Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

13 urodziny HPneta i XX wydanie proroka - jest, co świętować!
>> Czytaj Więcej

Powrót do przeszłośc...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Livka

Czy kojarzycie ten moment, kiedy podczas czytania odkrywacie, że w zasadzie to już od dawna było ...
>> Czytaj Więcej

Quidditch w Polsce

Kategoria: Quidditch
Autor: monciakund

Kilka słów o zasadach i polskich drużynach
>> Czytaj Więcej

Ezra Miller

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

Aktor znanym nam z roli Credence'a Barebone'a
>> Czytaj Więcej

Syriusz Black

Kategoria: Postacie
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Jeden z Huncwotów, ojciec chrzestny Harry'ego.
>> Czytaj Więcej

Idziemy na zakupy! M...

Kategoria: Magiczne miejsca
Autor: Prefix użytkownikaManiaLovegood

Zbiór informacji o magicznych sklepach.
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Przedstawiamy Wam dziewiętnasty już numer Proroka Niecodziennego, który tworzony był przez: Mikas...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]15. Obudzić prz...

Tytuł: 15. Obudzić przeznaczenie cz.15
Seria: Obudzić przeznaczenie
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikanati Black

Emily i Godryk starają się odnaleźć zaginione artefakty. Czy wszystko pójdzie jak po maśle? Czy m...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Randka?

Tytuł: Randka?
Seria: Gdyby wszystko było takie proste
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

(...)Chyba się nie zrozumieliśmy(...)
>> Czytaj Więcej

[NZ]W magii siła cz. 1

Tytuł: W magii siła cz. 1
Seria: W magii siła
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikanati Black

Akcja dzieje się już po Wielkiej Bitwie tak więc poznajmy problemy, z którymi przyjdzie się zmier...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 8
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Charles Patil odchodzi na emeryture, ale zanim odejdzie..
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 8
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Udział Perry\'ego wychodzi na jaw, choć nie koniecznie w sposób, który odpowiadałby Hermionie
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 7
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Pojedynek...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 6
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

...\" W tym samym momencie Smith podniósł się zaklęciem prostującym i odbijając z trudem bursztyn...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 35
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
43,161 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 216
Było: 20.06.2018 14:06:28
Napisanych artykułów: 1,023
Dodanych newsów: 9,617
Zdjęć w galerii: 20,593
Tematów na forum: 3,558
Postów na forum: 313,168
Komentarzy do materiałów: 216,761
Rozdanych pochwał: 3,155
Wlepionych ostrzeżeń: 4,140
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1395
uczniów: 3069
Hufflepuff
Punktów: 1380
uczniów: 2987
Ravenclaw
Punktów: 1319
uczniów: 3788
Slytherin
Punktów: 1289
uczniów: 3059

Ankieta
Gdybyś mógł zabrać sobie jakieś zwierzątko z walizki Newta, wybrałbyś:

Nieśmiałka - jak widać po Pickettcie, może być super towarzyszem w wersji kieszonkowej!
24% [18 głosów]

Buchorożca - czy istnieje WIĘKSZY słodziak od tego zwierzaczka?
3% [2 głosy]

Niuchacza - będzie podkradał mi drobne od Ślizgonów
33% [25 głosów]

Demimoza - bawienie się w chowanego zyska zupełnie nowy wymiar... a przy okazji dowiem się co nieco o przyszłości!
8% [6 głosów]

Żmijoptaka - niby smok, a jednak ptak - zmieszczę go wszędzie, a do tego jeszcze zarobię na jajkach
8% [6 głosów]

Szczuroszczeta - po co mieć szczura, skoro można mieć takiego pięknisia?
3% [2 głosy]

Zouwu - lubię koty, ale takiego niby kociaka, to bym pokochał z miejsca!
21% [16 głosów]

Ogółem głosów: 75
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 17.01.19

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
HufflepuffPola O'Sullivan ostatnio widziano 23.02.2019 o godzinie 01:50 w Irlandia
Personel Severus Snape ostatnio widziano 23.02.2019 o godzinie 01:44 w Lochy
RavenclawTerry O'Sullivan ostatnio widziano 23.02.2019 o godzinie 01:32 w Irlandia
Hufflepuff[PN]Liliana Williams ostatnio widziano 23.02.2019 o godzinie 01:04 w Ruchome schody
SlytherinPäivä Eddie ostatnio widziano 23.02.2019 o godzinie 00:59 w Błonia
SlytherinNicholas Nikiforov ostatnio widziano 23.02.2019 o godzinie 00:59 w Lochy
[NZ] HGSS Dwa Słowa
Rok po Drugiej Wojnie Hermiona wpada na trop spisku w samym sercu Ministerstwa Magii. Spiskowcy chcą wprowadzić supremację czystej krwi i wyeliminować inne grupy społeczne. Ich pierwszymi celami są Hermiona Granger i Severus Snape.
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111
Gatunek: Dramat
Ograniczenie wiekowe: +18
Przeczytano 32592 razy.
HGSS Dwa Słowa Rozdz. V część 8
Charles Patil odchodzi na emeryture, ale zanim odejdzie..
– Ten wasz Premier najwyraźniej bardzo dużo może – powiedział Severus, mieszając cukier. – Masz mleko?
Dziewczyna podała mu mugolską śmietankę do kawy.
– Faktycznie, kazać zorganizować manewry z wyprzedzeniem... Nie znam go zupełnie, ale wydaje mi się, że jest podobny do francuskiego Ministra magii – stwierdziła. – Ciekawe, czy Charles Chevalier miałby na tyle władzy, żeby przyspieszyć zorganizowanie na przykład Turnieju Trójmagicznego, gdyby odbywał się on we Francji.
– Mogę sobie tylko wyobrazić ogrom takiego przedsięwzięcia – pokręcił głową Severus.
Hermiona wyciągnęła przyprawy i mięso i zaczęła przygotowywać jutrzejszą kolację. Zeszli na rozmowę o Francuzach i doszli do ich propozycji ochraniania rodziców Hermiony i jej samej.
– Postaram się skontaktować z Ricky'm, żeby przekazał Jean Jacquesowi wiadomość o Rathlin Island – zaproponowała. – Najlepiej po piątku. Boję się, że zanim pójdę wreszcie na urlop, Rockman wciśnie mi dodatkową robotę.
– Bardzo dobrze, że wreszcie będziesz miała wolny czas – Severus spojrzał na nogę, której coś dotknęło i dostrzegł Krzywołapa, który przyszedł się o niego poocierać. – Koniecznie trzeba zająć się twoimi rodzicami.
– Boisz się, że Norris uzna obecną sytuację za „koniec"? To raczej powrót do punktu zero – prychnęła dziewczyna.
– Po pierwsze oni są przekonani, że ich eliksir antykoncepcyjny działa, więc dla nich to nie jest punkt zero – zaprzeczył. – Od przyszłego tygodnia nauczyciele wracają do Hogwartu i nikt nie powinien cię tam widzieć, więc lepiej, żebyśmy się spotykali u ciebie albo w Spinner's End.
Hermionie to było bardzo na rękę. Nie musieć się przed nikim kryć i mieć go tylko dla siebie... hmmm... Schowała do lodówki przyprawione mięso i umyła ręce. Gdy obróciła się do niego i oparła o ścianę, musiała mieć jednoznaczną minę, bo Severus natychmiast zgadł o czym myślała.
– W zeszły piątek Minerwa powiedziała mi, że zauważyła, że coś do mnie czujesz – powiedział trochę rozbawiony, podchodząc do niej. – Sądzę, że po sobocie domyśliła się, że to działa w obie strony. Będę musiał jej to jakoś powiedzieć...
– Chyba nie musisz się przed nią tłumaczyć?
– Oczywiście, że nie muszę. Ale chcę. Wiele jej zawdzięczam, szczególnie ostatnimi czasy. Pomaga nam obojgu, więc to chyba normalne, że wie, co się dzieje – sięgnął ręką ku jej twarzy i pogłaskał po policzku.
Hermiona wtuliła się w jego dłoń zamykając oczy.
– Czy to znaczy, że ja będę mogła porozmawiać z rodzicami?
Severus spojrzał na nią z namysłem. Stawali się parą coraz bardziej. Nie mogli tego okazać światu, ale wyraźnie mieli na to ochotę. Minął już etap... uwodzenia i sprawdzania, czy do siebie pasują. Przeszli za dużo, żeby mieć jakieś wątpliwości. Teraz już naprawdę byli razem. Obawiał się jednak, że rodzice Hermiony będą mieli o wiele więcej zastrzeżeń do ich związku niż Minerwa.
– Jeśli tylko chcesz – odparł cicho
Przestał ją głaskać, więc otworzyła oczy.
Patrzał na nią w taki sposób, że... że miała wrażenie, jakby zabrakło nagle powietrza. Jakby zbladły kolory wszystkiego dookoła z wyjątkiem niego. Jego oczy przesunęły się po jej ustach, szyi i zrobiło się jej nagle gorąco.
Delikatnie ujął jej twarz i przechylił się ku niej, więc postąpiła krok do przodu, by przylgnąć do niego i poczuła jego usta na swoich. Z początku ocierały się o jej wargi łagodnymi muśnięciami, jego ręce głaskały jej kark i ramiona, ale po krótkiej chwili ich pocałunek stał się o wiele bardziej intensywny. Westchnęła, gdy przygarnął ją mocniej i pogłębił go jeszcze bardziej. Ich oddechy przyspieszyły, gdy całowali się coraz goręcej, ale gdy tylko rozchyliła wargi by nabrać powietrza, Severus przesunął po nich językiem, rozchylił je i zanurzył go głębiej, aż jęknęła i zaczął poznawać ciepłe i wilgotne wnętrze jej ust, racząc się jej słodyczą, upijając się jej westchnieniami. Odpowiedziała mu namiętnie i już po chwili ich języki pieściły się, ogarnięte miłosnym uniesieniem.
Hermiona wspięła się na czubki palców byle tylko być bliżej niego, bliżej jego ust i dłoni i zadrżała, gdy przygryzł lekko jej wargę, ale natychmiast wpiła się w niego szukając gorączkowo oddechu, którego jej brakło, smaku kawy i whisky, szukając oparcia...
Z piersi wyrwał mu się cichy pomruk, gdy zrozumiał, że chciała go tak bardzo, jak on chciał jej i zaczął całować ją żarliwie, żądając, by pokazała mu ustami, językiem, zębami, jak bardzo go kochała, jak bardzo go pragnęła. Jego pocałunki stały się dzikie, pełne ognia, gwałtowne i domagały się wzajemności, poddania się całkowicie jemu i tylko jemu. A Hermiona o niczym innym nie marzyła.
Była w tym jakaś siła, magia, której nie sposób było zaprzeczyć. Powietrze wokół stało się ciężkie i elektryczne od ich pragnienia, od ich westchnień i jęków, próśb i obietnic składanych coraz bardziej urywanym oddechem, coraz namiętniejszym dotykiem, pieszczotą. Coś rosło w niej, pęczniało i chciała jeszcze, więcej... jego ręce były wszędzie, wplątane we włosy, pieszczące kark, poznające krzywiznę pleców... jego usta znaczyły wilgotne ślady na jej uchu, szyi...
Czuła, że płonęła cała coraz bardziej od jego dotyku, pocałunków i pomruków. Odchylał do tyłu biodra, więc wygięła się ku niemu, całym ciałem błagając o to, by nie przerywał, uniosła się jeszcze bardziej na palcach i podała mu rozchylone w niemym zaproszeniu usta. Severus wpił się w nie natychmiast, ich języki splotły się na nowo i zaczęły się kochać coraz namiętniej, jakby chciały wykrzyczeć ich uczucia.
Nogi zaczęły drżeć jej z wysiłku, gdy starała się utrzymać jeszcze trochę na palcach, by być bliżej niego. W głowie szumiało jej, ich westchnienia mieszały się z coraz głośniejszymi, krótkimi oddechami... nie miała już siły, nie mogła już ustać, ale chciała więcej; więcej jego, więcej jego ust, więcej jego dotyku, więcej powietrza... Cała trzęsła się, nie wiedzieć czy z pragnienia, czy z wysiłku, ale nie mogła, nie potrafiła, nie chciała tego przerwać, mogła się udusić, ale chciała go nadal, choć chwilę, choć jeszcze troszkę, jeszcze...!
Zakręciło się jej w głowie, rozdygotane nogi załamały się i z głośnym jękiem osunęła się i zachłysnęła się powietrzem.
Severus pochwycił ją mocno, pomógł ustać i oparł rozpalony policzek o jej głowę. Przez chwilę oboje łapali powietrze krótkimi, łapczywymi haustami, usiłując uspokoić oszalałe bicie serc.
– Przepraszam – szepnął w jej włosy.
– Nie... – Hermiona zacisnęła ręce na jego ramionach. – Nie prze... praszaj... Tobyło...
– Ciiiii...
Zaczął głaskać ją po włosach starając się odzyskać zmysły.
– ... cudowne!
Zacisnął oczy, żeby się opanować. Mógłby całować ją wiecznie. Miał wrażenie, że nie potrzebował niczego innego. Nie potrzebował ani światła dnia, ani nocy, ani jedzenia, ani picia, ani spania... tylko jej.
Ale musiał się pohamować.
– Ciiii...
Dopiero po kilku minutach rozkoszowania się nią w swoich ramionach odsunął się i pocałował bardzo delikatnie w czoło.
– Czas już na mnie.
Hermiona uśmiechnęła się, pociągnęła jego głowę ku sobie i musnęła ustami czubek jego nosa.
– Więc dobranoc.
– Dobranoc, Hermiono.
Kiedy Severus świsnął do Hogwartu, Hermiona osunęła się po ścianie na podłogę i jeszcze przez długa chwilę siedziała nadal pijana rozkoszą, podnieceniem, szczęściem i cała roztrzęsiona.
Potem jakimś cudem wstała, udało się jej wstawić jego filiżankę do zlewu nie tłukąc jej i poszła prosto do łóżka.
Próbowała przestać myśleć o tym, jak mógłby skończyć się dzisiejszy wieczór, więc zmusiła się do wrócenia myślami do ich rozmowy. Przez jakiś czas wizje mugolskiego wojska mieszały się z marzeniami o jego dłoniach zdzierających z niej ubranie, świadomość, że szkoła na Rathlin to już przeszłość ze wspomnieniami jego pocałunków i pieszczot, ale w końcu udało się jej uspokoić.
Odnalazła na nowo ulotne wrażenie, że powinna coś dziś dostrzec, zrozumieć. Było coś, co zwróciło jej uwagę, przez umysł przemknęła jakaś myśl, ale nie umiała jej uchwycić. Zaczęła więc powoli przypominać sobie całą rozmowę z ojcem i późniejszą, z Severusem.
Wtuliła się w poduszkę, którą od jakiegoś czasu zaczęła uosabiać z nim i spoglądała niewidzącym wzrokiem w sufit, na którym pełgały cienie rzucane przez gałęzie drzew za oknem, podświetlonych pobliską lampą. I wreszcie znalazła.
Charles Chevalier – francuski Minister zaproponował jej pomoc przy ukryciu jej rodziców. I dziś zastanawiali się, czy ma taki sam zakres władzy, jak mugolski premier.
Pytanie uformowało się jej w głowie samo: czy mugolski premier mógłby jej pomóc?! W ten sposób jej rodzice mogliby przynajmniej pozostać w Anglii.
Zasypiała już, kiedy przyszło jej do głowy jeszcze jedno pytanie. Jak znaleźć dojście do Premiera Mugoli?

Piątek, 7.08
W Proroku ukazała się odpowiedź Kingsleya na kolejny protest Francuzów dotyczący zamknięcia granic. Zgodnie z tym, co przekazał Hermionie Ricky, francuski Minister Magii postanowił zdjąć bawełniane rękawiczki. Hermiona miała raczej ochotę powiedzieć, że Charles Chevalier wziął przykład z Severusa.
„Od lat u mugoli dzieją się różne rzeczy, ale nigdy do tej pory nie stanowiły one powodu do takiej reakcji. Czyżby był to tylko pretekst do ograniczenia swobód obywatelskich całej czarodziejskiej społeczności mieszkającej w Wielkiej Brytanii?"
Kingsley zareagował bardzo mocno na sugestię Francuzów.
„Francuski Minister Magii wyraźnie wtrąca się w sprawy, które go zupełnie nie dotyczą i czyni to w nad wyraz arogancki sposób. Chwilowo uznaję, że ton wypowiedzi Charlesa Chevalier wynika z braku doświadczenia i obycia politycznego i proponuję, żeby szybko nadrobił te braki i w przyszłości był bardziej powściągliwy."
Hermiona przeczytała Proroka i uniosła oczy do góry. Biedny Kingsley. Tak wiele zrobił dobrego, a teraz proszę, co go spotyka... Jak osądzą go kiedyś ludzie po tym wszystkim?
Odłożyła gazetę i wróciła do pracy. Przed pójściem na urlop miała masę rzeczy do załatwienia.
Była już trzecia po południu, kiedy ktoś zastukał do gabinetu Rockmana. Aylin, która z konieczności wróciła do łask, zawołała „proszę!" i po chwili zaczęła cicho z kimś rozmawiać.
Hermiona nie zwracała za bardzo uwagi, co się dzieje w biurze Aylin, ale kiedy usłyszała wyraźniej męski głos kogoś wyraźnie starszego, odniosła wrażenie, że z kimś jej się kojarzy. Podniosła głowę i zerknęła przez otwarte drzwi.
I zobaczyła starszego pana o ciemnej cerze, mocno posiwiałych czarnych włosach i równie szpakowatej, krótkiej bródce, ubranego w fioletową szatę. Nie musiała widzieć dużych, czarnych oczu czy gęstych, czarnych brwi, żeby poznać pana Patil, który stał przy biurku Aylin, obładowany jakimiś kolorowymi pudełkami, torbami i torebeczkami i lewitował właśnie tacę z ciastkami.
– ... to bardzo miłe z pani strony – powiedział, obracając się praktycznie tyłem do Hermiony. – Ale skoro nie ma pana Rockmana, to może zostawię mu jakieś ciastka, będzie miał na później.
– To raczej z pańskiej strony bardzo miło – odparła Aylin, uśmiechając się radośnie.
– Może pani podać mi jakiś talerzyk? – starszy pan opuścił wolno tacę na biurko Aylin.
Blondynka wstała i weszła na chwilkę do gabinetu Rockmana, który na stoliku do kawy i herbaty zawsze miał choćby jeden spodeczek.
Pan Patil energicznym ruchem różdżki przesłał jedno z pudełek do biura Hermiony, spojrzał na nią krótko przykładając palec do ust i natychmiast odwrócił się do niej tyłem. Kiedy Aylin wróciła z dwoma talerzykami, uśmiechnął się do niej czarująco.
– Cudownie, cudownie... dam panu Rockmanowi tartę z jabłkami, a dla pani to czekoladowe. Wszyscy mi mówią, że jest najlepsze. No i bita śmietana jest dietetyczna – mrugnął do niej okiem. – Zamówiłem je specjalnie dla kobiet...
Aylin wybuchnęła śmiechem i podziękowała wylewnie za ciastko, ucałowała starszego pana i odprowadziła do drzwi. Kiedy wróciła, przeszła tuż koło drzwi do biura Hermiony.
– Ach! Jaka z niego gapa! Zupełnie nie pomyślał o tobie!
Hermiona miała wystarczająco dużo czasu, żeby schować niewielkie pudełko w swojej szufladzie. Podniosła głowę znad stosu papierów, które układała na dwie różne kupki i zmarszczyła brwi.
– Ten facet co tu był? – spojrzała na dwa talerzyki z ciastkami i wzruszyła ramionami. – Nie przepadam za ciastkami. Od tego robią się dziury w zębach. A swoją drogą kto to był?
– Charles Patil. Taki czarodziej czystej krwi. Właśnie dziś przechodzi na emeryturę i chodzi po biurach i żegna się ze wszystkimi – wyjaśniła Aylin tonem takim trochę „ą" „ę", dając wyraźnie do zrozumienia Hermionie, że widać nie zalicza się do „wszystkich".
Hermiona udała, że zastanawia się chwilę.
– Nie wiem... nie znam, więc żadna strata.
Aylin spojrzała na nią z pobłażaniem.
– Sądzisz, że Tyler będzie lubił to ciasto? Jest jakieś takie płaskie...
– Pojęcia nie mam, nigdy nie mieliśmy... okazji... rozmawiać o jedzeniu – odparła, w ostatniej chwili gryząc się w język i mówiąc „okazji" zamiast „czasu".
Blondynka uśmiechnęła się tym razem z wyższością i wróciła do swojego biura.
Miałaś inną minę, kiedy dostałaś wyjca z Grecji...
Wkrótce Aylin wyszła, więc szybko odsunęła szufladę biurka i otworzyła pudełeczko. W środku były dwa mniejsze i krótki liścik zupełnie bez sensu. Hermiona rzuciła szybko zaklęcie ujawniające, to samo, które użyła poprzednim razem.
Na krótko pojawiły się inne litery.
„To są dwa przetestowane transportery. Zostawiłem w Departamencie ich repliki, które zepsułem. W razie potrzeby, może pani zostawić mi list adresowany „do Ancymona" u barmana Toma. Powodzenia, panno Granger."
Po chwili litery znikły i na kartce widniał tylko tekst „Ciastka czekoladowe i orzechowe dla Departamentu Populacji – 3 sztuki dietetycznych".
Hermiona uśmiechnęła się triumfalnie. To były remportery, o których mówił Jean Jacques!
Otworzyła magiczną skrytkę w koszuli i schowała tam oba pudełeczka. Machnięciem różdżki pozbyła się pudełka i spojrzała na zegarek. Czwarta dwanaście.
O siódmej wieczorem była umówiona z Severusem. Merlinie, kończ segregowanie pism jak najszybciej i zmykaj do domu, zanim Rockman wróci i coś wymyśli!
.
Rockmana nie było z całkiem prostego powodu. Siedział w gabinecie Norrisa z Lawfordem i Watkinsem. Sobotnie spotkanie zostało anulowane. Benson i Scott byli na urlopach, z czego Scott gdzieś wyjechał i nie mógłby w nim uczestniczyć, Smith leżał w domu doglądany codziennie przez Uzdrowicieli, Stone znów zapowiedział, że w weekend go nie będzie... O wiele prościej było po prostu spotkać się w piątek.
Norris wziął na siebie wyjaśnienie sprawy Snape'a i Rathlin Island. Zgodnie z teoryjką, którą wymyślił sam, na Rathlin doszło do katastrofy budowlanej. Przecież tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego miał się zawalić dach... no więc wyjaśnił osłupiałemu Rockmanowi i Watkinsowi, że poleciał nie tylko dach, ale i cała północna ściana, zabijając niestety na miejscu wszystkich pracujących tam robotników. Najwyraźniej zaprawa spajająca kamienie musiała być poważnie uszkodzona z powodu wilgoci i nie wytrzymała remontu.
– Całe szczęście, że poleciało to teraz, a nie w trakcie wizyty reporterów! – stwierdził z westchnieniem ulgi Rockman i wypił do końca Ognistą Whisky.
Norris spojrzał na niego ze zdumieniem.
– Przejmujesz się Lovegoodem i innymi...?
– Nie, ale przecież WY też byście tam byli! I dziś byśmy pewnie uczestniczyli w pogrzebie!
Lawford spuścił wzrok na swoje buty. Nawet nie wiesz, że ten pogrzeb minął cię o włos. Dosłownie o włos. Szczególnie pogrzeb jednego z nas. Zdaniem Uzdrowicieli, gdyby wezwał ich do Smitha minutę później, byłoby już za późno. I nawet on nie wiedział, że gdyby Smith bronił się jeszcze minutę dłużej, dziś Rockman byłby na pogrzebie swojej byłej asystentki.
Norris udał, że poraziło go zrozumienie.
– Merlinie, Tyler, masz rację! Mieliśmy szczęście!
– A co ze Snapem? – spytał Watkins głosem, który wskazywał, że jego nic nie poraziło.
– Ach, Snape. No więc Snape ma psa, takiego niewielkiego czarnego kundla. I Teddy miał pecha i kiedy przywołał włosy, wziął te od psa... – pokręcił głową Norris. – Niestety przemienił się koło żłobka i dopadły go jakieś dzikie psy i strasznie pogryzły i podrapały... Teraz kuruje się w domu i minie trochę czasu, zanim wróci do siebie.
Rockman i Watkins dosłownie zbaranieli i spojrzeli po sobie dziwnym wzrokiem.
– Przemienił się w psa...?! David, jesteś bliżej... weź mi nalej jeszcze trochę – Rockman podał szklaneczkę Lawfordowi. – Merlinie, to musiało być... on musi być teraz w szoku!
Nalewając dużą dozę whisky Lawford obrócił się tyłem do wszystkich i mógł się wykrzywić wspominając tamto popołudnie. Istotnie, Smith był w szoku. Poza tym nic nie pasowało. Próbował wyperswadować tą historyjkę Peterowi mówiąc, że przecież ktoś mógł ich widzieć w środę wieczorem w Ministerstwie, ale Peter się uparł.
– Mam przyszykować wam kolejną porcję wielosokowego? – spytał Watkins.
– Nie, na razie nie – zaprzeczył Norris. – Nie możemy już się do Snape'a dostać nie wzbudzając podejrzeń. No więc sądzę, że należy na jakiś czas dać mu spokój. Pewnie przestanie drzeć mordę, kiedy zobaczy, że szkoła nie zostanie otwarta... No i poza tym Snape nie jest mugolem...
– Jak ktoś czystej krwi może mieć taką przeszłość – stwierdził filozoficznie Watkins.
– On jest półkrwi – poprawił go Lawford.
– Półkrwi...? A ja myślałem, że czystej. Wiesz, Slytherin, Czarny Pan go uznawał przez tyle lat...
Tym razem odejście od meritum sprawy było na rękę Norrisowi, więc wziął udział w dyskusji na temat pochodzenia Snape'a i preferencji Czarnego Pana. Dopiero po dłuższym czasie uciął rozmowę.
– Dobrze, ale prosiłem was tu w innej sprawie. Tyler pracował ostatnio nad pomysłem powołania komisji sprawdzającej umiejętności czarodziejów. W ten sposób możemy odsiać tych, którzy nie są nam na rękę, czy to pod względem pochodzenia, czy przekonań. Tak więc wszyscy czarodzieje w Ministerstwie, w Klinice, prasie, radiu, Howarcie i różnych Szkołach Wyższych muszą przejść testy sprawdzające. Widzicie jeszcze kogoś, kogo trzeba byłoby poddać temu egzaminowi?
Watkins i Lawford namyślali się chwilę.
– Wiem, kogo nie... Na pewno nie graczy Quidditcha – mruknął Watkins z ironicznym uśmiechem.
– Producentów systemów teleportacyjnych. Wiesz, mioteł, proszku Fiuu, cholernych latających dywanów i aktywujących świstokliki – zaproponował równocześnie Lawford. – Możemy powiedzieć, że złe wytworzenie którejś z tych rzeczy może narazić zdrowie i życie użytkowników. A my będziemy mieli gwarancję, że nikt nie wprowadzi do obiegu choćby nielicencjonowanych świstoklików czy zmodyfikowanego proszku Fiuu. I producentów różdżek – dodał ponuro.
Smith opowiedział im, że Snape miał drugą różdżkę. Albo komuś zabrał czy od kogoś pożyczył, albo ktoś mu ją sprzedał bez deklaracji w Ministerstwie. Jeszcze nie przesłuchiwali Olivandera, ale wiedzieli, że nie tylko on wytwarza różdżki.
– Wytwórców składników do eliksirów – powiedzieli prawie równocześnie Rockman i Watkins.
Posypały się różne propozycje, cześć tylko dla zmylenia opinii publicznej, cześć żeby nikt im nie wchodził w paradę.
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Norris poznał po sposobie stukania panią Flynn i warknął głośno „Nie teraz!", ale wydarzenie jakby przerwało serię pomysłów.
– Od kiedy chcemy wprowadzić te egzaminy? – zaciekawił się Watkins, skubiąc rękaw swojej powyciąganej na wszystkie strony koszuli.
– Od połowy września. Do tego czasu powinniśmy mieć już gotowe formularze z pytaniami i zadaniami i powołamy komisję – odparł Rockman.
Lawford zaczął dopytywać się o skład komisji i sposób jej powołania, ale okazało się, że Rockman nie miał jeszcze gotowego pomysłu. Jedno było pewne, w komisji musieli się znaleźć „ich" ludzie.
– Można by ewentualnie dać tam jakiegoś mugolaka czy dwóch. Ale trzeba byłoby rzucić na nich Imperiusa. I potem ich pilnować, bo nie wiadomo jaką mają odporność.
– Jak to „odporność"? – zamarł Watkins.
– Każdy czarodziej prędzej czy później zaczyna zwalczać Imperiusa. Shaklebolt już dwa razy prawie się od niego uwolnił i trzeba było znów rąbnąć go zaklęciem – powiedział ponuro Lawford. Nigdy nie przepadał za używaniem Niewybaczalnych, ale ostatnio to go po prostu przerażało.
Ponieważ Norris nie wiedział, co obrzydliwa baba mogła od niego chcieć, postanowił skończyć spotkanie.
Uzgodnili jeszcze, że powiadomią Proroka zarówno o nieszczęśliwym wypadku na Rathlin jak i o powołaniu komisji sprawdzającej umiejętności czarodziejów i panowie rozeszli się.
Okazało się, że jego sekretarka miała dla niego dokumenty, o które prosił rano Flaviusa, młodego chłopaka z Wydziału Bezpieczeństwa.
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Różowy Strażnik Teksasu
23.02.2019 02:07
Only Dream, Kotek

Wybitny uzdrowiciel
23.02.2019 02:02
Grumpy cat

Różowy Strażnik Teksasu
23.02.2019 01:54
Rue Riddle, usunąć?

Bo jak coś to to Snape nie ja jezyk

Śmierciożerca
23.02.2019 01:51
Ech :(

Świetny czarodziej
23.02.2019 01:16
Ehhh, dopiero sie zaczynalo robic ciekawie...

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 57618 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 47901 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41827 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 38450 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 33598 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 33582 punktów.

7) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 31517 punktów.

9) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30165 punktów.

10) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.91