem dodatkowych krzeseł. Jego ogromną zaletą był minimalizm - w pomieszczeniu nie ustanowiono żadnych mebli, nie licząc drewnianego stołu, kilku miejsc do siedzenia oraz ogromnego obrazu przedstawiającego śpiącego czarodzieja o imponującym wąsie.
- Frank! - krzyknął rudy mężczyzna, przepychając się przez grupkę ludzi. Na jego piegowatej twarzy można było dostrzec wesoły uśmiech.
- Fabian! Gdzie zgubiłeś brata?
- Dla odmiany pojechał do rodziny. Zawsze tak robi, gdy nachodzi go myśl o założeniu własnej. - Widząc brak zrozumienia na twarzy mężczyzny dodał: - Dom mojej siostry to istne pole bitwy. Posiedzisz trochę z tymi sraluchami Fredem i Georgem i odechce ci się dzieci do końca życia.
- Syriusz - uścisnął dłoń młodego mężczyzny o czarnych włosach. - Jak tam samopoczucie? Ponoć znowu miałeś starcie z ministerstwem?
- Weź, trzymaj tego swojego Rogersa na smyczy, bo kiedyś odgryzę mu nogę - powiedział Syriusz z posępnym wyrazem twarzy. - Cześć, Alicjo.
- A Lily gdzie? - Kobieta zwróciła się do siedzącego na stole wysokiego mężczyzny.
- W Hogwarcie siedzi - odparł James, przeczesując ręką włosy. Miał dosyć dziwny ton głosu, którego Syriusz nie potrafił w żaden sposób określić i wcale mu się to nie podobało. - Stęskniła się za porządną biblioteką.

Spojrzał wymownie na Syriusza, który zaśmiał sztucznie. Lily nie była typem kujona, ale zawsze poważnie podchodziła do powierzonych jej zadań, nawet jeśli to było wertowanie książek przez kila godzin. Jako że uznawała, iż na każde pytanie można znaleźć odpowiedź w książce, to wielokrotnie wyrażała żal, że nie ma dostępu do biblioteki w swojej dawnej szkole, gdzie księgozbiór był co najmniej imponujący.

- A propos Hogwratu – wtrącił Fabian. - Dumbledore będzie?
- Nie będzie - powiedział chropowatym głosem mężczyzna, który właśnie wkroczył do salonu. Wpatrywał się groźnie we wszystkich obecnych, ale każdy z nich już zdążył do tego przywyknąć. - A teraz kończcie te swoje plotkowanie. Róbmy, co mamy do zrobienia i do widzenia.
- Nie denerwuj się tak, Aberforth - zaśmiała się Alicja. - Mamy przecież czas.
Mężczyzna spojrzał na nią w bardzo nieprzyjemny sposób i zwalił się na jedno z wolnych krzeseł. Powoli wszyscy zebrali zajmowali swoje miejsce przy stole.

Umówili się na godzinę szesnastą, ale nikt już nie wierzył w to, że spotkanie zacznie się punktualnie. Wszyscy członkowie Zakonu Feniksa przez minimalnie pół godziny plotkowali na przeróżne tematy - od tych bardzo poważnych do niesamowicie błahych. Dlatego kiedy w końcu każdy ze zgromadzonych usiadł na krześle i przestał zajmować się rozmową, Aberforth Dumbledore zakończył też swoje warczenie i prychanie pod nosem.
- Coś nowego? - przerwał ciszę Fabian Prevett, opierając łokcie na drewnianym stole.

Zaczęli omawiać swoje zadania, które wyznaczył im Dumbledore, często ubarwiając je własnymi przemyśleniami. Syriusz był doprawdy zainteresowany poczynaniami ludzi, na których mu przecież zależało, jednak z jakiegoś powodu w ogóle nie potrafił się skupić. Ostatnie wydarzenia z jakiegoś nieznanego mu powodu wytrąciły go z równowagi, nie pozwalając w żadnym stopniu wrócić do stanu pierwotnego. Ciągnąca się bezczynność nie działała na niego kojąco, wręcz przeciwnie. W ostatnim czasie przynajmniej dziesięć razy dziennie miał ochotę wdać się w jakikolwiek magiczny pojedynek, nawet jeśli miał to sprowadzić na niego dodatkowe kłopoty. Powstrzymywała go tylko perspektywa kolejnego spotkania z Dorianem Rogersem.

- Sami-Wiecie-Kto interesuje się najprawdopodobniej jakimiś magicznymi plemionami - powiedział James, tym samym wyrywając Syriusza z zamyślenia. - Ten kamień, który Syriusz odebrał Gibbonowi wiąże się... chyba... z jakimiś starodawnymi rytuałami.
- Wiecie jakimi? - zapytał Frank, marszcząc brwi.
- Słyszeliśmy, ale źródło jest dosyć wątpliwe. - W tym momencie zrobił pauzę, jakby rozważał, w jaki sposób powinien określić wiarygodność opowieści mieszkańców z Leonoscars, z pewnością koloryzowane przez Natalie. - Z resztą to i tak niewiele zmienia. Kamień równie dobrze mógł być jedynie produktem ubocznym, na który Sami-Wiecie-Kto w ogóle nie zwraca uwagi.
- To by się trzymało kupy - wtrącił Fabian. - Wedle informacji, które udało nam się podsłuchać w Dziurawym Kotle Sami-Wiecie-Kto nie ukarał Gibbona za zagubienie przedmiotu. Oznacza to, że ten nie miał znaczenia kluczowego. Nie wiem doprawdy, jak dokładnie przebiegała ich rozmowa, do przyjemnych pewnie nie należała, natomiast Śmeirciożerca nie wspominał nic o torturach.
- To akurat o niczym nie świadczy - powiedział spokojnie Remus, spoglądając kątem oka na Syriusza. - Sami-Wiecie-Kto jest nieprzewidywalny, zabija tych, którzy nic nie zrobili, a wybacza osobom, które popełniły kolosalne błędy. Doskonale wie, co robi. Sieje postrach nawet we własnych szeregach.
- A jego popleczników jest coraz więcej - dodał Sturgis Padmore, który nie potrafił się powstrzymać przed wtrąceniem do rozmowy swoich przemyśleń. - Jesteśmy na granicy wojny.
- Na granicy? - zaśmiał się Syriusz. - Dla mnie to już jest wojna.
- Tobie spieszno do wielkiej bitwy, a nie w tym rzecz...
- Chyba nie zebraliśmy się tutaj, żeby prowadzić nic nie warte polityczne dysputy - przerwał im Aberforth. Syriusz, który już otwierał usta, skrzyżował tylko ręce na piersi. - Do rzeczy panowie.
- Sprawa z kamieniem i tak na razie nie ma większego znaczenia - powiedział Sturgis. W jej głosie można było wyczuć lekkie zdenerwowanie. - Wedle moich informacji Sami-Wiecie-Kto zajmuje się obecnie czymś zupełnie innym. Czymś tak tajnym, że nie wspomniał o tym żadnemu ze Śmierciożerców.
- Skoro nikomu o tym nie powiedział, to skąd wiesz? - zapytała ironicznie Dorcas Meadows, poprawiając swoje siwe loki, w które wplotła zielone koraliki.
- Nieważne, bo dopiero to nie ma dla nas znaczenia - oznajmił Syriusz rozdrażnionym tonem. Nie lubił, gdy ktoś podważał wagę zadań, które musiał wykonać. - Jeśli o jego poczynaniach nie wie żaden Śmierciożerca, to my tym bardziej nic nie wskóramy.
- Przestańcie się sprzeczać - rzuciła Alicja, chwytając Franka za rękę. Mąż spojrzał na nią zaniepokojony, ale nic nie powiedział.
- Może się mylę... - zaczął mówić James, ale Sturgis, który już ledwo panował nad nerwami, przerwał mu i wycedził:
- Może chcesz po prostu poprzeć Syriusza...
- Będę robił to, na co mam ochotę. Nie musisz mi się wtrącać w pół słowa. - James zmarszczył brwi i spojrzał ze złością na mężczyznę siedzącego dokładnie naprzeciw niego.
- Weźcie sobie na wstrzymanie, co? - rzucił się Fabian, starając się ukryć irytację. - Wydawało mi się, że w przypadku Sami-Wiecie-Kogo każda informacja jest istotna. Nawet ta, w którym wychodku ostatnio srał.

Zapadła cisza. Żadna z obecnych osób nie miała pojęcia, jak zareagować na tę bądź co bądź dziwną uwagę. Samo mówienie o Lordzie Voldmeorcie w kontekście żartu wydawało im się aż nazbyt makabryczne. Marlena McKinnon uderzała palcami o stół i rzuciła wymowne spojrzenie na Franka, który tylko nieznacznie wzruszył ramionami, nie puszczając ciepłej dłoni Alicji.

- To on w ogóle sra? - zaśmiał się nerwowo Syriusz, chcąc rozładować negatywną atmosferę. - Wielki i niepokonany czarnoksiężnik dokonuje tak prymitywnych czynności. Wyobrażacie to sobie? Jak sięga po gazetę...
- Nie - powiedziała zdegustowana Marlena McKinnon, której żart mężczyzny nie przypadł najwyraźniej do gustu.
- To musi być ciekawe - rzucił rozbawiony Sturgis, mrugając porozumiewawczo do Jamesa, który odpowiedział mu szelmowskim uśmiechem.
- W ogóle nieciekawe - dodała Marlena, chcąc jak najszybciej uciąć temat.
- Przecież to normalna fizjologiczna potrzeba - powiedział zdawkowo James, podkreślając przedostatnie słowo. Siedzący obok niego Peter zachichotał głośno.
- Jesteście obrzydliwi...
- W każdym razie... - zmienił temat Frank, chociaż i on ledwo skrywał uśmiech. - Jeśli nie o kamień chodziło Sami-Wiecie-Komu, to zapewne skupił się na treści rozmowy. W końcu bez potrzeby nie wysłał Gibbona do Leonoscars.
- Ja się tylko zastanawiam, dlaczego wybrali akurat tę wioskę. Przecież wymienić się wiedzą mogli gdziekolwiek... chociażby i na cmentarzu. - powiedziała Marlena, oddychając z ulgą. Odgarnęła z czoła swoją rzadką blond grzywkę i wyprostowała się na krześle.
- To bardzo proste - tłumaczył Syriusz - kimkolwiek był ten informator , z pewnością nie ufał Śmierciożercom, z resztą całkiem słusznie. Wiadomo przecież, że gdyby nie spotkali się na w miarę neutralnym gruncie, poplecznicy Voldemorta z pewnością wybraliby przesłuchanie z pomocą swoich własnych, niezbyt przyjemnych narzędzi. Leonoscars nie pozwalało im na używanie czarów, więc człowiek mógł czuć się bezpiecznie. Gospoda, w której siedziało mnóstwo ludzi, tylko działała na jego korzyść. A że mieszkańcy wioski nie lubią rozmawiać z obcymi, nie musiał się martwić, że całość się wyda.
- Skoro nie ufa Śmieciożercom, to z jakiej paki mu kabluje - zapytał z przejęciem, Peter.
- Nie wiemy, czy ten człowiek mu donosił, czy też przekazał tylko jedną informację - odpowiedział mu James. - Ludźmi kierują różne motywy, czasami jest to strach innym razem pragnienie spokoju. Może Sami-Wiecie-Kto zagrażał temu informatorowi, a on chciał tego zagrożenia się pozbyć. To jest człowiek-widmo, najpewniej chce pozostać w ukryciu.
- Czyli jak? Sami-Wiecie-Kto zajmuje się czymś sam, ale zleca jednemu ze Śmierciożerców, wcale nie najzdolniejszemu, spotkanie z jakimś uciekinierem - powiedział Fabian, starając się wszystko podsumować. – Ten człowiek posiada jakąś wiedzę na temat starodawnej magii, być może czarno magicznej, bo niby jaka inna miałaby zainteresować takiego mordercę? Gibbon jest pionkiem, zapewne nie ma o niczym pojęcia.
- Moja brygada zna obecne miejsce zamieszkania Gibbona - wtrącił Frank. Pozostali spojrzeli na niego zdziwieni. Tylko Aberforth pozostawał niezainteresowany. Pił nieznany im napój ze swojej własnej piersiówki. - Jutro z rana planujemy nalot.
- To nie jest dobry pomysł... - rzucił tylko pod nosem i ponownie zatopił się we własnych myślach.
- Zgadzam się z tobą Abertforth, dlatego mam zamiar pozwolić mu uciec. Do tego Śmierciożercy mamy bezpośredni dostęp, jeśli wciąż będzie wykonywał polecenia Sami-Wiecie-Kogo, to i my mamy spore szanse, by się o owych poleceniach dowiedzieć.
- Nie możecie po prostu odwołać akcji? - zdziwił się Remus.
- Dugald liczy na sukces, a złapanie Śmierciożercy pozwoli mu utrzymać się na stołku. Nic nie mogę w tej sprawie zrobić. Odwołanie obławy wzbudziłoby podejrzenia, nie tylko urzędników. Nie zapominajmy, że wśród nich są również poplecznicy Sami-Wiecie-Kogo.
- A jak idzie sprawa z Andromedą? - zwróciła się Dorcas do Syriusza.

"Gówniano" miał ochotę odpowiedzieć. Jego próby rozmowy skończyły się fiaskiem i nic nie mógł na to poradzić. Jego kuzynka stanowczo odmówiła działalności na rzecz Zakony Feniksa, bynajmniej nie za względu na swoje poglądy. "Syriuszu, ja mam córkę" tłumaczyła mu spokojnie, choć z ukrytą pretensją. Na sprawach rodzinnych co jak co, ale się nie znał, jednak na swój własny sposób rozumiał decyzję Andromedy. Chciała chronić najbliższe jej osoby.

Jednak nie miał ochoty o tym opowiadać. Sam nie wiedział, czy było mu głupio z powodu jego porażki, czy też po prostu nie życzył sobie poddawania ocenie decyzji jego kuzynki. Dlatego wzruszył tylko ramionami, ale żeby uniknąć kolejnych pytań, szybko wyrzucił:
- Właściwie, gdzie jest Lina?
- Razem z Dedalusem mają przekazać paczkę dla Janet Stoppard. Wiesz... tej kobiety od wampirów.
- To niedobrze - burknął pod nosem Benio Fenwick, zabierając głos pierwszy raz od początku zebrania. Pozostali spojrzeli na niego pytająco, ale ten chyba nie miał zamiaru kończyć.
- O co ci chodzi? – wybuchnął Syriusz. – Co to znaczy "niedobrze"?
Wstał gwałtownie, uderzając łokciem Petera, który jęknął cicho. Spojrzał na przyjaciela z wyrzutem, ale Syriusz w ogóle nie zwrócił na niego uwagi.
- Języka w gębie zapomniałeś? – powtórzył napastliwie. – Jakie "niedobrze"?!
- Syriuszu, uspokój się - rzucił stanowczo Frank, po czym zwrócił się do widocznie obrażonego Benia. – Co masz na myśli?

Nie odpowiedział od razu. Najpierw rozejrzał się po obecnych z wyraźną niechęcią, później chrząknął kilka razy. Jednak po wpływem poważnego spojrzenie Franka Longobottoma w końcu się złamał.
- Przecież każdy wie, że Janet Stoppard już od dawna udziela schronienia Śmeirciożercom. Pchanie się do jej domu, to jak skok do garnka Lordovolda.
- Dopiero teraz o tym mówisz? - wysapał wściekły Syriusz, z trudem panując nad nerwami. W tamtym momencie miał ochotę go udusić.
- Skąd niby miałem wiedzieć, gdzie wysłaliście tą swoją cizię? - wycedził Benio, również podnosząc się z krzesła. - Co ja jestem? Jasnowidz?
- Jakie to ma teraz znaczenie? - przerwał mu James, chociaż wpatrywał się bezpośrednio w Syriusza. - Trzeba ich ostrzec.



***
Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaFinnigan  dnia 13.10.2014 19:45
Ale pojechalas tekstem Alette, no niezle w tym dialogu, to swietne ci wyszlo, zagapilas sie w dwoch slowach, wiec i tak nie jest to nic wielkiego. Marlena zostala tu troche przekornie pokazana jako taka przesadna paniusia, co nadalo fajny obraz jej opisu. Syriusz i James jak zwykle to dwaj przesmiewcy, nawet z powaznych sytuacji, obracaja je w zart.
avatar
Prefix użytkownikaPenelope  dnia 13.10.2014 20:00
Faktycznie jeden wielki dialog, ale za to jaki ładny ;]
Najbardziej przypadł mi do gustu początek. Ta rozmowa wyszła Ci genialnie i była bardzo autentyczna ;] Co do Aberforth'a i jego napoju... trochę to przypomina fałszywego Moody'ego, ciekawe czy to będzie miało jakiś związek jezyk
No i emocjonująca końcówka, zaczynam się obawiać o Linę...
avatar
Angelina Johnson  dnia 14.10.2014 16:31
Każdy miesiąc posiada swoją charakterystyczną cechę. Październik kojarzy się ze złotem i kasztanami, listopad ze smutkiem, mgłą i deszczem, styczeń ze śniegiem, luty z mrozem i lodem... przeszywającym zimnem i pragnieniem kwietnia

Jak już tak ładnie opisywałaś, to mogłaś postarać się jeszcze przy biednym styczniu ;>

ziemia jakby przygotowywała się do wypuszczenia pierwszych przebiśniegów.
- Patrz, kwiatek

Czyli tak, ziemia JAKBY (słowo klucz) przygotowuje się do wypuszczenia pierwszych kwiatków, a tu zaraz bohaterka mówi "oo, kwiatek!". Nie pasuje mi to. Albo wypuszcza kwiatki, czego jesteśmy świadkiem, albo jakby się do tego przygotowuje i kwiatków jeszcze nie ma, będą potem.

Matko, tak! Tak! Zabij Linę, tak bardzo jej nie lubię! Może nie tak bardzo jak Grace z Przesyłki niezgody, ale blisko.
Co do tekstu, to masz mnóstwo, mnóstwo błędów. Złe końcówki wyrazów i czasami błędny zapis dialogów. Jak kończysz dialog kropką, to nie możesz potem dalej pisać z małej litery, to nawet na logikę jest błędne. O dziwo skaczących przecinków było dużo mniej niż innego rodzaju błędów, więc nad nimi na razie się nie musisz skupiać ;)

Co do treści, znasz moje upodobania. Mało akcji, jeden wielki dialog. Owszem, jest on ciekawy i na wysokim poziomie, ale jednak brakowało mi chociaż pod koniec opisu tego jak wybiegają z budynku, jak ustalają kto gdzie się teleportuje by pomóc tej cizi itd... Za to na ogromny plus zasługuje kreacja Aberfortha, chociaż trochę mało nam go pokazałaś. Tym bardziej skoro na początku wygląda on nam na konkretnego, ostrego faceta, a potem oni gadają sobie o ubikacji Voldemorta i kłócą się, a ten sobie siedzi i pije... Może to jakiś napój uspokajający? ;D
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 15.10.2014 11:42
Napiszę coś :D To będzie mega długi komentarz, ale to nie moja wina, że napisaliście takie inspirujące wypowiedzi haha

Na samym początku dziękuuuję za komentarze, są one dla mnie bardzo ważne. Chociażby dlatego, że pisania wciąż się uczę i każda uwaga, a nawet po prostu stwierdzenie oczywistości daje mi sygnał, co mam poprawiać, a co jest dokładnie takie, jak chciałam. To w ogóle mega fajne, że ten fick jest tak strasznie długi, a wy wciąż go czytacie xD

Marlena zostala tu troche przekornie pokazana jako taka przesadna paniusia, co nadalo fajny obraz jej opisu.

Za to na ogromny plus zasługuje kreacja Aberfortha, chociaż trochę mało nam go pokazałaś.

Co do Aberforth'a i jego napoju... trochę to przypomina fałszywego Moody'ego, ciekawe czy to będzie miało jakiś związek jezyk


Ogólnie tutaj podjęłam wyzwanie Actimela i postanowiłam opisać chociaż fragment spotkania Zakonu Feniksa. Unikałam tego przez bardzo długi czas, ale w końcu musiałam - przecież w książce wielokrotnie podkreślano, że ZF ma duże znaczenie dla Syriusza. Stworzenie takiego spotkania gdzie każdy na swój sposób znany nam bohater musi mieć jakąś osobowość to trudna rzecz i dlatego podziwiam tych, którzy potrafią w zgrabny sposób operować taką grupą. Może dlatego właśnie Aberforth był tylko trochę opisany, a Marlena jawi się w kilku wypowiedziach. Może gdzieś tam powinien się pojawić opis ludzi wybiegających z budynku, ale przyznam się otwarcie, że nie chciałam już przedłużać.

Ten jeden wielki dialog to był w zasadzie zamierzony :D W ten sposób chciałam podkreślić samą sytuację - trochę chaotyczną gadaninę, gdzie nikt nie skupia się na tym, co go otacza - liczą się tylko słowa... - przynajmniej dla tego, który słucha :D W każdym razie kolejna część już przegadana nie będzie, obiecuję :)

Syriusz i James jak zwykle to dwaj przesmiewcy, nawet z powaznych sytuacji, obracaja je w zart.

a potem oni gadają sobie o ubikacji Voldemorta


Tutaj też się przyznam, że trochę się wahałam, czy ten żarcik o Voldemorcie pasuje, biorąc pod uwagę, że jego postać budziła powszechny strach. Jednak pomyślałam, że skoro Fred i George stworzyli Q-Py-Blok, to jednak nie był to takie temat tabu. Ze Stalina też sobie żartowali... :D

Co do tekstu, to masz mnóstwo, mnóstwo błędów. Złe końcówki wyrazów i czasami błędny zapis dialogów. Jak kończysz dialog kropką, to nie możesz potem dalej pisać z małej litery, to nawet na logikę jest błędne.


To klątwa, dlatego że to nie ty mi dodawałaś :D

A tak na serio, to jestem winna i błagam o wybaczenie. Tylko że ja tych literówek, końcówek i innych spraw zwyczajnie nie widzę.
avatar
Prefix użytkownikaCzarna Wdowa  dnia 15.10.2014 19:23
Co będzie dalej? Co?
Pisz szybko bo chce się tego szybko dowiedzieć! Niesamowicie się wkręciłam...o nie i co teraz? Ja matematyki muszę sie uczyć, a nie czytac twoje ff od samego początku...już dawno to zrobiłam i chciałabym to sobie odświeżyć bo mam ochotę poczytać Twoje ff ;( Wiec pisz szybko.
W sumie to szkoda, ze nie dałaś opisu jak wybiegają z budynku i wgl. (Tu zgodze się z Ang bo mi też tego tyćkę zabrakło...)
Piszy szybko bo nie mogę się doczekać i jak dalej bedziesz pisac takie dialogi to dalej bede uwielbiac Twoje ff!!!Głupek
avatar
Prefix użytkownikaAna_Black  dnia 15.10.2014 19:51
- Sprawa z kamieniem i tak na razie nie ma większego znaczenia - powiedział Sturgis. W jej głosie można było wyczuć lekkie zdenerwowanie.


Wiem, że to pewnie przypadkowy błąd, niemniej jednak mnie to rozbroiło. Biedny Sturgis, zrobiłaś z niego kobietę. Głupek

Dialog na temat czy Voldemort... ekhm... załatwia swoje potrzeby fizjologiczne... zacny. xD

Zgadzam się z tym, że szkoda, że nie dałaś opisu jak wybiegają z budynku. Benio Fenwick wyszedł w sumie na takie rozkapryszone dziecko. xD

Edit: Muszę coś jeszcze dodać.

- Skoro nie ufa Śmieciożercom, to z jakiej paki mu kabluje - zapytał z przejęciem, Peter.


Co prawda nic nie wiemy o tym czy twój Peter już "kabluje" Voldemortowi, ale dla mnie zabrzmiało to jak hipokryzja. xD
avatar
Prefix użytkownikaBarlom  dnia 16.10.2014 18:25
Nie zawiodłem się i tym razem.
Stworzyłaś świetny dialog pomiędzy całą grupą ludzi. Naprawdę miałem wrażenie, że siedzę tam jako jeden z członków zakonu.
Kiedy uzmysłowiłem sobie, że Alicja i jej mąż to Longbottomowie, to wziął mnie taki wewnętrzny smutek. Sama wiedza, że wkrótce na ich drodze stanie Bella...
Co do napoju Aberfortha z własnej piersiówki, to też wywołało to u mnie spore podejrzenia. xD Wybacz, ale po osobistej piersiówce fałszywego szalonookiego, zawsze już będę podejrzliwie patrzył na taki szczegół. ;)

Uwielbiam jak korzystasz z humoru w swoim ficku, ale tu chyba się powtarzam. Ta wzmianka o Voldim siedzącym w toalecie. xD Świetny przerywnik całkiem sporego dialogu.

No cóż, pozostaje mi teraz tylko czekać na kolejną świetną część twojego ficka. ;)

Mam tylko nadzieję, że Lina wyjdzie z tego cało. Lubię ją. (tak Angelino, Grace też lubię xD)
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 17.10.2014 11:57
czytac twoje ff od samego początku...już dawno to zrobiłam i chciałabym to sobie odświeżyć bo mam ochotę poczytać Twoje ff


Znam ten ból ;p Jak czytam niektóre ff, gdzie kolejna część zostaje dodana po X czasu, czuję, że gdzieś się zgubiłam ;p Ale to taka dygresja haha

Wiem, że to pewnie przypadkowy błąd, niemniej jednak mnie to rozbroiło. Biedny Sturgis, zrobiłaś z niego kobietę.


Ja zwyczajnie strasznie namieszałam w tym dialogu. Pisałam go ot tak, a potem musiałam pozamieniać osoby, które wypowiadają dane słowa - żeby każde słowo pasowało do ich osobowości. Dlatego pewnie Sturgis miał być kobietą, a jednak nie haha

Co prawda nic nie wiemy o tym czy twój Peter już "kabluje" Voldemortowi, ale dla mnie zabrzmiało to jak hipokryzja


Celna uwaga ; ) Bez względu na to, czy już mu kabluje czy nie, na pewno był hipokrytą.

Naprawdę miałem wrażenie, że siedzę tam jako jeden z członków zakonu.


Dokładnie taki miałam cel, więc cieszę się, że chociaż trochę mi wyszło.
Co do Alicji i Franka - niestety w moim ficku pojawia się sporo osób, które Jo potraktowała trochę... źle. W każdym bądź razie nawiązanie do Belli też się pojawi... a może nawet nie nawiązanie.
avatar
Prefix użytkownikalosiek13  dnia 10.11.2014 03:28
I co ja mam Ci tutaj znowu pisać? xD

Po pierwsze, to nie zgodzę się z Angeliną. Dialogi są tak samo żywe, jak jakaś grubsza akcja! Przecież bez tej rozmowy nic by się nie mogło zadziać. Dla mnie głupie jest skakanie w fickach od akcji, do akcji bez żadnych rozmów. Sam mam z tym problem pisząc swoje ff, gdzie napisałem z 5, czy 6 części i to jak na razie są prawie same dialogi, praktycznie żadnej akcji, a całość rozłożona na przestrzeni 4 dni na krzyż. Dialogi są mega ważne i cieszę się, że ten był tak długi i hmm... rozmaity (nie wiem jak przekazać to co właśnie myślę, jest 3 w nocy, cnie).

Znowu miałem ten dziwny moment, kiedy czytałem o Franku i Alicji. Podobnie z innymi członkami Zakonu, którzy zaraz zginął. Dziwnie się o nich czyta z myślą, że niedługo ich już nie będzie. To duży plus Twojego ficka, bo wciąga jak nie wiem...

Znowu sporo literówek, musisz z tym uważać, bo to delikatnie psuje odbiór całości. Niech Ci to ktoś kurka wodna betuje! ;D

PS Na kropki i myślniki nie patrzę, bo zasadach ich stawiania co chwila zapominam.
avatar
Prefix użytkownikaChristina  dnia 28.09.2015 13:41
I co ja mam Ci tutaj znowu pisać?
Mam to za każdym razem jak przeczytam rozdział. Dlatego idzie mi to tak wolno, bo przeczytanie to jedno, a drugie to skonstruowanie komentarza, który nie jest identyczny jak poprzedni.

Niby sam dialog, ale za to jaki dobry dialog. Uwielbiam postacie, którymi sterujesz. Każda z nich ma swoją własną, wyraźną osobowość.

I tak jak Bartek, miałam wrażenie, że siedziałam obok nich na krześle. I tak bym raczej nic nie mówiła, więc pasuje jak ulał ;)

(i cała reszta tego, "jak ty super piszesz, wow, zazdroszczę talentu i takie tam" )
avatar
Prefix użytkownikaulka_black_potter  dnia 20.11.2015 19:48
Niedobrze. Smutno mi, że opisałaś to spotkanie, bo nie lubię czytać o tych wszystkich zmarłych, chociaż z drugiej strony lubię. Rozumiesz? Marlena McKinnin i Benio I Longbottomowie i Braca Preevet to dla mnie tak tragiczne osoby, że zwyczajnie cięzko się o nich czyta :( R.I.P.
avatar
Prefix użytkownikaSam Quest  dnia 05.01.2016 18:48
A dla mnie rozdział super. Niby przegadany, ale akcja tak żwawo szła do przodu, że Minął mi bardzo szybko.
Niby jeden wielki dialog, a napisany dobrze z życiem tak, że miałam wrażenie, że też tam jestem i przyslu****e się dyskusji. Jestem bardzo na tak i idę czytać dalej.
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 20.05.2016 15:22
Trzeba mi skomentować tę część :D

Ciemku, wiaodmka, że dialogi są ważne, lubię je pisać, ale też muszę uważać, bo one hm... łatwo mogą wyjść nienaturalnie.

Chris, zawsze jest o czym napisać w komentarzu haha. Można o swoim odczuciach, przewidywaniach, sympatiach wobec bohaterów, przemyśleniach ;p No i w zasadzie mogłabyś siedzieć obok nich na krześle (doceń siebie, wcale tak często nie milczysz... może troszeczkę ;p)

Ulka, skoro piszę o Syriuszu, to siłą rzeczy nie mogłam uniknąć spotkania ZF, bo jednak on tym żył, to było dla niego bardzo ważne.

Sam, raz na jakiś czas musi być przegadany rozdział :D W końcu nasze życie składa się nie tylko z czynności, ale też trajkotania ;p (najczęściej o bzdurach)

No i dzięki wam bardzo za komentarze ; ))
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 100% [2 głosy]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 0% [0 głosów]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Praktykant w Św Mungu
05.12.2025 14:15
Sharllottka, może oficjalny pogrzeb by przywrócił życie na stronie? :D

Sprzedawca prac domowych
03.12.2025 16:27
Cześć diabełki:3 zgłaszam że żyję! Jak tak dalej pójdzie to będziemy umawiać się na oficjalny pogrzeb HP.neta..... :lezki:

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
30.11.2025 22:19
Takoizu, ja za te +- półtora roku też tak zrobię

Specjalista ds. sprzedaży
15.11.2025 10:09
Śniło mi się dziś, że naprawiły się newsy i już nie był najnowszym newsem ten o FZ, a jakiś o HPnetowym Hogwarcie xD

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
05.11.2025 20:29
Takoizu, powiem szczerze, że teraz też bym tak zrobiła xD

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45363 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix użytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 34226 punktów.

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2025 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.63