Rekord osób online:
Najwięcej userów: 895
Było: 04.12.2025 19:55:03
Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej
Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej
Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej
W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej
Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej
Ewa Potter
O pomocy i determinacji.
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Hermiona wraz z przyjaciółkami przybywa do Hogwartu, gdzie odbywa się uczta rozpoczynająca nowy r...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Hermiona wraz z przyjaciółkami przybywa do Hogwartu, gdzie odbywa się uczta rozpoczynająca nowy r...
>> Czytaj Więcej
Wiersz dla Toma Riddle'a...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Nadchodzi dzień powrotu do Hogwartu. Hermiona żegna się z rodzicami oraz przyjaciółmi i jedzie po...
>> Czytaj Więcej




[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w Błonia
Valerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
Valerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w Błonia
Valerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
Valerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piętro
Valerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
Początek...
Czy to było tak dawno? Doskonale pamiętał...
Do jego nozdrzy dotarł okrutny zapach. Nie potrafił go w całości określić, ale z pewnością był to odór eliksiru. Wyjątkowo paskudnego eliksiru. Smród powoli zbliżał się do niego, musiała dzielić ich niewielka odległość. Poczuł jak ktoś kładzie na jego czole coś mokrego. Musiała to być chusta z leczniczym płynem, który wydzielał obrzydliwą woń. Marszczył nos, ale chyba nikt nie zwrócił na to uwagi. Może tak naprawdę nie wykonał żadnego ruchu...? Osoba, która zaszczyciła go okładem, już się oddalała.
Ktoś rozmawiał. Kto to był? Nie mógł otworzyć oczu, chociaż próbował kilka razy. Nie potrafił też w żaden sposób zmusić swoich kończyn do ruchu. Jakby tkwił w półśnie... Starał się spowodować chociaż drżenie palców, ale ręka pozostawała niewzruszona.
- Halo.
Jakiś obcy głos. Należał zapewne do mężczyzny, ale nie mógł być tego pewien.
– Słyszy mnie pan?
"Słyszę" odpowiedział w myślach, ale jego wargi nie wykonały żadnego ruchu.
– Jeśli mnie pan słyszy, niech poruszy pan palcami.
Próbował. Nie potrafił.
Słyszał, jak źródło głosu się oddala i zaczyna rozmawiać z kimś jeszcze. Nie potrafił niczego zrozumieć, powoli ogarniała go panika, która paraliżowała umysł. Przecież rozumiał, słyszał, czuł... tylko dlaczego nie mógł nic zrobić?
Ktoś ponownie zbliżył się do łóżka, na którym leżał. Po zapachu stwierdził, że to była kobieta, ale tego również nie mógł być pewien. Jego nozdrza jakby przytępiły się od okrutnego smrodu cieczy, której krople ściekały leniwie po policzku. Kobieta dotknęła jego dłoni z wyjątkową delikatnością, a potem nadszedł ból. Czuł, jakby ktoś do jego żył na siłę wciskał wrzątek.
Później zasnął.
Od początku... ale gdzie jest początek?
Trzask drzwi. Złość... i rozczarowanie. Deszcz bębniący w szyby, grzmot zbliżającej się burzy, jasność błyskawicy, poza tym pustka. Paskudna, dławiąca.
A potem wściekłość. Pogarda.
To słowo nie powinno paść. Nawet w domyśle. Nigdy.
A może nic nie pamiętał? Jeśli to tylko złudzenie wspomnienia zdarzenia, które nigdy nie miało miejsca?
Była śliczna. Uśmiechała się uroczo, kiedy położyła na jego stoliku kubek z parującym eliksirem. Musiała mieć nie mniej niż dwadzieścia pięć lat, a jednak jej delikatna uroda upodabniała ją do nastolatki. Popielate włosy związała w koński ogon, na jej twarzy nie można było dostrzec ni cienia makijażu.
– Dzisiaj lepiej? – zagadała wesoło, jakby nie pracowała w szpitalu pełnym chorych, ale w wesołym miasteczku.
– Tak – odpowiedział krótko, starając się podnieść. Ledwo zdołał oprzeć się na łokciach. Wciąż był bardzo słaby.
Znaleźli go nieprzytomnego na jednej z kamiennym plaż. Był w kiepskim stanie - leżał otumaniony przez serię uroków, którymi musiał wcześniej dostać. Niezbyt dobrze prezentował się upadek z klifu, dzięki któremu omal nie skręcił sobie karku. Szybko przenieśli go do Szpitala Świętego Munga, gdzie przez kilka dni lawirował między stanem jawy i snu, nie mogąc się ruszyć ani nic powiedzieć. Kiedy się obudził, pytali go o Caradocka Dearborna, ale on nie wiedział, co mają na myśli. Jego wspomnienia kończyły się w momencie, w którym opuścił swoje chłodne mieszkanie, by wykonać zadanie.
To był przypadek. Wszystko miało potoczyć się inaczej. Mieli tylko znaleźć Elenor McFire i zabrać ją do Hogwartu, gdzie zapewniono by jej bezpieczeństwo. To nawet nie wymagało szczególnych umiejętności. Gdyby tamtego dnia nie przyszedł list od Dumbledore'a, który odwołał całą akcję, być może nie byliby wtedy tak sfrustrowani. Wtedy też nie pokłóciliby się, a on nie postanowiłby zrobić wszystkiego sam. Nie musieliby w takim układzie wysyłać za nim Caradocka, który dziś mógłby spokojnie pracować w swoim sklepie z wyposażeniem medycznym.
A może wcale nie... być może to coś dopadłoby ich tak czy inaczej, bez względu na to, kiedy i w jaki sposób zabraliby się za to zadanie. Może kłótnia była nieunikniona, w końcu wisiała w powietrzu już od jakiegoś czasu. Może Syriusz po prostu musiał wypluć jad, który od dłuższego czasu utrudniał mu normalne funkcjonowanie. Może gdyby poszedł tam sam, sam by zaginął. Może śmierć czeka go i tak w ciągu najbliższych kilku tygodni.
Może.
Może nie. Może powinien trzymać język za zębami. Może nie miał powodu do złości. Może powinien przeprosić.
– James... – zaczął, zanim przyjaciel zdążył wyjść.
– Po prostu o tym nie mówimy – powiedział spokojnie, ale stanowczo.
Więc nie mówili...
– Czyli nie planował pan spotkania z panem Dearbornem?
– Nie... chyba. Nie pamiętam.
Jego odpowiedź nic nie wzniosła do protokołu, wydawała się wymijająca i złośliwa, ale to nie wzruszyło specjalnie urzędniczki. Po prostu zaznaczała coś na formularzu i kiwała głową, kiedy Syriusz wyrzucił z siebie więcej niż trzy słowa.
Przesłuchanie potoczyło się dokładnie tak, jak sobie wyobrażał. Kobieta zadawała mnóstwo niepotrzebnych pytań, bynajmniej nie zrażona brakiem sensownych odpowiedzi. Rogers uśmiechał się kpiąco w kącie, rzucił kilka złośliwych uwag, poza tym nie powiedział nic. Całość trwała ponad trzy godziny. Kiedy w końcu opuścił gmach ministerstwa, nie miał ochoty z nikim rozmawiać przez następny tydzień. Włóczył się po Londynie bez celu, aż w końcu poczuł, że samotność jednak strasznie go męczy.
Sam nie zdawał sobie sprawy, w którą stronę zmierza, dopóki nie znalazł się pod ładną, najprawdopodobniej renesansową kamieniczką. Była urocza. Podobnie jak większość budynków z okresu odrodzenia zbudowano ją na planie prostokąta, podkreślając tym samym prostotę i praktyczność. Wewnętrzny dziedziniec jako jedyny przejawiał obecność czarodziejów. Wyjątkowo bujna i budząca zachwyt odwiedzających roślinność musiała być karmiona magicznymi nawozami. Cała kamienica, nie licząc pomalowanej na złoto attyki, pokryta była freskami. Wejścia strzegły dwie kolumny ozdobione przez charakterystyczny liść akantu.
Taka okolica idealnie do Aileen pasowała. Piękna, momentami dusząca w swojej urodzie tworzyła obraz niczym z bajki. Gdyby Syriusz miał ją do czegoś porównać, to właśnie do tego zachwycającego dziedzińca, który nawet nie udawał naturalnego.
Zastukał w ciężkie drewniane drzwi. Długo musiał czekać, nim usłyszał delikatne kroki kobiety. Przez chwilę zastanawiał się, czy nie lepiej odejść. Zanim jednak zdążył podjąć jakąkolwiek decyzję, w drzwiach pojawiła się Aileen. Wyglądała bardzo poważnie, nawet kiedy na jej twarzy zakwitł szczery uśmiech. Miał pewność, że to spotkanie skończy się inaczej niż pozostałe, chociaż dopiero teraz był tego w pełni świadomy.
Wkroczył do środka, przecierając krople potu z czoła. Nie zadawała pytań. Dotknęła jego ramienia, by chwilę później chwycić go mocno za dłoń i zaprowadzić do salonu. Spędzili razem cały wieczór, prawie się nie odzywając. Po prostu siedzieli na kanapie, wpatrując się w gwiazdy za oknem, obydwoje pogrążeni we własnych myślach.
– Syriuszu... – zaczęła około godziny trzeciej, przerywając tym samym błogą ciszę. Powiedziała to jednak bardzo cicho, jakby stopniowo chciała wyrwać ich z marazmu.
– Hm...?
– Wychodzę za mąż.
Jednak nie. Wolała zrobić to od razu. Wyrzucić z siebie prawdę, którą ukrywała już od jakiegoś czasu.
– Przepraszam, że ci wcześniej nie powiedziałam – mówiła wciąż spokojnie. W jej głosie można było dostrzec zupełnie niepotrzebne poczucie winy. – Pewnie czujesz się zaskoczony...
Nie odpowiedział. Cóż miał jej rzec? Że wcale nie był zszokowany? Że doskonale wiedział o jej narzeczonym? Westchnął ciężko.
– Jesteś zły? – To zdanie wypowiedziała z obawą. Udawała, że pyta z ciekawości, ale drżenie rąk ją zdradziło.
– Nie – rzekł po chwili. Chwycił jej dłoń, a Aileen spojrzała na niego zraniona. – A powinienem?
Tym razem ona zwlekała z odpowiedzią. Bawiła się jego palcami, przesuwała paznokciami po szorstkiej skórze dłoni.
– Nie wiem, ale pewnie gdybyś był, to wszystko potoczyłoby się inaczej.
Kiwnął głową i był to najbardziej żałosny ze wszystkich gestów w jego życiu. Objął ją ramieniem, a ona wtuliła się w niego w sposób, w jaki nigdy sobie nie pozwoliła. Milczeli, chociaż doskonale zdawali sobie sprawę, że nie będą mieli już okazji porozmawiać, co za każdym zawsze sobie obiecywali. "Następnym razem ci opowiem" mówili na zmianę, ale konwersacje zawsze odkładali do kolejnego spotkania. Tym razem na następny raz nie było miejsca. To była ich ostatnia szansa. Szansa, której nie wykorzystali. Siedzieli w ciszy, aż w końcu wschód słońca przypomniał im o upływającym czasie.
Potterhead123 dnia 07.10.2014 18:59
Faktycznie, jest krótka, ale fabuła jest naprawdę dobra. Bardzo dobrze opisujesz odczucia bohaterów. Widać, że masz plan, który chcesz zrealizować. Co prawda ta część nie jest najlepsza ze wszystkich, ale bardzo fajnie się ją czyta. No i uroku dodają te krótkie zdania
Finnigan dnia 07.10.2014 21:14
Penelope dnia 07.10.2014 22:13
Jakby tak trochę czegoś mi brakuje, sama nie wiem...
Mamy przerywnik w akcji , no i mamy Aileen, a to bardzo ciekawa postać
Pisz dalej bo robi się coraz ciekawiej 
Alette dnia 07.10.2014 22:19

Barlom dnia 08.10.2014 10:31
Czarna Wdowa dnia 10.10.2014 23:32
losiek13 dnia 10.11.2014 02:33
Dodam więc, że jak na tak krótki tekst, sporo było literówek. Nieładnie! ;d
Christina dnia 09.09.2015 18:16
ulka_black_potter dnia 20.11.2015 19:32
Sam Quest dnia 20.12.2015 17:34

Alette dnia 27.04.2016 12:28

Czasami jak czytam te swoje pokazy pisania to normalnie widzę swoje humorki ;p
| Wybitny! | 100% | [4 głosy] | |
| Powyżej oczekiwań | 0% | [0 głosów] | |
| Zadowalający | 0% | [0 głosów] | |
| Nędzny | 0% | [0 głosów] | |
| Okropny | 0% | [0 głosów] |
Alette
fuerte
Katherine_Pierce
Sam Quest
Shanti Black
A.
monciakund
ania919
ulka_black_potter
losiek13
Krótkie. To w sumie była moja pierwsza myśl. Tylko tyle? Ale jednak sam tekst mi się podoba. Lubię czytać takie zamglone opisy, gdzie nie do końca wiadomo co się dzieje, gdzie bohater opowiada o swoim stanie w jakby półśnie, gdzie każdy szczegół ma znaczenie... Oczywiście o ile nie jest ich za dużo.
Trochę długo miałam nieplanowaną separację od Twoich tekstów i nieco się pogubiłam w bohaterach, ale może to dlatego, że mnie tyle czasu nie było. Scena z Aileen jednak była dla mnie nieco za chłodna, taka okropnie zdystansowana. Nie do końca dobrze odczułam to, co w moim mniemaniu powinni przeżywać tam Syriusz i ta dziewczyna. Podobał mi się za to bardzo fragment o tym, że zawsze odkładali rozmowę na później, a teraz już tego później nie będzie. Jednak spodziewałam się na zakończenie rozdziału czegoś więcej, to wygląda jak taki delikatny przerywnik w akcji.