Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakoñczone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artyku³y Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej

HPnet istnieje naprawdê

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

Historia pod skór± z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym czarodzie...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej artyku³ów! <<

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

Remus Lupin

Tytu³: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Go¶cie online: 36
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
£±cznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Napisanych artyku³ów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjêæ w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,921
Postów na forum: 319,637
Komentarzy do materia³ów: 222,019
Rozdanych pochwa³: 3,327
Wlepionych ostrze¿eñ: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejê³a Hogwart i okolice, ¶nieg mocno sypie, ale to Ciê nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz siê, co ciekawego mo¿na robiæ w weekend:

Bitwa na ¶nie¿ki to jest to! Mo¿e "zupe³nym przypadkiem" oberwie od nas przechodz±cy obok Snape.
12% [9 g³osów]

Plan to brak planu. Bêdê le¿eæ w ³ó¿ku, piæ kakao i plotkowaæ ze wspó³lokatorami z dormitorium.
40% [31 g³osów]

Mój nos utknie g³êboko w ksi±¿kach. Tylko pani Pince bêdzie mnie mog³a odgoniæ od czytania.
13% [10 g³osów]

Wymknê siê cicho do Miodowego Królestwa. Najwy¿sza pora uzupe³niæ zapasy s³odko¶ci.
9% [7 g³osów]

Postraszê we Wrzeszcz±cej Chacie. Uwielbiam ogl±daæ miny przechodniów, kiedy wydaje im siê, ¿e uciekaj± od duchów i upiorów.
12% [9 g³osów]

Ka¿da pogoda jest dobra na Quidditcha. ¦nieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 g³osów]

Ogó³em g³osów: 77
Musisz zalogowaæ siê, aby móc zag³osowaæ.
Rozpoczêto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
[NZ] HGSS Dwa S³owa
Rok po Drugiej Wojnie Hermiona wpada na trop spisku w samym sercu Ministerstwa Magii. Spiskowcy chc± wprowadziæ supremacjê czystej krwi i wyeliminowaæ inne grupy spo³eczne. Ich pierwszymi celami s± Hermiona Granger i Severus Snape.
Autor: Prefix u¿ytkownikaAnni1111
Gatunek: Dramat
Ograniczenie wiekowe: +18
Przeczytano 280505 razy.
Rozdzia³y: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12], [13], [14], [15], [16], [17], [18], [19], [20], [21], [22], [23], [24], [25], [26], [27], [28], [29], [30], [31], [32], [33], [34], [35], [36], [37], [38], [39], [40], [41], [42], [43], [44], [45], [46], [47], [48], [49], [50], [51], [52], [53], [54], [55], [56], [57], [58], [59], [60], [61], [62], [63], [64], [65], [66], [67], [68], [69], [70], [71], [72], [73], [74], [75], [76], [77], [78], [79], [80], [81], [82], [83], [84], [85], [86], [87], [88], [89], [90], [91], [92], [93], [94], [95], [96], [97], [98], [99], [100], [101], [102], [103], [104], [105], [106], [107], [108], [109], [110], [111], [112], [113], [114], [115], [116], [117], [118], [119], [120], [121], [122], [123], [124], [125], [126], [127], [128], [129], [130], [131], [132], [133].
HGSS Dwa S³owa Rozdz. V czê¶æ 19
Smith i Norris osaczaj± Hermionê
¦roda, 2.09

Smith u¶miechn±³ siê szeroko na widok przechwyconej koperty w Hogwartu. Otworzy³ j± szybko, nie wdaj±c siê w tre¶æ odszuka³ datê i godzinê proponowanego spotkania i popatrzy³ na kalendarz. Czwarty wrze¶nia o siedemnastej... To by³ pi±tek.
Natychmiast poszed³ do Norrisa przekazaæ wie¶ci.


Pi±tek, 4.09

Smith wypi³ porz±dny ³yk wielosokowego i odczeka³ chwilê, a¿ do koñca przeistoczy³ siê w Augustusa Millera, dyrektora Szko³y Aurorów. I podszed³ do wielkiej, ¿elaznej bramy. Z drugiej strony zobaczy³ nadchodz±c± Minerwê McGonagall. Opanowa³ zdumienie i przybra³ szeroki u¶miech.
– Droga pani, có¿ za rado¶æ móc pani± zobaczyæ – powiedzia³, ujmuj±c jej rêkê, schylaj±c siê w g³êbokim uk³onie i ca³uj±c delikatnie. – Co za rado¶æ...!
– Dzieñ dobry, Augustusie – odpar³a czarownica, u¶miechaj±c siê mi³o. – Mam nadziejê, ¿e d³ugo pan nie czeka³? Nasz wo¼ny jest trochê chory i ...
I dlatego robisz za pieska na posy³ki tego pieprzonego sukinsyna dokoñczy³ w my¶lach.
– Ale¿ oczywi¶cie, ¿e nie. W³a¶nie przyszed³em. Nie chcê zabieraæ za du¿o czasu dyrektora Snape'a, doskonale rozumiem, ¿e w tej chwili musi mieæ zupe³ne urwanie g³owy. My te¿ zaczêli¶my wczoraj rok szkolny i ledwo da³em sobie radê – trajkota³ w trakcie drogi do zamku. – To chyba z pani domu jest Harry Potter? Proszê mi wierzyæ, prawdziwy geniusz! Czemu nie nale¿y siê dziwiæ, bior±c pod uwagê wszystko, co zrobi³ rok temu!
– Jest wspania³y! – odpar³a kobieta. – Prawdziwy bohater. Ca³y Gryffindor! Och, przepraszam, je¶li by³ pan w innym Domu.
– I pan Wesley! Dwie gwiazdy! – Smith nie odpowiedzia³ na niezadane pytanie i zacz±³ opowiadaæ jakie¶ kompletne bzdury o tym, jak wygl±da³o rozpoczêcie roku.
W trakcie drogi torba osunê³a mu siê z ramienia, wiêc poprosi³ McGonagall o potrzymanie niewielkiej teczki i pieczo³owicie poprawi³ pasek od torby. Gdy doszli do gabinetu Snape'a, Smith zerkn±³ na zegarek. Mia³ jeszcze prawie czterdzie¶ci minut. Napinaj±c odruchowo miê¶nie na my¶l o spotkaniu z tym parszywym sukinsynem przepu¶ci³ McGonagall k³aniaj±c siê g³êboko i wszed³ do ¶rodka.
– Drogi panie kolego! – podszed³ do Snape'a, który na jego widok wsta³ zza biurka. – Witam serdecznie pana dyrektora – za¶mia³ siê ze swojego dowcipu.
Snape nie odpowiedzia³ ¶miechem, ale zwyk³ym powa¿nym spojrzeniem. U¶cisn±³ mu rêkê i wskaza³ fotel.
– Witam, dyrektorze Miller. Proszê spocz±æ.
Smith zauwa¿y³, ¿e McGonagall zosta³a w gabinecie przegl±daj±c pó³ki z ksi±¿kami. Pilnuje go.
– Po pierwsze, bardzo panu dziêkujê za znalezienie dla mnie czasu. W chwili obecnej wolny czas jest na wagê z³ota! Ale do rzeczy, do rzeczy – odchrz±kn±³, od³o¿y³ ró¿d¿kê i siêgn±³ do torby po du¿y notes. – Smith mówi³ mi, ¿e zgodzi³ siê pan wyg³osiæ parê prelekcji u nas... to wspania³a nowina! I ¿e powie mi pan, kiedy dysponuje czasem. Nie ukrywam, chcia³bym jak najszybciej znaæ daty, ¿eby móc dokoñczyæ plan lekcji...
Snape machn±³ ró¿d¿k± na swój kalendarz i parê kartek odwróci³o siê wolno.
– My¶lê, ¿e bêdê móg³ wyg³osiæ piêæ prelekcji – powiedzia³, obracaj±c nastêpne. – Proszê zanotowaæ sobie kilka dat i powiedzieæ mi, które panu najbardziej pasuj±.
Przez chwilê Snape wymienia³ ró¿ne daty, a Smith je zapisywa³. Kiedy dotarli do koñca roku, spojrza³ na Snape'a i u¶miechn±³ siê promiennie.
– Wspaniale! Doprawdy, bardzo panu dziêkujê!
Snape skin±³ g³ow± odpowiadaj±c na podziêkowania.
– Czy ten pañski Smith przekaza³ panu, ¿e proponowa³em mu zmieniæ temat? Ten, który wybra³, nie jest najlepszy. Nie wniesie nic dla pañskich Aurorów, a s± inne, zdecydowanie ciekawsze – powiedzia³.
– Oczywi¶cie, w pe³ni siê z panem zgadzam! – odpar³ Smith, szukaj±c niewielkiej ksi±¿eczki, któr± na t± okazjê przygotowa³. – Te¿ mu to mówi³em! Proszê – poda³ mu j± – tutaj jest lista tematów, które ja proponujê. Proszê mi powiedzieæ, czy s± tu jakie¶, które panu nie odpowiadaj±?
Snape wzi±³ do rêki ksi±¿eczkê z wyczyszczonej, b³yszcz±cej skóry i zacz±³ przegl±daæ parê stronic z tematami. Na który¶ uniós³ lekko brew, ale najwyra¼niej pozosta³e mu pasowa³y, bo w koñcu z³o¿y³ j± i odda³.
– Niech pan skre¶li najbardziej niepopularne zaklêcia. Reszta mo¿e byæ. Proponujê wybraæ kilka z nich, na pierwszym roku pañscy uczniowie maj± zupe³nie inny poziom ni¿ na ostatnim.
Smith bardzo ostro¿nie uj±³ ksi±¿eczkê staraj±c siê trzymaæ za krawêd¼ i schowa³ do torby.
– Ma pan zupe³n± racjê – przyzna³ i wsta³. – Nie bêdê zabiera³ wiêcej pañskiego czasu... No i ja te¿ mam jeszcze sporo rzeczy do zrobienia... Ach, ten pocz±tek roku – westchn±³.
U¶cisnêli sobie rêce i Smith sk³oni³ siê McGonagall.
– Proszê siê nie k³opotaæ odprowadzaniem mnie do bramy, dam sobie radê.
McGonagall podesz³a do niego z jak±¶ ksi±¿k± w rêku.
– To ¿aden problem, Augustusie. Mamy zasadê odprowadzania ka¿dego go¶cia a¿ do bramy. Kto jak kto, ale pan to zrozumie. Nie robimy ¿adnych wyj±tków.
– Oczywi¶cie, oczywi¶cie.
Nie denerwowa³ siê. Mia³ wystarczaj±co du¿o czasu, by daæ siê tej wied¼mie odprowadziæ do bramy i nawet jeszcze dalej. Po prostu chcia³ jak najszybciej udaæ siê do Nigela.

Nigel mia³ w³a¶nie urwanie g³owy. Sta³ w towarzystwie paru innych policjantów i s³ucha³ ich wyja¶nieñ. Gdy zobaczy³ Smitha, machn±³ mu tylko rêk± na powitanie.
– Zostaw mi co masz w moim biurze. Teraz nie mam czasu. Przyjd¼ w poniedzia³ek – zawo³a³ krótko.
– Ale...
Smith nie móg³ dokoñczyæ. Pod posterunek policji zajecha³o w³a¶nie piêæ radiowozów b³yskaj±c ¶wiat³ami i wyj±c. Policjanci wyskoczyli z nich i wbiegli do ¶rodka. Równocze¶nie rozdzwoni³a siê komórka.
– Wy¶lij tam ekipê z jakim¶ negocjatorem – powiedzia³ natychmiast Nigel. – Z paroma. I niech siê nie zbli¿aj± do budynku, na lito¶æ bosk±! Otoczcie ich, ale nie interweniujcie!
Obróci³ siê jeszcze do Smitha i potrz±sn±³ g³ow±.
Smith westchn±³ i poszed³ do biura Nigela. Przesun±³ jakie¶ notatki i po³o¿y³ po ¶rodku plik bia³ych, mugolskich kopert z kawa³kami skóry, szkie³kami i ok³adk± ksi±¿eczki. Na ka¿dej kopercie widnia³y inicja³y. HP, GW, AW, RW, MW, SS, MMc.


Wtorek, 8.09

Nigel wróci³ do pracy dopiero we wtorek. W zasadzie powinien siedzieæ na zwolnieniu lekarskim do koñca tygodnia, ale jak tylko wypisali go ze szpitala, zamiast do domu pojecha³ prosto na komendê.
Tym razem nikt nie poklepywa³ go po ramieniu na powitanie. Mia³ ca³e ramiê na temblaku i owiniêty by³ warstw± banda¿y w poprzek ca³ej piersi. Uniós³ drug± rêkê na powitanie i u¶miechn±³ siê, co mu siê rzadko zdarza³o, do stoj±cej w korytarzu grupy.
– Ten twój dziwny znajomy powiedzia³, ¿e przyjdzie dzi¶ po po³udniu – powiedzia³a pani sier¿ant po krótkiej dyskusji na temat pi±tkowego napadu na pobliski bank z wziêciem zak³adników, leczenia i szpitalnego ¿arcia.
– Dobrze. Mo¿esz zobaczyæ, czy Jacky jest jeszcze na s³u¿bie? – spyta³ Nigel. Jacky by³ specjalist± w analizie odcisków palców.
– Zaczyna dopiero o pierwszej. Przys³aæ go do ciebie?
– Tak. Dziêki, Sandra.
Nigel znalaz³ na biurku koperty Smitha i westchn±³. Zadzwoni³ po Billa, ¿eby przeniós³ odciski na podk³adki i opisa³ je tak, jak na kopertach. Pó³ godziny pó¼niej mia³ ju¿ wszystko gotowe. Sam zaj±³ siê odgruzowywaniem poczty. Kiedy otworzy³ Lotusa, lista nieprzeczytanych maili niemal go przerazi³a. 126 maili?! I oni chcieli, ¿ebym siedzia³ jeszcze kilka dni w domu!
Smith przyszed³ parê minut po czwartej. Zamkn±³ za sob± drzwi i a¿ westchn±³ na widok Nigela w banda¿ach.
– Merli... co ci siê sta³o?!
– Postrzelili mnie w lewy bark w pi±tek. Dwa razy. I oberwa³em od³amkiem – westchn±³ Nigel. – Mia³em szczê¶cie, ¿e kula przesz³a g³adko i wysz³a, zanim siê rozerwa³a. Mo¿emy sobie podaæ rêce, nie?
Smith prychn±³ tylko. Teraz interesowa³ go tylko jeden temat.
– No i jak, wiesz, kto tam by³?
Nigel nieporadnie wyj±³ raport daktyloskopijny i zacz±³ porównywaæ odciski zebrane przez jego ch³opaków i te od Smitha.
– Ten – stukn±³ o³ówkiem. – To jest twój Hewlett Packard.. – Na widok miny Smitha za¶mia³ siê jeszcze raz – Twój pan HP. Ten tu, kobieta. GW. To ta, co bywa do¶æ czêsto. RW nie by³o ju¿ od bardzo, bardzo dawna, ale s± jeszcze jego odciski w niektórych miejscach, choæ kurz na nim le¿y. Ten du¿y, SS, tego jest pe³no. Wszêdzie. To jest ten jej facet. Reszta zupe³nie nie pasuje do tego jednego, co siê ostatnio pojawi³ w salonie.
Smith nie zrozumia³.
– Czekaj, nie odwrotnie? Ten nowy to ten du¿y, a ten drugi to ten, co go nie ma?
– Pl±czesz siê w zeznaniach, Teddy – pokrêci³ g³ow± Nigel. – Popatrz, masz cztery punkty wspólne – obrysowa³ cztery bardzo charakterystyczne fragmenty na du¿ym odcisku palca.
Smith spojrza³ na Nigela zdumiony.
– Chcesz powiedzieæ... ¿e ten facet... SS... on tam czêsto bywa?
– Chcê powiedzieæ, ¿e ten facet tam praktycznie mieszka. Zebrali¶my pe³no jego odcisków w sypialni, w salonie, w ³azience na szczoteczce do zêbów, butelce z ¿elem, butelkach perfum. W kuchni... Wszêdzie.
Smith z wra¿enia otworzy³ usta. Nie móg³ uwierzyæ.
– W sypialni? Co on, do cholery, tam robi... – powiedzia³ bardziej do siebie, ni¿ do Nigela.
– A co siê robi w sypialni, Teddy? S±dz±c po opisie sytuacyjnym, chodz± do ³ó¿ka nie tylko po to, ¿eby spaæ.
Smith stara³ siê zrozumieæ. Snape i Granger chodz± do ³ó¿ka? Sypiaj± ze sob±?! I... Niemo¿liwe!
– Jeste¶ pewien, ¿e siê nie mylisz? To... po prostu niemo¿liwe – wyj±ka³ w koñcu.
– Jestem pewien. Czemu niemo¿liwe?
– Bo z tego, co wiem, to oni siê nie cierpi±.
Nigel zerkn±³ do raportu.
– Wiêc musia³o siê im odwidzieæ. Nawet gdyby za³o¿yæ, ¿e to by³ gwa³t, to nie wiem, jakim cudem nie wywali³aby jego przyborów do golenia, ¿elu czy szczotki do zêbów.
Kurwa, kurwa, kurwa maæ! Peter, i to natychmiast!
Nie wiedzia³ jeszcze, gdzie to odkrycie prowadzi³o, ale wiedzia³, ¿e jest ¼le. Bardzo ¼le. Bardzo, bardzo ¼le!
– Nigel, bardzo ci dziêkujê! Pomog³e¶ mi, nawet nie masz pojêcia jak. Muszê siê natychmiast tym zaj±æ – zerwa³ siê z krzes³a, u¶cisn±³ bole¶nie rêkê Nigelowi i wypad³ na zewn±trz.
Szuka³ byle jakiego zakamarka, ¿eby móc siê deportowaæ. Zaledwie parê jardów dalej zobaczy³ publiczn± toaletê. Nad drzwiami ¶wieci³o siê zielone ¶wiat³o, wiêc wpad³ do ¶rodka tu¿ przed nosem trzech m³odych ch³opaków nios±cych puszki z piwem. I deportowa³ siê przed toalety Ministerstwa.

Jeden z ch³opaków zacz±³ dreptaæ w miejscu i spojrza³ na zegarek.
– Co on, kurna, tam robi? Ju¿ piêæ minut siedzi – mrukn±³ do kumpli.
– Id¼ i odlej siê byle gdzie – odpar³ jeden z nich.
– W³±czy³o siê automatyczne mycie, zaraz stamt±d wyleci, zobaczycie – za¶mia³ siê drugi.
Mycie siê skoñczy³o i pierwszy zacz±³ ju¿ pojêkiwaæ. W koñcu który¶ z jego kumpli nie wytrzyma³. Podszed³ i otworzy³ lekko drzwi, nad którymi na nowo ¶wieci³o siê zielone ¶wiate³ko.
– Przepraszamy pana... bardzo... – zajrza³ do ¶rodka, wpierw dyskretnie, potem zdecydowanie porz±dniej.
W toalecie nikogo nie by³o.
– No i? – jêkn±³ znów pierwszy, zginaj±c siê w pó³ i zaciskaj±c nogi. – Mocz mi zaraz oczami pop³ynie!
– Nie wiem... – odpar³ tamten. – S³uchajcie... nie ma go...
Jego kolega rzuci³ siê gwa³townie do ¶rodka i zacz±³ zdzieraæ z siebie spodnie nim drzwi siê zamknê³y.
– Jak to „nie ma"? – spyta³ trzeci. – Schowa³ siê gdzie¶?
– Nie wiem, gdzie móg³ siê schowaæ... ale wiesz, s³ysza³em, ¿e te automatyczne toalety to maj± taki specjalny tryb mycia, ¿e zapada siê pod³oga i wszystko siê zalewa.
– Pieprzysz – powiedzia³ zdecydowanie jego kumpel, podszed³ do drzwi i zacz±³ w nie waliæ piê¶ci±. – Danny, wy³a¼ stamt±d! Szybko!
Danny wyszed³ po chwili z b³ogim u¶miechem.
– Teraz ju¿ wiem, czemu nazywaj± to drug± w kolejno¶ci przyjemno¶ci± w ¿yciu...

Parêna¶cie minut pó¼niej m³ode ma³¿eñstwo przystanê³o i przygl±da³o siê w zdumieniu trójce m³odych ch³opaków, którzy co jaki¶ czas otwierali drzwi do toalety, zagl±dali do ¶rodka, zamykali je, czekali chwilê i zagl±dali na nowo. Kiedy podeszli bli¿ej, us³yszeli krótk± wymianê zdañ.
– I co, le¿y tam nadal?
– Le¿y. W tym samym miejscu.
– Nie ruszy³a siê? Nie przesunê³a?
– Ani trochê...
Zaniepokojona kobieta zerknê³a na mê¿a i podesz³a jeszcze bli¿ej.
– Przepraszam, mo¿na?
– Niech pani uwa¿a... tam przed chwil± wci±gnê³o do ¶rodka jednego faceta!
– Widzieli¶my, naprawdê!
Kobieta spojrza³a na nich, rzuci³a okiem na butelki po piwie i wesz³a do ¶rodka.
W ¶rodku nikogo nie by³o – a w³a¶nie tego siê obawia³a. Za to dok³adnie po ¶rodku le¿a³a niewielka b³yszcz±ca moneta.

Smith wypad³ jak burza z toalety i poszed³ bardzo szybkim krokiem do wind. Na Poziomie Drugim, w korytarzu prowadz±cym do Norrisa nikogo nie by³o, wiêc równie szybko dopad³ jego gabinetu.
Adalbert popatrzy³ na zamykaj±ce siê drzwi z lekkim zdumieniem. Nie mia³ nawet czasu przyjrzeæ siê dok³adniej minie Smitha, ale Auror z ca³± pewno¶ci± nie szed³ tam jak na ¶ciêcie.
Norrisowi wystarczy³o jedno spojrzenie na twarz Smitha.
– Nie ma mnie. Dla nikogo – powiedzia³ dobitnie do swojej sekretarki i zatrzasn±³ drzwi.
– Mamy j±! – wyrzuci³ z siebie Smith. – Granger. I Snape. S± razem. Mia³e¶ racjê.
Usiad³ bez pytania na fotelu. Nie mia³ ze sob± nawet raportów Nigela. Ale to nie mia³o znaczenia.
– Cholera! – zblad³ Norris i równie¿ usiad³ na fotelu. – Opowiadaj dok³adniej.
– Aurorzy... wiesz, ci mugolscy, od Nigela, weszli w pi±tek do jej mieszkania i zebrali odciski palców. Zgodnie z tym, co mówi±, ka¿dy ma inny – Smith pokaza³ Norrisowi opuszek palca. – Po tym mogli powiedzieæ, kto tam u niej bywa³. I wysz³o im, ¿e Snape bywa tam cholernie czêsto. I co najciekawsze, wiesz, ¿e oni s± razem?
– W³a¶nie to podejrzewa³em! – Norris waln±³ piê¶ci± w biurko. – ¯e co¶ razem kombinuj±!
Smith potrz±sn±³ g³ow±.
– Nie, Peter. To znaczy tak, kombinuj±. Ale mi chodzi o to, ¿e oni s± par±. Sypiaj± ze sob±. On tam praktycznie mieszka.
Norris zdziwi³ siê tak bardzo, ¿e a¿ znieruchomia³. Ale tylko na chwilê.
– Nie wa¿ne, Teddy! Wisi mi, czy siê pieprz±, czy tylko ze sob± dyskutuj±! Najwa¿niejsze, ¿e ze sob± pracuj±! Merlinie, wiesz, co to oznacza?!
Smith by³ tak wstrz±¶niêty odkryciem, ¿e Snape i Granger mog± ze sob± sypiaæ, ¿e nie uda³o mu siê jeszcze zacz±æ my¶leæ, co to tak naprawdê oznacza.
– Peter... S±dzisz, ¿e nas odkryli?! Ale jak fakt, ¿e ze sob± sypiaj±, mo¿e nam zaszkodziæ...?!
Norris zerwa³ siê z fotela.
– Ty idioto, jeszcze nie rozumiesz? Dlaczego posadzili¶my Granger na sto³ku?! Bo bali¶my siê, ¿e siê zorientuje! No wiêc siê zorientowa³a! Nie wiem kiedy, ale jako¶ siê zorientowa³a! Pozby³a siê Wesleya i spiknê³a ze Snapem! Nie wiem, czy przez przypadek w³a¶nie z nim, czy jako¶ dowiedzia³a siê, ¿e jego te¿ siê obawiamy...! Dlatego tak nagle zachcia³o siê jej zdawaæ OWUTEMY! Pewnie to on kaza³ jej za³o¿yæ zabezpieczenia na kominek! Mo¿e to by³a notatka Tylera? Mo¿e on trzyma tego wiêcej?!
– My¶lisz, ¿e wie wszystko?! – zblad³ Smith.
– Nie wiem, czy wszystko! Ale mo¿e to wyja¶nia choæ czê¶æ naszych problemów?! – zawo³a³ Norris, chodz±c nerwowo po ca³ym gabinecie. – Ale to znaczy, ¿e to ona mu pomaga³a! To musia³a byæ ona! Pewnie pod niewidk±, dlatego jej nie widzieli¶my!
– Cholera jasna...! – prawda dotar³a wreszcie do Smitha i poczu³ siê, jakby wpad³ na rozpêdzonego hipogryfa.
Norris z³apa³ siê za g³owê i nadal chodzi³, to w jedn±, to w drug± stronê. Niemal biega³.
– Musimy j± dopa¶æ!
– R±bn±æ j± teraz? Nie mo¿emy jej zabiæ w Ministerstwie, bêdzie o to straszna...
Norris potrz±sn±³ g³ow±.
– Nie, nie tu. Musimy j± gdzie¶ porwaæ i w ten sposób dopadniemy Snape'a! – Norris zatrzyma³ siê w miejscu i odwróci³ do Smitha. – Skoro oni s± razem, mo¿esz byæ pewien, ¿e przybiegnie, jak tylko mu powiemy, ¿e mamy jego pannê...
Smith spojrza³ na zegar. Dochodzi³a pi±ta.
– To szybko! Ona z pewno¶ci± jeszcze siedzi w gabinecie! – zerwa³ siê na równe nogi.
– Czekaj... – przystopowa³ go Norris. – Gdzie j± zabierzemy? Trzeba j± jako¶ ukryæ...
– Obojêtne gdzie! Choæby do mnie. Ju¿ nie raz tak robi³em. Zabiorê jej ró¿d¿kê i rzucê zaklêcia antydeportacyjne, nie wyrwie siê. Imperiusa, cokolwiek! Ona nie mo¿e nam siê wyrwaæ...!
Norris my¶la³ gor±czkowo. To musia³o byæ zrobione z g³ow±.
– Poczekaj. Poczekaj...
Dopad³ biurka, napisa³ co¶ na kawa³ku papieru i smagn±³ ró¿d¿k±. Papier z³o¿y³ siê w samolocik. Norris otworzy³ drzwi i samolocik ¶mign±³ na korytarz. Przymkn±³ drzwi i zwróci³ siê cicho do Smitha.
– Id¼ pod jej biuro. Napisa³em do Aylin, ¿eby sprawdzi³a, gdzie ona jest i wysz³a na korytarz ci powiedzieæ. W ¿adnym wypadku siê tam u niej nie pokazuj... Czekaj! I ka¿ Aylin j± pilnowaæ. Do odwo³ania. Jakby chcia³a wyj¶æ, niech j± r±bnie Imperiusem. A ty przyjd¼ tu, musimy siê namy¶leæ, jak to zrobiæ.
Smith wypad³ z gabinetu i pobieg³ do wind.
Komentarze
Brak komentarzy. Mo¿e czas dodaæ swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj siê, aby móc dodaæ komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani u¿ytkownicy mog± oceniaæ zawarto¶æ strony
Zaloguj siê lub zarejestruj, ¿eby móc zag³osowaæ.

Brak ocen. Mo¿e czas dodaæ swoj±?
Logowanie
Nazwa u¿ytkownika

Has³o



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj siê

Nie mo¿esz siê zalogowaæ?
Popro¶ o nowe has³o
Facebook
Shoutbox
Musisz siê zalogowaæ aby wys³aæ wiadomo¶æ.

O choinka!
03.08.2026 15:12
Dziêki Hug

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
01.08.2026 11:39
Racja, I will mourn old Hog forever, to ju¿ nie by³o to samo :v
I mimo ¿e ciê¿ko w te urodziny, to i tak wszystkiego naj naj, 17 mo¿na mieæ do 40 na spokojnie Love

O choinka!
31.07.2026 23:57
z innymi, bo brakowa³o mi pomys³ów, bo pogorszy³a siê moja sytuacja psychiczna i bo LYS zniknê³a bez s³owa

O choinka!
31.07.2026 23:57
Nie cierpiê urodzin Wrozka Nadal czujê siê na 17 lat, a ju¿ 26 na karku ;(

A co do poprzedniego Hog, bardzo têskniê. Nowy mniej mi siê podoba³, bo nie wysz³y mi poboczne, bo za ma³o pisa³am

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
26.07.2026 20:12
Jako tako, nawet mi siê sb dzi¶ ¶ni³o xD

Wspó³praca
Najaktywniejsi

1) Prefix u¿ytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix u¿ytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix u¿ytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix u¿ytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix u¿ytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix u¿ytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix u¿ytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix u¿ytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix u¿ytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix u¿ytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjêcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.22