Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Daniel Radcliffe

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

Odtwórca głównej roli Harry`ego Pottera.
>> Czytaj Więcej

Eddie Redmayne

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

Aktor znany nam z roli Newta Scamandera. Aktor teatralny i filmowy. Zdobywca Oscara.
>> Czytaj Więcej

Patronus

Kategoria: Świat magii
Autor: Prefix użytkownikaRosalind Rooks

Patronusy i zaklęcie "Expecto Patronum".
>> Czytaj Więcej

Życie i kłamstwa Alb...

Kategoria: Inne
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Pierwsza biografia Albusa Dumbledore'a napisana przez Ritę Skeeter.
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

13 urodziny HPneta i XX wydanie proroka - jest, co świętować!
>> Czytaj Więcej

Powrót do przeszłośc...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Livka

Czy kojarzycie ten moment, kiedy podczas czytania odkrywacie, że w zasadzie to już od dawna było ...
>> Czytaj Więcej

Quidditch w Polsce

Kategoria: Quidditch
Autor: monciakund

Kilka słów o zasadach i polskich drużynach
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Ginny

Tytuł: Ginny
Gatunek: Drabble
Autor: Sam Quest

To mój debiut w tym gatunku. Ta krótka forma opowiada o miłości. Miłego czytania. :)
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 17
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Smith zdobywa odciski znajomych Hermiony, a dziewczyna żegna się z rodzicami
>> Czytaj Więcej

[NZ]Iieaqa

Tytuł: Iieaqa
Seria: Dziewczyna z porcelany
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaAlette

Zapaliła się jak pochodnia. Ogień pokrył jej włosy, a ona zawyła w agonii. Próbowała odseparować ...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 16
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Policja przeszukuje mieszkanie Hermiony i zbiera odciski palców dla Smitha
>> Czytaj Więcej

[NZ]Święta Bożonaro...

Tytuł: Święta Bożonarodzeniowe
Seria: Największy błąd w życiu?
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Mijają kolejne dni, które Ron spędza w muszelce. Nadchodzi Boże Narodzenie, Bill ma dla brata nie...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 15
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Norris łapie przynętę, zaś mugolska policja próbuje na wszelkie sposoby podejrzeć Hermionę
>> Czytaj Więcej

[NZ]Tajemniczy uczeń

Tytuł: Tajemniczy uczeń
Seria: Reidsville
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

W szkole pojawia się nowy, tajemniczy uczeń. Jakie skrywa tajemnice? I czy ma coś wspólnego ze śm...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 45
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
43,247 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 220
Było: 13.03.2019 06:44:59
Napisanych artykułów: 1,027
Dodanych newsów: 9,667
Zdjęć w galerii: 20,640
Tematów na forum: 3,544
Postów na forum: 306,931
Komentarzy do materiałów: 217,411
Rozdanych pochwał: 3,171
Wlepionych ostrzeżeń: 4,144
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 3044
uczniów: 3096
Hufflepuff
Punktów: 2634
uczniów: 3007
Ravenclaw
Punktów: 3018
uczniów: 3800
Slytherin
Punktów: 2199
uczniów: 3074

Ankieta
Do Hogwartu trafia wehikuł czasu. Gdzie się przenosisz?

Czasy Założycieli. Chętnie poznałbym ich osobiście i naprawdę rozpiera mnie ciekawość, jak wyglądała budowa Hogwartu i pierwsza Ceremonia Przydziału
32% [18 głosów]

Bunt Goblinów w 1612 roku. Kto by nie chciał zobaczyć tych ciekawych rzecz, o których rozprawialiśmy na Historii magii? Te walki musiały być epickie
2% [1 głos]

Czasy Huncwotów. Nie wiem, czy bardziej chciałbym stanąć w obronie Snape'a czy pomóc Jamesowi i Syriuszowi w wymyśleniu nowego zaklęcia do znęcania. Wybiorę, będąc na miejscu
44% [25 głosów]

31 października 1981 roku. Imprezka po zniknięciu Sami Wiecie Kogo musiała być niesamowita. Na żałobę po Potterach nie byłoby czasu
2% [1 głos]

Byle kiedy, byleby przed rokiem 1689, czyli przed podpisaniem Międzynarodowego Kodeksu Tajności. Wtedy legalnie mógłbym przelecieć się na smoku, pośmieszkować z mugoli czy po prostu czarować bez obaw
4% [2 głosy]

Wybiorę czas szkolne Voldemorta. Może byśmy się zakumplowali? Albo bym się czegoś nauczył od samego mistrza czarnej magii? A może powstrzymałbym go, zanim stałby się takim złem?
9% [5 głosów]

Ja tam wybiorę przyszłość. Co mnie interesuje to, co już było? Chcę zobaczyć, co nas czeka!
9% [5 głosów]

Ogółem głosów: 57
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 16.03.19

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[PN]Liliana Williams ostatnio widziano 25.03.2019 o godzinie 19:27 w Sala OPCM
Ravenclaw[PN]Asen Hristo ostatnio widziano 25.03.2019 o godzinie 18:54 w Sala OPCM
SlytherinNicholas Nikiforov ostatnio widziano 25.03.2019 o godzinie 18:40 w Sala OPCM
Hufflepuff[PN]Liliana Williams ostatnio widziano 25.03.2019 o godzinie 18:28 w Sala OPCM
Ravenclaw[PN]Asen Hristo ostatnio widziano 25.03.2019 o godzinie 17:20 w Sala OPCM
Hufflepuff[PN]Liliana Williams ostatnio widziano 25.03.2019 o godzinie 17:10 w Sala OPCM
[NZ] HGSS Dwa Słowa
Rok po Drugiej Wojnie Hermiona wpada na trop spisku w samym sercu Ministerstwa Magii. Spiskowcy chcą wprowadzić supremację czystej krwi i wyeliminować inne grupy społeczne. Ich pierwszymi celami są Hermiona Granger i Severus Snape.
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111
Gatunek: Dramat
Ograniczenie wiekowe: +18
Przeczytano 37852 razy.
HGSS Dwa Słowa Rozdział I - 2
Rok po Drugiej Wojnie Hermiona wpada na trop spisku w samym sercu Ministerstwa Magii. Spiskowcy chcą wprowadzić supremację czystej krwi i wyeliminować inne grupy społeczne. Ich pierwszymi celami są Hermiona Granger i Severus Snape. Czy Hermionie i Snape&#
Środa, 01.04

Siadając przy stole nauczycielskim, Snape wziął do ręki wczorajszego Proroka. Jakoś do tej pory nie miał czasu go przeczytać. Przesunął wzrokiem po zdjęciu Ministra i zaczął czytać. Kiedy doszedł do fragmentu o tym, jak odmówił odpowiedzi reporterowi, skrzywił się. „ Prawie rok temu dyrektor Snape pokazał nam zupełnie nową twarz okazując się jednym z bohaterów wojny z Tym Którego Imienia nie Wolno Wymawiać, a nie zatwardziałym Śmierciożercą i zwolennikiem zasady czystej krwi. Czyżby jednak nie było dymu bez ognia?”
Cholera. Zaraz znowu się zacznie wyciąganie na wierzch całej mojej historii... Jakby artykułami o mnie nie mogli wytapetować już całego Ministerstwa!
– Dzień dobry, Severusie – usłyszał głos Minerwy i skinął jej w odpowiedzi. – Co znowu tam nawypisywali? – zapytała czarownica, odsuwając krzesło i siadając koło niego.
Radosny gwar uczniów w Wielkiej Sali był na tyle głośny, że mogliby sobie spokojnie porozmawiać, ale Snape nie lubił pogawędek w takim miejscu. Być może było to już „skrzywienie zawodowe” wynikające z 20 lat szpiegowana?
– Nic takiego – uciął. – Dzień dobry, Horacy – dorzucił, odpowiadając Slughornowi, który w eleganckiej szacie siadał dwa krzesła dalej z miną jakby miał świat u stóp.
Minerwa sięgnęła po gazetę.
– Pozwolisz? – i zaczęła czytać.
Westchnęła w duchu na komentarz o Snapie. Żeby zajęli się czymś innym i dali mu spokój.... Od czasu, kiedy Harry Potter wyjawił fragmenty wspomnień Snape’a i przedstawił światu jego prawdziwą rolę, starsza kobieta miała wrażenie, że jej świat stanął do góry nogami. Pewnie czuli się tak wszyscy nauczyciele... i najprawdopodobniej większa część czarodziejskiej społeczności.
Przez chwilę nie wiedziała czemu Dumbledore pozwolił na proces Severusa, ale kiedy w ciągu paru dni wysłuchiwała zeznań jego i wielu świadków, ZROZUMIAŁA. Chwilami płakała ze wstydu za to, jak traktowała tego człowieka, który poświęcił swoje życie po to, żeby uratować świat czarodziejów. Odmawiając sobie prawa do przyjaźni miał dookoła tylko wrogów. Przez całe lata ryzykował życiem wiedząc, że każdy dzień może być tym, kiedy Voldemort obwieści mu, że przejrzał jego podwójną grę i go zabije... Robił co tylko mógł, żeby ochronić ludzi, którzy go nienawidzili, przez co wystawiał się na wymyślne tortury. Pogardzany, odrzucany przez innych, przybrał maskę obojętności. Nauczył się ukrywać uczucia wiedząc, że jeśli pokaże, że mu na czymś, na kimś zależy, straci to bezpowrotnie.
Przygotowując wspomnienia dla Harry’ego musiał wiedzieć, że nadchodzi koniec. Nie miała najmniejszego pojęcia ile musiało go to kosztować... Wiedziała tylko tyle, że ona nie byłaby w stanie się na to zdobyć.
Błagając Voldemorta we Wrzeszczącej Chacie, by pozwolił mu pójść poszukać Pottera, nie błagał o własne życie, ale o to, by zdołał chłopakowi przekazać fiolkę ze wspomnieniami. Wywiązać się z ostatniego zadania, po którym mógł już umrzeć i pójść dalej.
Zdała sobie sprawę z tego, że musiał wiedzieć, że tej wojny nie przeżyje. Nie chcąc atakować w czasie walki tych po stronie Światła, skazywał się na śmierć z rąk „swoich” Śmierciożerców. Równocześnie z odejściem Dumbledore'a znikła jedyna osoba, która wiedziała kim jest naprawdę. Wszyscy po stronie Zakonu byli przekonani, że jest zdającą i mordercą, i każdy z nich tylko marzył, żeby stanąć przed nim z różdżką w ręku.
Tej nocy dwóch ludzi szło do Zakazanego Lasu powtarzając w duchu „Zaraz umrę”...

Nie tylko ona płakała na sali. Wiele czarownic ocierało oczy chusteczkami, a czarodzieje odwracali wzrok i zagryzali wargi. Jak można się było spodziewać, ton artykułów na jego temat szybko się zmienił. Zamiast oskarżeń i cynicznych komentarzy pojawiło się współczucie dla tego człowieka, a potem lawina uznania i hołdu. Severus został oczyszczony ze wszystkich zarzutów i ogłoszony bohaterem wojennym.
Tego dnia prawie uciekł z sali sądowej i ukrył się w już praktycznie odbudowanym Hogwarcie. Kiedy Minerwa poszła do jego komnat, żeby sprawdzić czy wszystko w porządku, zobaczyła tego mężczyznę klęczącego obok fotela przy kominku i szlochającego jak dziecko. Wyszła na palcach i jak najciszej zamknęła za sobą drzwi. Przyszło jej do głowy, że właśnie tak zamknęły się drzwi jednego rozdziału w życiu Severusa...
Otrząsnęła się ze wspomnień, doczytała artykuł do końca i postanowiła go trochę rozweselić.
– Jestem absolutnie pewna, że zgłoszą się do ciebie z propozycją uczenia eliksirów.
Snape odsunął od siebie talerz na którym były jeszcze resztki white puddingu i sięgnął po kawę. Minerwa, nie lubiąc obfitego śniadania, nałożyła sobie owsianki.
– Tylko jeśli im życie niemiłe – odparł.
– W takim razie powinni zatrudnić Lockharta. Już sobie wyobrażam lekcje z nim... Warzyliby tylko amortencję, bo do całej reszty eliksirów lubicie wrzucać różne paskudztwa, które pobudziłyby jego fiołkową szatę i skalały powietrze niemiłym zapachem... – Minerwa zobaczyła w czarnych oczach wyraz rozbawienia, więc ciągnęła. – Swoją drogą ja też się zastanawiam czemu im potężniejszy eliksir, tym bardziej obrzydliwe składniki... – zacisnęła usta i uczniom musiało wydawać się, że właśnie się rozzłościła.
Snape nasypał sobie trochę cukru i wzruszył ramionami.
– Już widzę amortencję w jego wydaniu... Co do składników, naprawdę chcesz, żebym ci o tym opowiedział? Gwarantuję, że zaczniesz omijać skrzydło szpitalne szerokim łukiem.
– Dobrze, już dobrze, daruj sobie! – kolejny wyraz rozbawienia i lekkie wygięcie kącika ust oznaczało, że znów się jej udało. – Poważnie, to co myślisz o tym projekcie?
Snape odchylił się na krześle i upił trochę kawy.
– Prawdziwym charłakom żadna szkoła nie pomoże. Nie mają żadnych czarodziejskich umiejętności i się ich nie nauczą. Może tylko wróżbiarstwo im się uda, bo do tłuczenia szklanek i rozsypywania fusów nie trzeba umieć machać różdżką. Ale pomiędzy charłakami trafiają się tacy, którzy mają... bardzo ograniczone zdolności magiczne. Nigdy nie osiągną takiego poziomu, żeby trafić do Hogwartu, ale dobrze, jeśli będą mogli nauczyć się podstaw, paru zaklęć. To z pewnością pomoże im się zintegrować ze społecznością czarodziejów. Sądzę, że... – zawahał się. – Ministerstwo zamierza skoncentrować się właśnie na tego typu ludziach, a Prorok, jak zwykle, poprzeinaczał fakty. Mają do tego wybitne zdolności – dodał, szyderczo wydymając wargi.


Czwartek, 02.04

Zapowiadał się cudowny dzień. Słońce dopiero co wzeszło, po bezchmurnym, niebieskim niebie przemykały nisko jaskółki, zwiastując kolejny deszcz, ale nie warto było o tym myśleć. Póki co, przez otwarte okno w kuchni słychać było świergot ptaków, pohukiwanie gołębi na dachu i szum samochodów dochodzący z pobliskiej ulicy. Wiosna przyszła nadzwyczaj wcześnie tego roku – w powietrzu czuć było jakiś słodkawy zapach kwiatów – chyba forsycji. Oddychanie sprawiało przedziwną radość.
Ron szybko jadł śniadanie. Tost trochę się przysmalił, więc musiał pochylić się nad stołem, żeby okruszki nie sypały się na podłogę. Prawie poparzył sobie usta gorącym bekonem, a jajko rozmazało mu się po talerzu. Nie mógł zebrać go spieczonym pieczywem, więc na koniec po prostu wylizał talerz. Zerkając na zegarek wstał gwałtownie, złapał w drugą rękę szklankę z sokiem pomarańczowym i pijąc duszkiem podszedł do zlewu. Dopijając sok wstawił cichutko talerz i postawił obok szklankę. Kiedy się odwrócił, jego wzrok padł na stół, na którym leżały jeszcze sztućce. Cholera, zapomniałby! Jeden krok i był już przy stole, zebrał je i odłożył delikatnie do zlewu. Nerwowo rzucił okiem na zegarek jeszcze raz – już po siódmej! Sięgnął po różdżkę leżącą na stole... i wypuścił gwałtownie powietrze na widok wchodzącej do kuchni Hermiony.
– Yyy... Miona, muszę lecieć, spóźnię się – chrząknął, spowalniając jednak trochę ruchy.
Hermiona ziewnęła, uśmiechnęła się radosnym, porannym uśmiechem i odgarnęła niesforne włosy na plecy.
– Dzień dobry kochanie... ale z ciebie dziś ranny ptaszek... – podeszła i podniosła ku niemu twarz, czekając na buziaka.
Ron musnął ustami jej policzek, ominął ją, złapał torbę i podszedł do drzwi.
– Wiem, ale biegnę do... biblioteki. Mam jedną rzecz do sprawdzenia...
– Bibliotekę otwierają u was o siódmej rano? – Hermiona aż otworzyła szerzej oczy, ale Rona już nie było, został tylko przyjemny zapach jego wody po goleniu. W tym samym momencie dobiegł z salonu trzask aportacji i tylko go widziała.


Przeciągając się podeszła do Krzywołapa, który spał na torbie po zakupach leżącej na podłodze. Czemu koty kładą się w takich idiotycznych miejscach? przyszło jej do głowy, kiedy ukucnęła przy futrzaku i pogłaskała go za uszami. Kot rozrmruczał się z zadowolenia i przekrzywił głowę.
– Wiesz co, jesteś ostatnio większym pieszczochem niż Ron – powiedziała cicho. – Ten zamienił się w kujona... Dwa miesiące do egzaminów, a ten już zrywa się bladym świtem i ryje... nie wiem czy nie odbiło mu bardziej niż mi.
Wstała i zaczęła krzątać się po mieszkaniu. Nie musiała spieszyć się do pracy, bo miała bezpośrednie połączenie przez sieć Fiuu, więc spokojnie poszła się umyć, ubrać, a potem usiadła do śniadania, przy okazji robiąc bardzo delikatny makijaż.

Tymczasem ryjący Kujon aportował się w ogrodzie przed budynkiem szkoły. Poprawił szybko swoją szatę, przykrył dłonią usta, chuchnął mocno i nabrał powietrza sprawdzając swój oddech. Mierzwiąc włosy podszedł energicznym krokiem do olbrzymich drzwi i pociągnął do siebie. Uchyliły się z cichym skrzypieniem ukazując duży, jasny hol z szerokimi, półkolistymi schodami wiodącymi po obu stronach na piętro.
Wszędzie jeszcze było cicho i jego kroki odbijały się głośnym echem, kiedy wbiegał po dwa stopnie na pierwsze piętro. Na górze skręcił w lewo i poszedł w kierunku dużej sali położonej na końcu korytarza. Tam w południe wszyscy studenci mogli kupić sobie coś na obiad, usiąść przy stołach i zjeść.
I tam, za kontuarem, stała ponętna blondynka, która odwróciła się na dźwięk otwieranych drzwi i zawołała radośnie "Ron!"
Wyszła w jego kierunku i Ron, idąc do niej, nie mógł oderwać od niej rozanielonego wzroku. Dziś miała na sobie krótką czarną spódniczkę, która ukazywała zgrabne nogi „aż po samą szyję” i dopasowaną bluzkę w krwistoczerwonym kolorze, wspaniale podkreślającą obfity biust. Długie, proste blond włosy opadały na plecy.
Ron porwał ją w ramiona i wpił się w jej wargi całując gorączkowo na powitanie.
– Angelique... – wyszeptał, kiedy odsunął się, żeby nabrać powietrza.
Nie pozwoliła mu powiedzieć nic więcej i przez chwilę całowali się szaleńczo, gwałtownie, starając się przylgnąć jedno do drugiego jeszcze mocniej. Kiedy jedna z jego dłoni zjechała z jej pośladków niżej i podciągnęła w górę spódniczkę, Angelique odsunęła się lekko.
– Ron, nie tu... nie teraz... Pani Gordon zaraz przyjdzie... – przecząc sobie samej zaczęła pocierać nogą o jego łydkę.
– Wyglądasz tak, że mam ochotę wziąć cię choćby ta sala była już pełna – wydyszał urywanym głosem, ale posłusznie uniósł ręce do góry.
– Po co tak wcześnie przyszedłeś? – zapytała, biorąc go za rękę i ciągnąc w kierunku niewielkiego pomieszczenia za kontuarem, który służył jako niewielki składzik zapasów jedzenia i picia.
– Nie mogłem spać – zełgał, choć wcale nie tak bardzo. Zasypiając miał w głowie tylko ją i budził się parę razy w nocy z niespokojnego snu, żeby sprawdzić czy już może wstać i wyrwać się z domu.
– Pomożesz mi przenieść butelki za kontuar?
– Jasne, kwiatuszku – zatrzasnął za sobą drzwi i pchnął ją lekko na ścianę. – Ale skoro ci pomogę, to zrobimy to dwa razy szybciej, więc mamy trochę czasu... – zaczął ją całować.
Dopiero po dłuższej chwili odsunęła go od siebie zapinając bluzkę drżącymi rękoma, a on cofnął się i poprawił swoją szatę. Oboje ciężko oddychali.
Ron otworzył ostrożnie drzwi i rzucił okiem czy nikogo nie ma w sali. Nadal byli sami, więc otworzył je zupełnie.
– Co mam... przenieść?
Angelique odrzuciła do tyłu włosy i wskazała parę skrzynek stojących po prawej stronie od drzwi. Ron machnął różdżką i wylewitował je wolno, jedną po drugiej, za kontuar. Dziewczyna spoglądała na niego w niemym podziwie, co najwyraźniej mu schlebiało, bo policzki zaczerwieniły mu się lekko. Czy też raczej jeszcze bardziej, biorąc pod uwagę, że jeszcze nie doszli zupełnie do siebie po pieszczotach.
– Jesteś... jesteś niesamowity! Jak ci się udaje przenosić takie ciężkie rzeczy?!
– No wiesz... po roku ścigania Czarnego Pana wyrobiłem sobie rękę – odparł chełpliwie. Specjalnie nie wymówił imienia, żeby nie psuć atmosfery.
Angelique otworzyła pierwszą skrzynkę i zaczęła wyjmować butelki z piwem kremowym, wodą i sokami, i ustawiać je na półkach pod ladą. Ron stał z boku i podziwiał jej krągłości.
Po chwili usłyszeli łoskot drzwi wejściowych do budynku. Angelique przysunęła się gwałtownie do Rona i całując go w szyję wyszeptała:
– Przyjdziesz po mnie w południe? I pójdziemy do ciebie?
– Jak zwykle...
– Jesteś pewien, że... jej nie będzie?
Ron pokiwał głową, czując jak przyspiesza mu serce. Wiedział, że igra z ogniem, ale w tej chwili czuł, że załatwiłby rogogona węgierskiego gołymi rękami. Szybko przeszedł na drugą stronę kontuaru i usiadł przy pierwszym stole. Niespiesznie wyciągnął książkę z Przepisów dotyczących Osób Niematerialnych i zaczął udawać, że się uczy.
Po paru chwilach zaczęli przychodzić pierwsi studenci. Niektórzy mieli zwyczaj wpadać na śniadanie jeszcze przed rozpoczęciem zajęć, inni przychodzili, żeby przywitać się z kumplami. Zrobił się ruch i zamieszanie, zaczęło być gwarno. Ron skorzystał z okazji, zebrał swoje rzeczy i zniknął. Zszedł do holu, wypełnionego innymi studentami i zaczął rozglądać się w poszukiwaniu Harry’ego.
– Ron! Tutaj! – usłyszał wołanie swojego przyjaciela, przebijające się w ogólnym hałasie. Spojrzał na górę i zobaczył Harry'ego stojącego na piętrze. Musiał wejść na górę z prawej strony, kiedy Ron schodził w dół po lewej.
Pomachał mu ręką i wszedł na górę.
– Cześć, chłopie. Jak się masz? – klepnął Harry’ego mocno w ramię.
– W porządku. A ty?
Ron kiwnął głową i ruszyli powoli w kierunku klasy, w której mieli mieć pierwsze zajęcia. Lawirując między uczniami i nauczycielami kontynuowali rozmowę, przerywając ją czasem, żeby przywitać się z tym czy owym.
– Jak ma się Ginny? Udała wam się randka w Hogsmeade?
– Jasne! Co prawda było zimno – Harry aż zatrząsł się na wspomnienie, – ale za to nie padało. Więc połaziliśmy sobie po sklepach, poszliśmy do Pani Puddifoot i potem pochodziliśmy trochę po lesie i zbieraliśmy jakieś kwiatki.
Ron zaśmiał się, machnęli ręką starszemu o rok Stephanowi, najlepszemu z całego drugiego roku i przywitali grzecznie z ich profesorem z Technik Tropienia.
– Ciężko sobie wyobrazić wielkiego Harry’ego Pottera, który zbiera kwiatki... – parsknął śmiechem.
– I to do tego tylko niebieskie i białe, bo innych nie chciała. I wiesz co, kazała mi podarować je Stworkowi! – Harry zachichotał na wspomnienie miny skrzata. To przypomniało mu coś innego. – A jak ma się Hermiona?
Ron poczuł się, jakby oblano go kubłem zimnej wody.
– Dobrze – postarał się nadać swojemu głosowi radosny ton. – Siedzi od rana do wieczora w Ministerstwie i w zasadzie nie wraca do domu. Pracują teraz nad jakimś programem leczniczym czy coś w tym guście, wszystko ma być gotowe na rozpoczęcie następnego roku szkolnego i mają urwanie głowy.
– To dlatego się dziś prawie spóźniłeś? – zwolnili podchodząc do klasy i Harry postawił na ziemi skórzaną teczkę z książkami, rolkami pergaminu i piórem.
– Spóźniłem się...? – Ron oparł się o ścianę i pozorując kucanie pochylił głowę.
– No wiesz, jak wszedłeś do szkoły to była już prawie ósma...
– Ach... jakoś tak wyszło...
– Odrabiamy zaległości? – Harry spojrzał domyślnie na przyjaciela. – Jak nie można wieczorem, to można...
– Się macie!– usłyszeli dudniący głos Jamesa, co uchroniło Rona od udzielenia odpowiedzi.
James miał już prawie 28 lat. Po wielu próbach udało mi się dostać do Programu Szkolenia Aurorów i w ten sposób wylądował w tej samej grupie co Ron i Harry. Jak można się było spodziewać, Harry natychmiast zaprzyjaźnił się z nim. Może chodziło o imię, może po prostu o swobodny sposób bycia, o zwariowane pomysły... w każdym razie skumplowali się natychmiast.
James rąbnął ich porządnie po plechach tak, że Harry niemal stracił równowagę i zaczął dopytywać o esej z ochrony otoczenia, który mieli na dziś napisać.



CDN...
Komentarze
avatar
Angelina Johnson  dnia 24.05.2018 19:44
Och no, głupi Ron ;/ On zawsze w fickach z parowaniem Hermiony z kimś dziwnym jest albo kretynem, albo głupkiem, albo zdradzającą świnią. Jednak potrafiłaś wzbudzić we mnie autentyczne współczucie do Hermiony, co raczej chyba się jeszcze nie zdarzyło, więc ŁAŁ. Naprawdę mi jej szkoda, bo autentycznie wyczułam tą jej wielką miłość do Ronalda, jej ulotne szczęście tym pseudozwiązkiem i aż mi się przykro zrobi, bo pewnie zaraz ona się dowie, że to wszystko to była tylko ułuda.

Z minusów - wykrzykniki i znaki zapytania piszemy tylko pojedynczo, bez żadnych tworów typu "co????". Wielokropek ma dokładnie trzy kropki, u ciebie to zależało chyba jaki miałaś humor przy pisaniu ;D A najważniejsze, to imię tej kochanicy Rona. No tragiczne po prostu, jak z jakiegoś brazylijskiego serialu. Aż się skrzywiłam jak to przeczytałam. Wiem, że mamy jej nie lubić i w ogóle, ale imię mogła dostać jakieś normalne.
Na koniec tylko dopowiem do tych wielokropek - stawiasz je moim zdaniem troszeczkę za często. Wiem, że tak najłatwiej wyrazić niekiedy sposób mówienia postaci, ale ja czułam lekki ich przesyt w dialogach.

Wracając już ogólnie do rozdziału, to taak, w końcu mamy Harry'ego! Lubię, gdy w takich fickach wystąpi chociaż kilka razy epizodycznie, to pokazuje, że oni nadal się kumplują i wszystko jest w miarę w porządku. Bardzo podobała mi się pierwsza część tego rozdziału, Minerwa jest świetna. Uwielbiam ją i dziękuję, że umiesz ją właśnie tak przedstawić.

Co tu dużo mówić, do zobaczenia pod kolejnym rozdziałem ;)
avatar
PaulaSmith  dnia 25.05.2018 11:48
Bardzo podoba mi się naszkicowany przez Ciebie obraz Hermiony. Zakochana dziewczyna, ciesząca się przebywaniem ze swoim ukochanym. W końcu nikt im nie siedzi na głowie i mogą żyć jak chcą. Jest to bardzo realistycznie ujęte - zarówno uczucia dziewczyny, jak i powody ich przeprowadzki.

Szkoda, że Ron wychodzi na takiego fajtłapę, który przy okazji poleciał na blondynę z obfitym biustem :D Postać dziewczyny bardzo schematyczna, ale okej, to wątek poboczny, więc wybaczam ;)

Jak już wcześniej wspomniałam bardzo fajnie mi się czyta ten podział na daty. Dzięki temu akcja szybko się toczy.

Do następnego rozdziału Cwaniak
avatar
Prefix użytkownikaNicram_93  dnia 25.05.2018 12:00
No cóż, znowu Ron jest tym złymjezyk, biedna Hermiona, a zawsze uważałem, że powinna być z Harrym byłaby dużo bardziej szczęśliwa;). Zgodzę się z Ang, że większości z nas Ron kojarzy się bardziej z postacią jaką widzimy w filmach niż w książkach, ale sam mam tak samo. W książkach rzeczywiście, mimo że ma bardziej takie luźne podejście do życia, to jednak nie jest tak głupi i wątpię, by tak łatwo zdradzał Hermionę, jak to często jest w ff.

Ale do rzeczy, bo odbiegłem trochę od tematu;). Kolejny rozdział, który bardzo przyjemnie się czyta, naprawdę żal mi Hermiony, patrząc na jej uczucie do Rona. Jedynie co, to ciężko mi sobie wyobrazić taką bardzo życzliwą rozmowę między Minerwą, a Snapem. Ciężko mi się na razie postawić w sytuacji w jakiej znajdujemy się w tym Twoim ff, że Snape żyje i wszyscy dowiadują się o jego roli w wojnie, przez co zostaje wielkim bohaterem w oczach innych osób. Nie czepiam się bo wiem, że tak by było również u Rowling, gdyby Snape przeżył, ale pewnie dopiero z kolejnymi Twoimi rozdziałami wczuję się w tą nową sytuację;)

Czekam z niecierpliwością na kolejne rozdziały, aby dowiedzieć się kim jest dokładniej ta nowa wybranka Rona i skąd się wzięła, bo na razie pojawiła się znikąd.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Wyrodna żyrafa
26.03.2019 09:58
snowyowly, w ogóle to zachęcam do komentowania z linków, które czasem wrzucają tutaj na sb. Można za to zdobyć punkty dla domu Eyebrows

Wyrodna żyrafa
26.03.2019 09:53
Spoczko, zawsze do usług ;)

Mugol
26.03.2019 09:52
monciakund, nareszcie si,e udało!!! dzieki! Love

Wyrodna żyrafa
26.03.2019 09:51
snowyowly, kopiujesz adres gifa (zakończony .gif) i wstawiasz w znaczniki img

Mugol
26.03.2019 09:47
chyba nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie :(

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 58161 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 48999 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41857 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 38984 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 34105 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 34036 punktów.

7) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 31803 punktów.

9) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30488 punktów.

10) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 1.12