Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Katherine Waterston

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

Wcieliła się w postać Tiny Goldstein w filmie Fantastyczne Zwierzęta.
>> Czytaj Więcej

Harry Potter i Zakon...

Kategoria: Streszczenia
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Streszczenie piątej części przygód Harry'ego Pottera.
>> Czytaj Więcej

Helen McCrory

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

Odtwórczyni roli Narcyzy Malfoy.
>> Czytaj Więcej

Daniel Radcliffe

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

Odtwórca głównej roli Harry`ego Pottera.
>> Czytaj Więcej

Eddie Redmayne

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

Aktor znany nam z roli Newta Scamandera. Aktor teatralny i filmowy. Zdobywca Oscara.
>> Czytaj Więcej

Patronus

Kategoria: Świat magii
Autor: Prefix użytkownikaRosalind Rooks

Patronusy i zaklęcie "Expecto Patronum".
>> Czytaj Więcej

Życie i kłamstwa Alb...

Kategoria: Inne
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Pierwsza biografia Albusa Dumbledore'a napisana przez Ritę Skeeter.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Fraszki dla Hel...

Tytuł: Fraszki dla Helenki
Seria: Dziennik Ravenclaw
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaRoksolana Delakur

Dobre techniki wychowawcze? Zapisane opowiastki od założycieli dla Helenki. Zbiór fraszko-baj...
>> Czytaj Więcej

[Z]Powrót

Tytuł: Powrót
Seria: Największy błąd w życiu?
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Ron znajduje sposób na powrót do Harry'ego i Hermiony i nie zwlekając ani chwili dłużej, wyrusza ...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 20
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

&#8211; Hermiona Jean Granger...? &#8211; To ja. (...) &#8211; Poproszę pani różdżkę... &#8211;...
>> Czytaj Więcej

Pożegnanie

Tytuł: Pożegnanie
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaRoksolana Delakur

Wrócą
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 19
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Smith i Norris osaczają Hermionę
>> Czytaj Więcej

Lekcja życia

Tytuł: Lekcja życia
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

O tych co już odeszli.. I o tych co jeszcze żyją..
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 18
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Oto jak wyglądają kulisy Rozpoczęcia roku w Hogwacie ;)
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 38
Administratorzy online: 1
Aktualnie online: 3 osoby
Prefix użytkownikaLiliana2194 (Wielki mag)
Prefix użytkownikaRue Riddle (Śmierciożerca)
Prefix użytkownikaRoksolana Delakur (Sklepikarz na Pokątnej)
Łącznie na portalu jest
43,316 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 222
Było: 04.04.2019 20:58:27
Napisanych artykułów: 1,030
Dodanych newsów: 9,695
Zdjęć w galerii: 20,643
Tematów na forum: 3,546
Postów na forum: 307,201
Komentarzy do materiałów: 217,480
Rozdanych pochwał: 3,171
Wlepionych ostrzeżeń: 4,142
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 3995
uczniów: 3114
Hufflepuff
Punktów: 2911
uczniów: 3017
Ravenclaw
Punktów: 3779
uczniów: 3815
Slytherin
Punktów: 2609
uczniów: 3083

Ankieta
Do Hogwartu trafia wehikuł czasu. Gdzie się przenosisz?

Czasy Założycieli. Chętnie poznałbym ich osobiście i naprawdę rozpiera mnie ciekawość, jak wyglądała budowa Hogwartu i pierwsza Ceremonia Przydziału
27% [22 głosy]

Bunt Goblinów w 1612 roku. Kto by nie chciał zobaczyć tych ciekawych rzecz, o których rozprawialiśmy na Historii magii? Te walki musiały być epickie
2% [2 głosy]

Czasy Huncwotów. Nie wiem, czy bardziej chciałbym stanąć w obronie Snape'a czy pomóc Jamesowi i Syriuszowi w wymyśleniu nowego zaklęcia do znęcania. Wybiorę, będąc na miejscu
40% [33 głosy]

31 października 1981 roku. Imprezka po zniknięciu Sami Wiecie Kogo musiała być niesamowita. Na żałobę po Potterach nie byłoby czasu
4% [3 głosy]

Byle kiedy, byleby przed rokiem 1689, czyli przed podpisaniem Międzynarodowego Kodeksu Tajności. Wtedy legalnie mógłbym przelecieć się na smoku, pośmieszkować z mugoli czy po prostu czarować bez obaw
8% [7 głosów]

Wybiorę czas szkolne Voldemorta. Może byśmy się zakumplowali? Albo bym się czegoś nauczył od samego mistrza czarnej magii? A może powstrzymałbym go, zanim stałby się takim złem?
10% [8 głosów]

Ja tam wybiorę przyszłość. Co mnie interesuje to, co już było? Chcę zobaczyć, co nas czeka!
10% [8 głosów]

Ogółem głosów: 83
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 16.03.19

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Ravenclaw[PN]Asen Hristo ostatnio widziano 18.04.2019 o godzinie 18:05 w Sala OPCM
Hufflepuff[PN]Liliana Williams ostatnio widziano 18.04.2019 o godzinie 17:56 w Sala OPCM
Ravenclaw[PN]Asen Hristo ostatnio widziano 18.04.2019 o godzinie 17:37 w Sala OPCM
Hufflepuff[PN]Liliana Williams ostatnio widziano 18.04.2019 o godzinie 17:21 w Sala OPCM
Ravenclaw[PN]Asen Hristo ostatnio widziano 18.04.2019 o godzinie 17:00 w Sala OPCM
Hufflepuff[PN]Liliana Williams ostatnio widziano 17.04.2019 o godzinie 19:56 w Klasa Eliksirów
[NZ] HGSS Dwa Słowa
Rok po Drugiej Wojnie Hermiona wpada na trop spisku w samym sercu Ministerstwa Magii. Spiskowcy chcą wprowadzić supremację czystej krwi i wyeliminować inne grupy społeczne. Ich pierwszymi celami są Hermiona Granger i Severus Snape.
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111
Gatunek: Dramat
Ograniczenie wiekowe: +18
Przeczytano 40930 razy.
HGSS Dwa Słowa Rozdz. IV część 8
Część 8, w której Hermiona odmawia prośbie Severusa i uzasadnia to w najbardziej bolesny dla niego sposób
Czwartek, 9.07

Trochę przed szóstą Hermiona i Severus aportowali się w drugim wymiarze w lesie nieopodal posiadłości Lawforda. Słońce przeświecało przez korony drzew i łagodny wiaterek sprawiał, że było przyjemnie ciepło, a nie gorąco. Niósł ze sobą zapach lasu; trawy, mokrej ściółki, kory i igieł świerków zmieszany z leciutką wonią ogniska. Stukanie dzięciołów, świergot innych ptaków i szum drzew brzmiały wspaniale.
Severus zdecydował, że zaczną od Lawforda, ale zamiast zaczaić się koło domku myśliwskiego będą obserwować wejście do domu. Gdyby Lawford zdecydował się przyjąć wszystkich gdzieś w domu, mogliby ich przegapić.
– Jeśli do ósmej nie będzie nikogo, użyjemy zmieniacza czasu i spróbujemy obserwować kogoś innego – powiedział, kiedy planowali ten wypad.
Hermiona miała tylko nadzieję, że nie będzie to u Smitha. Tam podsłuch nie działał, więc Severus musiałby wziąć jej wspomnienia bądź użyć legilimencji, żeby móc wszystko przeanalizować. Nie wiedziała, co gorsze. Od wtorkowego śniadania, kiedy to zbudził ją w ostatniej chwili i kiedy ona szybko się myła i ubierała do pracy, a on przygotował jej śniadanie, nie widzieli się. Nie mogła przestać o nim myśleć. O nim, o jego dotyku, o jego zapachu... bez mała czuła jego dłonie we włosach, jego usta na czole... Marzyła co by było, gdyby podniosła wtedy głowę... czy poczułaby je na swoich? Śniła na jawie sny tak gorące, że traciła zmysły i oddech i całe jej ciało konało z tęsknoty.
Zdecydowanie, to nie było coś, co powinien oglądać.
Kiedy już wylewitowali siebie nawzajem przez olbrzymią bramę ze złoconymi prętami i doszli do oddalonego pałacyku, usiedli pod drzewami i czekając na pojawienie się Norrisa i reszty, zaczęli rozmawiać o ostatnich wydarzeniach.

W dzisiejszym Proroku pojawił się artykuł na temat wczorajszych i przedwczorajszych wydarzeń. Czytając Żonglera miało się wrażenie, że chodzi o dwie zupełnie inne sprawy. Naturalnie o wiele bardziej wierzyli Lovegoodowi niż Prorokowi.
We wtorek rano w Św. Mungu pojawiła się młoda czarownica w szóstym miesiącu ciąży na zwykłe badania kontrolne. Na tym kończyło się podobieństwo w obu gazetach. Zgodnie z Prorokiem Uzdrowiciele, po zrobieniu wszystkich niezbędnych badań odkryli, że płód ma poważne wady rozwojowe i trzeba usunąć ciążę. Żongler zaś napisał, że „odkrycie" nastąpiło po dwóch bardzo pobieżnych badaniach.
Pozostałe różnice były jeszcze bardziej kolosalne. Kobieta nie wyraziła na to zgody, ale wtedy Naczelny Uzdrowiciel zdecydował, że należy wykonać zabieg i zapowiedział go na następny dzień i kobieta została zamknięta w jednej z sal. Nikt nie zwrócił uwagi, że po południu przyszedł do kobiety jej mąż i gdy dowiedział się o wszystkim, wybiegł z Kliniki po pomoc. Jego przyjaciele nagłośnili sprawę w Dziurawym Kotle i jeszcze tego samego wieczoru odbyło się tam coś na podobieństwo narady wojennej. Na Pokątnej ludzie nie rozprawiali o niczym innym i zbulwersowani, ciągnęli do niewielkiego baru, który tego dnia bez mała trzaskał w szwach. Ktoś zaproponował wdarcie się z samego rana do Kliniki i wyciągnięcie stamtąd kobiety. Większość zaaprobowała pomysł i ogłosiła zbiórkę o siódmej rano pod Kliniką. Nazajutrz o siódmej zebrało się koło dwustu czarodziejów, którzy, z mężem kobiety na czele, wkroczyli na Izbę Przyjęć i domagali się wypuszczenia czarownicy. Zaalarmowany personel próbował stawić opór, Naczelny Uzdrowiciel wezwał na pomoc Aurorów i kiedy ci aportowali się i próbowali wyrzucić czarodziejów na zewnątrz, rozgorzała bitwa. Aurorzy byli nieźle wyszkoleni, ale ich oszałamiacze, zaklęcia rozbrajające i blokady niewiele mogły zdziałać przeciw rozjuszonemu tłumowi. Ponieważ było tam sporo czarodziejów mugolskiego pochodzenia, poleciały nie tylko zaklęcia. Aurorzy, niektórzy spetryfikowani, bez kości, opuchnięci, z posklejanymi kończynami, oślepieni i ogłuszeni, niektórzy z połamanymi nosami, wybitymi zębami i podbitymi oczami zostali związani jak baleron. Grupa czarodziejów została na dole, żeby ich pilnować, reszta zaś pobiegła na drugie piętro i wdarła się na Oddział Badań i Uzdrawiania Doraźnego. Kobieta, która czekała już na przeniesienie na Oddział Zabiegów, została bez mała wyniesiona stamtąd na zewnątrz. Tłum opuścił Klinikę zostawiając Aurorów w rękach Uzdrowicieli. Jak to ktoś ujął: „Wykwalifikowani Uzdrowiciele byli przecież na miejscu, więc byłoby niepowetowaną stratą odebrać im szansę na profesjonalną opiekę".
– Całe szczęście, że to się tak skończyło – westchnęła z ulgi Hermiona, kiedy już opowiedziała Severusowi, co mówili ludzie w Ministerstwie. – Kiedy pomyślę o tym, że chcieli to zrobić tylko dlatego, że to dziecko nie byłoby czystej krwi.
– Miejmy nadzieję, że Lawfordowi udało się przemówić Norrisowi do rozsądku. Wyraźnie widać, że nie tylko Scott jest temu przeciwny – stwierdził Severus.
– Norris posunął się za daleko. Chociaż biorąc pod uwagę notatki od Jean Jacquesa, ma w tym niezłą wprawę.
Zaczęli zastanawiać się, co można zrobić z posiadanymi informacjami. Severus już trochę o tym myślał, ale w zeszłym tygodniu był zbyt zajęty, żeby dojść do jakichś sensownych wniosków. Teraz, kiedy odpadło już warzenie eliksiru do podmiany, znaleźli sposób na podmienienie składnika Watkinsowi i listy do nowych uczniów zostały wysłane, będzie miał więcej czasu i z pewnością coś wymyśli.
Minęła siódma i nikt się nie pojawił. Postanowili czekać dokładnie do ósmej i przenieść się do Bensona.
Hermiona przez chwilę wahała się, czy porozmawiać z Severusem o różdżce i w końcu zdecydowała, że im szybciej to zrobi, tym lepiej dla niego.
– Sporo myślałam o tym, co się stało u Scotta – powiedziała, sięgając po świeżo opadły liść, by zająć czymś ręce i zaczęła go obskubywać. – I sądzę, że powinniśmy zacząć brać ze sobą nasze drugie różdżki.
Severus nad tym się nie zastanawiał. Jasne, próbowałeś się skupić na czymkolwiek innym niż myślenie o niej.
– Co masz na myśli?
– Gdybyś to był ty i gdybym poddała się Smithowi, z pewnością by nam odebrali różdżki. Pewnie nie zabiliby nas natychmiast, tylko gdzieś uwięzili, pewni, że bez różdżek nie uda się nam uciec – kiedy to powiedziała, Severus skinął głową.
– Ale gdybyśmy mieli nasze drugie różdżki...
– Masz rację – przyznał.
Był całkowicie pewien, że nie zabiliby ich natychmiast. A już szczególnie nie Hermiony. Przypomniał sobie swój koszmarny sen i skrzywił się. Starał się odsunąć te myśli jak najdalej od siebie i może też dlatego NIE CHCIAŁ się zastanawiać nad tym, co by się mogło stać, gdyby... Ale miała całkowitą rację. Nigdy nie wiedzieli, co może się przydarzyć i co może być im potrzebne, ale każda dodatkowa przewaga była na warta funty galeonów. Skoro już mieli drugie różdżki...
– Od następnego razu bierzmy je ze sobą.
Hermiona uśmiechnęła się w głębi ducha. Udało jej się go przekonać choćby do brania nowej różdżki na ich wyprawy. Musiała jeszcze spróbować nakłonić go do używania jej wszędzie.
– Myślę, że powinniśmy ciągle ich używać. Wiesz, żeby się z nimi oswoić i żeby różdżki oswoiły się z nami. I żeby mieć odruch brania zawsze ich obu, gdziekolwiek idziemy.
– Wpierw musimy się zastanowić jak je ukryć. Nikt nie może zobaczyć nas z dwiema różdżkami.
Listek został obskubany zupełnie, więc dziewczyna sięgnęła po następny.
– Mogę zrobić nam ukryte kieszonki w każdym ubraniu.
Severus spojrzał na nią unosząc lekko usta w uśmiechu. Myśl odrobinę, idioto! Wygląda na to, że chyba straciłeś rozum! Minerwa może nam zrobić skrytki we wszystkim, w czym chcemy!
– Albo możemy kupić sobie gdzieś sakiewki ze skóry wsiąkiewki – dodała Hermiona, przypominając sobie prezent, który dostał kiedyś Harry od Hagrida.
– Poproszę Minerwę, żeby zrobiła nam skrytki. O wiele lepsze niż sakiewki. Nikt nie będzie nawet wiedział, że je mamy.
– Genialne!
Cudownie, będzie ją nosił i w końcu zacznie jej używać!
Severus zamyślił się. Skoro już byli przy temacie, powinien jej powiedzieć, że w żadnym wypadku nie powinna robić tego, co zrobiła; poddawać się wrogowi tylko dlatego, że ktoś inny był zagrożony. Przyszło mu do głowy, że mając drugą różdżkę, Hermiona będzie miała jeszcze większą skłonność do narażania się. Do tej pory nie rozmawiał z nią o jej decyzji, ale będzie trzeba, im szybciej tym lepiej. Nawet teraz. Nigdy nie wiadomo, co za chwilę się stanie i co jej jeszcze przyjdzie do głowy. Poza tym mieli jeszcze trochę czasu.
Przesiadł się koło niej i dziewczyna, zdumiona, podniosła na niego czekoladowe oczy.
– Hermiono, sądzę, że powinniśmy porozmawiać o tym, co się stało w poniedziałek.
– Tak...?
– Po pierwsze... chciałbym ci bardzo, naprawdę bardzo, podziękować. Nikt nigdy niczego takiego dla mnie nie zrobił. Nie odważył się zaryzykować, nie tylko życiem, ale choćby pozycją wśród innych. Jesteś pierwszą i jedyną osobą, która się na coś takiego zdobyła. To... To dla mnie bardzo dużo znaczy.
Patrzył na lewą rękę na kolanach, więc Hermiona przykryła ją łagodnie swoją.
– Nie dziękuj mi, to było całkowicie normalne.
Coś w nim zapragnęło nagle spleść palce z jej palcami, ale zacisnął zęby i zmusił się do powiedzenia reszty.
– Ale ... nie powinnaś czegoś takiego robić. Nigdy.
Hermiona zesztywniała i spojrzała na niego zaskoczona.
– Jeśli chcesz mi powiedzieć, że twoje życie nie jest tego warte, to...
– Nie chodzi mi o to – tak naprawdę to uważał, że doprawdy, ON nie był warty tego, co dla niego robiła. – Mam na myśli to, że oboje mamy... misję do spełnienia. Gdyby mi coś się stało, musisz być gotowa realizować ją dalej.
– Ale...
– Pozwól mi skończyć. Nie powinnaś w żadnym wypadku ryzykować swoim życiem dla mnie. Nie ważne, co mogłoby mi się stać.
Hermiona potrząsnęła przecząco głową. Mowy nie ma!
– Bardzo mnie... ujęło to, że potrafiłaś się na coś takiego zdobyć, ale muszę cię prosić o to, żebyś nigdy więcej tego nie robiła.
– Nie!
– Posłuchaj...
Dziewczyna usiadła na kolanach, twarzą do niego, z wyrazem uporu, ale i bólu na twarzy.
– Nie! Nie mogłabym...
Severus westchnął.
– Wiem, że to nie jest łatwe.
– To jest niemożliwe, a nie „ nie łatwe"!
– Oczywiście, że jest możliwe. Czasem trzeba umieć poświęcić kogoś, żeby móc wygrać. W takich sytuacjach to, czy jest nam łatwo to zrobić czy nie, się nie liczy.
Hermiona nagle przypomniała sobie, jak Harry opowiadał, co kazał mu obiecać Dumbledore, kiedy wyruszyli razem po horkruksa. Żądał absolutnego posłuszeństwa, nawet jeśli Harry miałby go zostawić umierającego.
– Jak myślisz, czemu zabiłem Dumbledore'a? – spytał równocześnie Severus, patrząc na nią smutno.
Hermiona złapała się za głowę. To nie to samo! Ty go nie kochałeś!
– Obiecaj mi.
– Nie!
– Obiecaj mi, proszę, że nigdy tego nie zrobisz! – powtórzył Severus z naciskiem.
– Nie, nie i jeszcze raz NIE!
– Hermiono!
– To w takim razie ty też mi obiecaj, że nie zrobisz tego samego dla mnie! Że nie będziesz próbował mnie ratować!
Severus aż gwałtownie nabrał powietrza. W jednej sekundzie przypomniał sobie swój ostatni koszmar i uświadomił sobie, że nie byłby w stanie tego zrobić. Próbował zdobyć się na powiedzenie „Tak", ale nie umiał, po prostu nie umiał!
Hermiona usiadła na powrót pod drzewem, wzburzona i zdeterminowana nic mu nie obiecywać. Serce waliło w niej tak, że ledwo udawało się jej złapać oddech. Umiała tylko myśleć o tym, że ani on, ani Harry nie kochali Dumbledore'a, że to nie było to samo!
– Ja to co innego – odezwał się w końcu Severus. Nie odpowiedziała, więc kontynuował. – Jestem w innej sytuacji...
Zagryzła mocno usta. Nie mogła mu się przyznać do swoich uczuć, więc szukała rozpaczliwie jakiegoś innego pretekstu, żeby móc mu odmówić. Zacisnęła pięści i poczuła pierścionek wbijający się jej w dłoń. Pierścionek!
Nagłym ruchem podsunęła mu go przed oczy.
– Jesteśmy w dokładnie takiej samej sytuacji! I ty i ja składaliśmy przysięgę!
Nagłe zrozumienie rozdarło mu serce na tysiące kawałków. To dlatego! Broniła cię tylko dlatego, że złożyła przysięgę...
Skupił się na zachowaniu spokojnego, beznamiętnego wyrazu twarzy, ale miał ochotę krzyczeć i wyć. Gdzieś w głębi duszy miał nadzieję, że jednak cokolwiek dla niej znaczył, że zaryzykowała dla NIEGO, a tymczasem zrozumiał, że zrobiła to, żeby wypełnić do końca to, co obiecała podczas ceremonii.
Pewnie sądzi, że to coś jak Przysięga Wieczysta i umrze, jeśli jej nie dotrzyma...
Gorycz była tak wielka i tak nieprzeparta, że odwrócił głowę w inną stronę i nawet nie widział, jak Hermiona ociera łzy z policzków. Zapadło miedzy nimi niewygodne milczenie.

Żadne z nich nie umiało powiedzieć ile czasu tak siedzieli, każde z nich pogrążone we własnym bólu, blisko siebie i jednocześnie tak daleko, w dwóch różnych światach. Dopiero szczęk otwieranych drzwi sprawił, że wrócili do rzeczywistości.
Z pałacu niemal wybiegł korpulentny mężczyzna i to podbiegając, to idąc szybko udał się do bramy. Po paru chwilach na ganek wyszedł Lawford i spojrzał ze zdziwieniem na zbliżającego się Stone'a asystowanego przez służącego.
– Alain? Co ty tu robisz?
Stone uścisnął mu serdecznie rękę.
– Jak to „co robię'... Przyszedłem na naradę.
– Ale to nie u mnie, ale u Petera. Wejdź, mamy jeszcze trochę czasu – odwrócił się w stronę domu. – Piękna pogoda, ale co będziemy tak stać, napijmy się czegoś.
Oboje weszli do środka, służący zamknął drzwi i oddalił się pospiesznie, pewnie po to, żeby obsłużyć swojego pana i jego nieoczekiwanego gościa.
– Czyli narada jest u Norrisa – odezwała się Hermiona i aż wzdrygnęła się, bo ledwo poznała swój głos.
– Aportujmy się do niego – powiedział Severus. – Idź przede mną.
Hermiona już chciała zaprotestować, ale przygryzła usta i skinęła głową. Ostatnio zazwyczaj trzymali się za ręce, a teraz miała aportować się sama... Obróciła się w miejscu, poczuła znajome uczucie ściskania i kiedy otworzyła oczy, była przed domem Norrisa. Severus pojawił się zaraz za nią i odsunął się natychmiast na bok.
Brama była zamknięta, więc przedostali się na drugą stronę dokładnie w ten sam sposób, co u Lawforda i podeszli do domu. Nigdy jeszcze tu nie byli i musieli rozpoznać teren zanim przyjdą inni.
Zaglądając przez okna różnych pomieszczeń zorientowali się mniej więcej, co jest gdzie, ale nie mogli z całą pewnością powiedzieć, w którym z nich odbędzie się narada.
Do tego sprawa trochę się skomplikowała. Hermiona zaglądała właśnie przez okna salonu, kiedy do pomieszczenia wszedł skrzat domowy, sięgnął po coś stojącego za drzwiami i natychmiast wyszedł. Dziewczyna odskoczyła od okna i oparła się o ścianę.
– Severus...! – zawołała cicho i kiedy zwrócił na nią uwagę, pokazała mu na migi, że ma się schować.
Przebiegła szybko przed oknem i stanęła pod ścianą koło niego.
– Norris ma skrzata domowego.
Severus skrzywił się trochę. Natychmiast zrozumiał o co jej chodzi. Używali drugiego wymiaru, ale nie do końca umieli powiedzieć, jak i na kogo on działa. Francuzi też nie wiedzieli, bo u nich drugi wymiar funkcjonował zupełnie inaczej. Poza tym o niektórych możliwościach nawet nie rozmawiali, bo nie sądzili, że takowe się pojawią. A ponieważ magia skrzatów bardzo się różniła od magii ludzkiej, nie mogli być pewni, że skrzat ich nie zauważy, czy nie wyczuje.
Zaczął pospiesznie myśleć nad tym, jak mogą podłożyć pluskwę. Hermiona nic nie mówiła, zastanawiała się dokładnie nad tym samym. Nagle usłyszeli cichy trzask aportacji i kawałek przed domem aportował się Rockman. Podszedł do drzwi i pociągnął za łańcuszek, który zakołysał dzwonkiem gdzieś w środku. Po chwili ktoś otworzył drzwi i Rockman wszedł bez słowa.
– Pewnie to skrzat – szepnęła Hermiona. Gdyby to był jakiś czarodziej, zapewne Rockman by się z nim przywitał.
Po paru minutach pojawił się Scott, aportując się mniej więcej w tym samym miejscu, po nim Lawford i Stone. Zaraz za nimi aportował się Smith i w końcu Benson. Watkins się spóźniał.
Nagle Severus obrócił się do Hermiony.
– Daj mi szybko pluskwę! Jak tylko pojawi się Watkins, skonfunduję go i przykleję mu pluskwę do ubrania.
Hermiona natychmiast sięgnęła po drucik, odkleiła spód dwustronnej taśmy samoprzylepnej i podała Severusowi. Ten zbliżył się do miejsca, gdzie wszyscy się pojawiali i czekał.
Watkins aportował się parę minut później. Gdyby Hermiona nie widziała Severusa i nie wiedziała, co zamierza zrobić, powiedziałaby, że Watkins potknął się i przewrócił prosto na tyłek. Musiał uderzyć się tak mocno, że przez chwilę siedział nieruchomo zaciskając zęby i odchylając głowę do tyłu. Widziała, jak Severus pochylił się nad nim i przykleił mu drucik od wewnątrz nogawki od spodni na wysokości kostki. Zdążył do niej wrócić, kiedy Watkins jęknął i spróbował się podnieść. W końcu mu się to udało i bardzo wolno ruszył do drzwi.
Hermiona uśmiechnęła się radośnie do Severusa, ale ten nie odpowiedział w żaden sposób, tylko sięgnął do kieszeni po słuchawkę i włożył ją sobie do ucha. Poczuła jakby nagle słońce zaszło i uśmiech zbladł i spełzł z jej twarzy. Ze smętną miną osunęła się na ziemię i zrobiła to samo.
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Sklepikarz na Pokątnej
18.04.2019 18:07
Rue Riddle, ja mogę iść xD

Pogromca Parchatego Trolla
18.04.2019 17:23
Wymowni oceniać Walkę nr. 19! Ksiazka

Śmierciożerca
18.04.2019 17:00
Lilyatte, czemu? Przepraszam

Łowca czarnoksiężników
18.04.2019 16:59
Rue Riddle, nie mogę Przepraszam

Śmierciożerca
18.04.2019 16:44
Siemka, idzie ktoś na OPCM?

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 58163 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 49003 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41857 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 39059 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 34105 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 34047 punktów.

7) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 31803 punktów.

9) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30495 punktów.

10) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.89