Dalsza czê¶æ kolacji toczy siê niekoniecznie po my¶li Severusa
Poniewa¿ omówili ju¿ wszystkie tematy, Hermiona opowiedzia³a Severusowi o Aylin. Ju¿ czeka³a z niecierpliwo¶ci± na kolejn± wpadkê.
– Ona naprawdê jest a¿ tak g³upia, czy tylko udaje? – spyta³ Severus z niedowierzaniem.
– Raczej nale¿y powiedzieæ, ¿e stara siê udawaæ inteligentniejsz± ni¿ jest.
– Pora¿aj±ce – pokrêci³ g³ow±. – Pewnie nie mia³a szans na ¿adn± inn± pracê, otrzyman± w normalny sposób i Norris postanowi³ wy¶wiadczyæ rodzinie Blacków przys³ugê.
– Musz± go teraz nie¼le przeklinaæ.
Severus skoñczy³ je¶æ i spojrza³ z uznaniem na spory kawa³ek, który zosta³ w brytfance.
– Proponujê, ¿eby¶ wziê³a do siebie parê skrzatów i nauczy³a robiæ tego typu przysmaki – powiedzia³ z u¶miechem, chc±c zrobiæ przyjemno¶æ Hermionie.
Istotnie, dziewczyna pokra¶nia³a z zadowolenia.
– Zorganizuj mo¿e jak±¶ wymianê kulinarn±. Ja chêtnie nauczê siê robiæ owocowy crumble, który jaki¶ czas temu u ciebie jad³am. Próbowa³am, ale mi taki nie wychodzi.
Ciekawy wybór... Owocowy crumble to by³o jedno z ulubionych ciast Severusa.
– Gdzie nauczy³a¶ siê tak dobrze gotowaæ?
– Wiem, ¿e to g³upio zabrzmi, ale nauczy³am siê dziêki naszej wyprawie w poszukiwaniu horkruksów.
Severus uniós³ brew ze zdumienia.
– To znaczy? Urz±dzali¶cie sobie tam kurs pieczenia ciasteczek?
Hermiona u¶miechnê³a siê i odgarnê³a w³osy za ucho.
– Nie, oczywi¶cie, ¿e nie. Ale wtedy odkry³am, ¿e je¶li po³±czy siê ze sob± kilka sk³adników, z których ka¿dy jest zjadliwy, na ogó³ potrawa te¿ bêdzie zjadliwa.
Nie chcia³a mówiæ, ¿e du¿o nauczy³a siê te¿ od Molly i nie chcia³a mu t³umaczyæ, ¿e potrawy, które przygotowywa³a, by³y raczej proste. Niech ma wra¿enie, ¿e cudownie gotujê.
– Pan Potter i pan Wesley mieli prawdziwe szczê¶cie.
Dziewczyna potrz±snê³a g³ow±.
– Wtedy moje potrawy by³y raczej... niezbyt strawne. Rzadko kiedy mieli¶my dobr± kolacjê czy obiad... Na ogó³ jedli¶my to, co mieli¶my pod rêk±. Grzyby, jagódki, z³owione ryby, owoce czy ziemniaki znalezione na polu... – skrzywi³a siê na samo wspomnienie. – Ale to nauczy³o mnie nie baæ siê eksperymentowaæ w kuchni. I mo¿esz siê domy¶leæ, ¿e o wiele ³atwiej jest zrobiæ co¶ dobrego, jak masz pieni±dze, czas i mo¿liwo¶ci.
Severus jeszcze raz obrzuci³ wzrokiem smakowit± zapiekankê. Je¶li ona ma takie uzdolnienia w kierunku gotowania i pieczenia, jak i ca³ej reszty, mog³aby rzuciæ pracê w Ministerstwie i zacz±æ zarabiaæ stosy galeonów otworzywszy w³asn± restauracjê.
– Co by¶ chcia³a robiæ w przysz³o¶ci? Nadal pracowaæ w Ministerstwie? Czy mo¿e zupe³nie to zmieniæ? Choæby zostaæ pani± profesor? – spyta³.
Hermiona u¶miechnê³a siê lekko. Siêgnê³a po kieliszek wina i napi³a siê, po czym odstawi³a go i w zamy¶leniu zaczê³a siê nim bawiæ.
Nie umia³a powiedzieæ, co kiedy¶ chcia³aby robiæ. Czasami mia³a ju¿ do¶æ Ministerstwa, czy raczej tego, co kry³o siê za jego piêkn± fasad±. Na zewn±trz wszyscy widzieli w nim majestat w³adzy, ikonê prawa i sprawiedliwo¶ci czarodziejskiego ¶wiata. Nikt nie podejrzewa³ nawet, ¿e pracuj±cy tam byli zwyk³ymi lud¼mi, ogarniêtymi zwyk³ymi, ludzkimi uczuciami. Chêci± wybicia siê ponad innych, zawi¶ci± i chciwo¶ci±... Widzia³a ju¿ pe³no intryg i krêtactw, szanta¿u i knucia za czyimi¶ plecami.
Nie tego pragnê³a. Mo¿e by³a idealistk± i uwa¿a³a, ¿e ka¿dy powinien mieæ swoje pasje i ¿yæ nimi. Praca zawsze dot±d by³a dla niej przyjemno¶ci± i rado¶ci± i przez jaki¶ czas s±dzi³a, ¿e wszyscy inni te¿ kochali to, co robili, ale ró¿ne sceny, wydarzenia szybko otworzy³y jej oczy na to, jak jest naprawdê.
U¶miechnê³a siê znów na sugestiê Severusa, ¿e mog³aby zostaæ pani± profesor. Wyobrazi³a sobie siebie w Hogwarcie, siedz±c± przy stole nauczycielskim razem z innymi profesorami. I razem z nim. Chodzenie na lekcje... siedzenie przy biurku i sprawdzanie prac domowych, nawet dawanie szlabanów.
Zadziwiaj±ce, ¿e choæ zna³a ca³± szko³ê, jedyn± klas±, w której znalaz³a siê w swojej wyobra¼ni, by³a klasa eliksirów, jedyne biurko, przy którym siedzia³a, by³o jego biurkiem, w jego gabinecie... Z tak± ³atwo¶ci± mog³a sobie wyobraziæ, jak wstaj± razem od sto³u po kolacji i wracaj± do ich wspólnych komnat i...
Severus wpatrywa³ siê w Hermionê i stara³ siê zgadn±æ o czym my¶li. Patrzy³a na ¶cianê czasem powa¿niej±c, czasem u¶miechaj±c siê... i przybra³a jakby skupiony, napiêty wyraz twarzy.
Przesun±³ wzrokiem po jej oczach, lekko zadartym nosku, kszta³tnych, lekko rozchylonych wargach i nabra³ g³êbiej powietrza. Zsun±³ spojrzenie na g³adk± szyjê i nadgarstek jej lewej rêki i zrobi³o mu siê nagle gor±co. Zaskoczony, nie rozumiej±c, co siê dzieje, odszuka³ jej druga d³oñ i... prze³kn±³ z trudem ¶linê.
Jej druga d³oñ obejmowa³a lekko nó¿kê kieliszka, wêdrowa³a powolnym ruchem w górê, zastyga³a i zsuwa³a siê na dó³. Zapatrzy³ siê na jej kszta³tne palce zamieraj±ce na moment na stópce kieliszka i wspinaj±ce siê w górê hipnotyzuj±cym, powolnym ruchem i nagle poczu³, ¿e w powietrzu zabrak³o tlenu. Wzi±³ g³êboki oddech i wstrzyma³ go czekaj±c w napiêciu na kolejny ruch jej palców. Kiedy drgnê³y i niezno¶nie wolno zjecha³y w dó³, odwa¿y³ siê odetchn±æ i od tej chwili udawa³o mu siê ju¿ tylko chwytaæ powietrze coraz krótszymi, urywanymi wdechami. Zakrêci³o mu siê w g³owie, serce bi³o coraz szybciej, gor±c rozla³ po ca³ym ciele i sp³yn±³ w dó³ brzucha, gdzie przerodzi³ siê w coraz wiêksze napiêcie, które zaczê³o sprawiaæ równocze¶nie ból, jak i rozkosz.
Siedzia³a tak niedaleko niego... tak niewiele brakowa³o, by to jego dotyka³a... I równocze¶nie mia³ wra¿enie, ¿e czuje gor±c jej d³oni... To nie on, ale jego cia³o poruszy³o biodrami, jakby chcia³ siê do niej zbli¿yæ. I zapragn±³, ¿eby te delikatne palce przyspieszy³y, bo ich powolny ruch by³ dla niego niewys³owion± tortur±. Zacisn±³ dr¿±c± d³oñ na serwetce i wbi³ wzrok w jej d³oñ b³agaj±c o wiêcej, bli¿ej, mocniej... Gdy dotar³a do góry i jej palce zatañczy³y pieszczotliwy taniec przesuwaj±c siê jeszcze trochê w górê, poczu³, ¿e tonie. Usilnie stara³ siê wynurzyæ g³owê, ale z ka¿dym galopuj±cym uderzeniem serca zalewa³a go kolejna fala pragnienia i czu³, ¿e osuwa siê coraz bardziej w g³êbinê.
Pijany z po¿±dania i têsknoty zamkn±³ oczy i z ca³ej si³y wbi³ palce w udo w rozpaczliwej nadziei odzyskania nad sob± jakiejkolwiek kontroli. Poczu³ ból i powoli, bardzo powoli czu³, ¿e wynurza siê i ³apie oddech. Po chwili otworzy³ oczy i zdecydowanym ruchem siêgn±³ po jej rêkê, ¿eby j± powstrzymaæ. J± i siebie.
– Hermiono...! – powiedzia³ zachrypniêtym, napiêtym g³osem.
Dziewczyna spojrza³a na niego nieprzytomnym wzrokiem i potrzebowa³a chwili, ¿eby wróciæ do rzeczywisto¶ci. Poczu³a jego d³oñ na swojej.
– Mogê spróbowaæ? – to by³o jedyne, co przysz³o mu do g³owy.
Staraj±c siê opanowaæ dr¿enie rêki wzi±³ kieliszek i wypi³ odrobinê wina. Nie mia³ nawet pojêcia, jak smakuje. Liczy³o siê tylko to, ¿e potem móg³ go odstawiæ gdzie indziej.
– Wiêc... o czym oni mówili zanim... O co¶ pyta³... – No wiêc...?
Hermiona nagle przypomnia³a sobie temat rozmowy. Ca³kowicie odmienny ni¿ ten, z którego j± wyrwa³.
– Przepraszam, zamy¶li³am siê – wyja¶ni³a speszona. – W sumie... nie wiem. Jeszcze. Mo¿e nie teraz, ale pó¼niej. Wiesz, to trzeba... trzeba trochê po¿yæ i zobaczyæ, ¿eby móc co¶ powiedzieæ...
Severus odetchn±³ z ulgi. Wiêc nie zauwa¿y³a, co siê z nim dzia³o! Potrzebowa³ czasu, ¿e jego cia³o przesta³o reagowaæ na jej sugestywne gesty, ale uda³o mu siê przybraæ zwyk³y, powa¿ny wyraz twarzy. Choæ ca³y czas czu³, ¿e jego policzki p³onê³y.
– Ach tak... To... normalne. Wiem. A...
– A ty? Co ty chcia³by¶ robiæ za parê lat?
Odczeka³ jeszcze chwilê udaj±c, ¿e siê zastanawia, ale tak naprawdê musia³ uspokoiæ oddech. I spróbowa³ my¶leæ.
– Ja te¿ jeszcze nie wiem... Mo¿e... Przez jaki¶ czas pewnie bêdê jeszcze dyrektorem... A potem.. spróbujê czego¶ zwi±zanego z eliksirami. Trochê mi tego brakuje.
– Naprawdê? Chcesz na nowo uczyæ? – zdziwi³a siê dziewczyna.
Wreszcie jego oszo³omiony umys³ zaskoczy³, czy raczej przypomnia³ sobie swoje rozwa¿ania sprzed tygodni, miesiêcy.
– Nie w szkole – odetchn±³ g³êboko. – Ale mo¿e móg³bym prowadziæ jakie¶ kursy dla doros³ych, na o wiele wy¿szym poziomie. Wiesz, ¿e niektórzy Uzdrowiciele mnie o to prosili? Powinni umieæ warzyæ ró¿ne eliksiry, ma¶ci, kremy, ale o wiele prosz± mnie, bo sami nie potrafi± tego robiæ. Co nie znaczy, ¿e by nie chcieli. Po prostu boj± siê co¶ zepsuæ, bo konsekwencje s± o wiele powa¿niejsze ni¿ na szkolnych lekcjach.
– Wiêc by³by¶ profesorem na czarodziejskiej uczelni?
– Raczej wyk³adowc± z zewn±trz, ca³kowicie niezale¿nym. Nie potrafi³bym na nowo zale¿eæ od kogo¶ wy¿ej. Dobra strona takiej pracy jest taka, ¿e na zajêcia przychodz± ci, którzy s± tym naprawdê zainteresowani. I, je¶li s± egzaminy na taki kurs, maj± te¿ odpowiedni poziom. To jest jeden pomys³. Drugi to dostanie siê do Miêdzynarodowego Krêgu Badawczego Eliksiroznawców. To jest bardzo elitarne zrzeszenie twórców i badaczy, maj± g³ówn± siedzibê w Milano, ale wydzia³y rozrzucone s± po ca³ym ¶wiecie.
– I co oni tam robi±? Warz± nowe eliksiry, czy jeszcze co¶?
Severus odsun±³ od siebie pusty talerz i odchyli³ siê na krze¶le, ¿eby by³o mu wygodniej. Spodnie nadal wydawa³y siê byæ za w±skie.
– O wiele wiêcej. Niektórzy zajmuj± siê analizowaniem, dlaczego niektóre eliksiry nie dzia³aj± tak, jak powinny, tak jak to robi³em z moim Mistrzem ze skrzyd³ami motyli i ciem. Poniewa¿ sk³adniki ulegaj± zmianom czy choæby chorobom, eliksiry, które wczoraj dzia³a³y doskonale, dzi¶ przestaj± dzia³aæ... Niektóre zwierzêta i ro¶liny wyginê³y i zastêpuje siê je pochodnymi, które jednak maj± inne dzia³anie...To wszystko wymaga dok³adnych badañ. Inni pracuj± nad modyfikacj± procesu warzenia. Na przyk³ad za wprowadzenie ulepszeñ mo¿na otrzymaæ patent i nagrodê. S± te¿ tacy, którzy tworz± zupe³nie nowe eliksiry, na nowe choroby.
Hermiona zaczê³a zbieraæ naczynia, ¿eby podaæ ciasto.
– Powinni byæ zaszczyceni mog±c ciê przyj±æ do tego Krêgu – prychnê³a.
Severus zawaha³ siê chwilê, po czym podniós³ siê i zacz±³ jej pomagaæ. Po raz pierwszy w ¿yciu by³ naprawdê bardzo zadowolony z noszenia d³ugiej koszuli.
– Czemu tak mówisz?
– Bo za badanie sk³adników i znalezienie, czemu eliksir nie dzia³a, dosta³e¶ ju¿ nagrodê. Modyfikacje procesu warzenia widzia³am ju¿ na w³asne oczy i to nie tylko ostatnio – u¶miechnê³a siê na wspomnienie ksi±¿ki, z której korzysta³ Harry na ich ostatnim, szóstym roku. – A czytaj±c Proroka wiem, ¿e wynalaz³e¶ niedawno eliksir opó¼niaj±cy. Daj mi te talerze i siadaj, zaraz wracam.
Severus z ulg± poda³ jej talerze i usiad³. Mia³a racjê. Na widok jej sylwetki na nowo zrobi³o mu siê gor±co. Jego ma³y czarodziej wyra¼nie przechodzi³ dzi¶ swój dzieñ tortur. Kiedy Hermiona wnosi³a ciasto, na wszelki wypadek spojrza³ na pó³kê z ksi±¿kami.
– Mugolskie kupione – powiedzia³a, stawiaj±c przed nim roladê biszkoptow± z kremem i truskawkami. – Mam nadziejê, ¿e bêdzie ci smakowa³o. Nie mia³am czasu bawiæ siê w pieczenie.
– Ca³y czas pisa³a¶?
Skinê³a g³ow±. By³a z siebie dumna. Gdy poustawia³a w odpowiedniej kolejno¶ci wszystkie wydarzenia z pierwszego roku, zrobi³a analizê przyczyn i skutków, bo pokazywa³o to wyra¼nie, w jaki sposób dzia³a mechanizm uprzedzeñ i jak prowadzi do podzia³ów w spo³eczeñstwie. Potem zrobi³a listê kluczowych postaci i ich charakterystykê i umie¶ci³a je w tabeli, któr± zamierza³a uzupe³niaæ opisuj±c ka¿dy rok.
– Jeszcze nie zaczê³am pisaæ... Bêdê potrzebowa³a twojej pomocy. Nie pamiêtam wszystkiego, co wydarzy³o siê w tamtym czasie, a poza tym wtedy zupe³nie inaczej rozumieli¶my pewne rzeczy. A nie chcê nic przeinaczaæ – poda³a mu plik pergaminów zape³nionych jej drobnym, regularnym pismem.
Severus przejrza³ je pobie¿nie.
– Mogê je ze sob± wzi±æ? Przeczytam wszystko i ci jutro oddam – powiedzia³, nie zastanawiaj±c siê nad tym, co mówi i dopiero po chwili dotar³o do niego, ¿e z ten sposób zaproponowa³ jej spotkanie. Merlinie, zdecydowanie lepiej w Hogwarcie! I nie dawaj jej ¿adnych kieliszków.
W Hermionie wybuchnê³a rado¶æ. Staraj±c siê opanowaæ na³o¿y³a mu porcjê ciasta.
– Widzimy siê u mnie? Czy u ciebie?
– U mnie. Przynie¶ resztê ubrañ dla Minerwy, przy okazji bêdzie mog³a porobiæ w nich magiczne skrytki.
Zjedli ciasto i wypili niezbyt mocn± kawê i w ostatniej chwili Severus przypomnia³ sobie o pluskwie.
– Zanim pójdê, wyczy¶æ jej pamiêæ – powiedzia³, podaj±c jej czarne pude³eczko.
– Ale skoro powiedzia³e¶ mi... – zaczê³a protestowaæ Hermiona, ale urwa³a, kiedy przekrzywi³ g³owê i ¶ci±gn±³ mocno brwi.
Szybko w³±czy³a komputer i pod³±czy³a pamiêæ. Severus przygl±da³ siê jej, gdy kasowa³a zawarto¶æ. Gdyby to by³ kto¶ inny, mo¿e tylko uda³aby, ¿e wykasowa³a zapis, ale nie odwa¿y³aby siê... a nawet nie chcia³a tego zrobiæ jemu. Ufa³ jej, a ona nie chcia³a straciæ tego zaufania.
Potem po¿egnali siê i Severus ¶wisn±³ przed szkoln± bramê. Krótki spacer do zamku w ciemno¶ciach dobrze mu zrobi³. Kiedy wszed³ do swoich komnat, najpierw wzi±³ zimny prysznic, a dopiero potem pozwoli³ sobie na rozmy¶lania o dzisiejszym wieczorze.
Przyja¼ñ. Powiedzia³e¶ sobie, ¿e to ma byæ przyja¼ñ. ¯a³osny, naiwny idioto...
Pokrêci³ g³ow±, bo zrozumia³, ¿e doszed³ do punktu, w którym absolutnie nie by³o miejsca na takie uczucie. To nie by³a przyja¼ñ, ale pragnienie jej. Fizyczne po¿±danie jej ca³ej. Chêæ poczucia dotyku jej skóry na jego skórze, kochania jej a¿ do koñca... Dzi¶ znalaz³ w sobie resztkê si³ na to, ¿eby odwróciæ spojrzenie od jej gestów, ale tak niewiele brakowa³o... I to go prawie z³ama³o. Czy jutro mu siê to uda? To by³o zupe³nie obezw³adniaj±ce uczucie i nie wiedzia³, jak d³ugo jeszcze bêdzie móg³ z nim walczyæ.
Lecz to nie by³o tylko po¿±danie jej cia³a. Chcia³ zdecydowanie wiêcej. Nie chcia³ pozwoliæ jej odej¶æ o poranku, ale rozpaczliwie chcia³ j± zatrzymaæ w swoim ¿yciu. Oczami wyobra¼ni widzia³, jak razem warz± eliksiry... jak on przygotowuje sk³adniki i podaje jej, ¿eby je wymiesza³a... jak siedz± razem i ona robi notatki na brzegu jego ksi±¿ek, jak pomaga mu w przygotowaniu szkolnych dokumentów, jak rozmawiaj± godzinami... chcia³, ¿eby pokaza³a mu swój ¶wiat, chcia³ zobaczyæ i zrozumieæ wszystko, co jej siê podoba. Móg³by chodziæ na spacery po mugolskich miastach, mieszkaæ w mugolskim domu, pomagaæ jej walczyæ o prawa dla skrzatów domowych... Wszystko, byle tylko móc z ni± byæ.
Nie by³o ju¿ dwóch czê¶ci jego umys³u. Racjonalna czê¶æ podda³a siê i po³±czy³a z t± drug± i w tej chwili móg³ marzyæ ju¿ tylko o tym, ¿eby spróbowaæ. Nie by³ ju¿ w stanie wmawiaæ sobie, ¿e to powinno zakoñczyæ siê na przyja¼ni. Chcia³ spróbowaæ, ale i ba³ siê, panicznie siê ba³. Gdyby go odrzuci³a, nie chcia³by tego prze¿yæ. Nie drugi raz. W tej chwili powstrzymywa³ go jeszcze ten strach, ale ...
Ale czemu mia³aby go odrzuciæ? Lily go odrzuci³a, bo zawiod³a siê na nim i wola³a jego najwiêkszego wroga. Ale nie zawiód³ Hermiony i przysi±g³ sobie, ¿e nie zawiedzie jej nigdy. Czy to dawa³o mu prawo do tego, ¿eby odwa¿yæ siê spróbowaæ?
By³a piêkna i m³oda, o wiele m³odsza od niego. Czy mia³ prawo swoim egoizmem zniszczyæ jej ¿ycie domagaj±c siê wzajemno¶ci?
Przecie¿ je¶li nie bêdzie chcia³a, to mu to oka¿e. Mo¿e warto spróbowaæ choæ trochê? Mo¿e spróbowaæ j± uwie¶æ i zobaczyæ, jak bêdzie reagowaæ? I zatrzymaæ siê przy najl¿ejszym prote¶cie...
Dochodzi³a ju¿ pó³noc, kiedy wyczerpany szalej±cymi w nim sprzeczno¶ciami ostatecznie podda³ siê. Wmówi³ sobie, ¿e zatrzyma siê, kiedy tylko zauwa¿y, ¿e Hermiona nie chce tego samego. Wiedzia³, ¿e to by³o k³amstwo, ale nie mia³ ju¿ si³y walczyæ.