Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakoñczone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artyku³y Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej

HPnet istnieje naprawdê

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

Historia pod skór± z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym czarodzie...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej artyku³ów! <<

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

Remus Lupin

Tytu³: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Go¶cie online: 45
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
£±cznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Napisanych artyku³ów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjêæ w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,921
Postów na forum: 319,637
Komentarzy do materia³ów: 222,019
Rozdanych pochwa³: 3,327
Wlepionych ostrze¿eñ: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejê³a Hogwart i okolice, ¶nieg mocno sypie, ale to Ciê nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz siê, co ciekawego mo¿na robiæ w weekend:

Bitwa na ¶nie¿ki to jest to! Mo¿e "zupe³nym przypadkiem" oberwie od nas przechodz±cy obok Snape.
12% [9 g³osów]

Plan to brak planu. Bêdê le¿eæ w ³ó¿ku, piæ kakao i plotkowaæ ze wspó³lokatorami z dormitorium.
40% [31 g³osów]

Mój nos utknie g³êboko w ksi±¿kach. Tylko pani Pince bêdzie mnie mog³a odgoniæ od czytania.
13% [10 g³osów]

Wymknê siê cicho do Miodowego Królestwa. Najwy¿sza pora uzupe³niæ zapasy s³odko¶ci.
9% [7 g³osów]

Postraszê we Wrzeszcz±cej Chacie. Uwielbiam ogl±daæ miny przechodniów, kiedy wydaje im siê, ¿e uciekaj± od duchów i upiorów.
12% [9 g³osów]

Ka¿da pogoda jest dobra na Quidditcha. ¦nieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 g³osów]

Ogó³em g³osów: 77
Musisz zalogowaæ siê, aby móc zag³osowaæ.
Rozpoczêto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
[NZ] HGSS Dwa S³owa
Rok po Drugiej Wojnie Hermiona wpada na trop spisku w samym sercu Ministerstwa Magii. Spiskowcy chc± wprowadziæ supremacjê czystej krwi i wyeliminowaæ inne grupy spo³eczne. Ich pierwszymi celami s± Hermiona Granger i Severus Snape.
Autor: Prefix u¿ytkownikaAnni1111
Gatunek: Dramat
Ograniczenie wiekowe: +18
Przeczytano 280472 razy.
Rozdzia³y: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12], [13], [14], [15], [16], [17], [18], [19], [20], [21], [22], [23], [24], [25], [26], [27], [28], [29], [30], [31], [32], [33], [34], [35], [36], [37], [38], [39], [40], [41], [42], [43], [44], [45], [46], [47], [48], [49], [50], [51], [52], [53], [54], [55], [56], [57], [58], [59], [60], [61], [62], [63], [64], [65], [66], [67], [68], [69], [70], [71], [72], [73], [74], [75], [76], [77], [78], [79], [80], [81], [82], [83], [84], [85], [86], [87], [88], [89], [90], [91], [92], [93], [94], [95], [96], [97], [98], [99], [100], [101], [102], [103], [104], [105], [106], [107], [108], [109], [110], [111], [112], [113], [114], [115], [116], [117], [118], [119], [120], [121], [122], [123], [124], [125], [126], [127], [128], [129], [130], [131], [132], [133].
HGSS Dwa S³owa Rozdz. IV czê¶æ 7
Severus podejmuje trudn± decyzjê.
Norris równie¿. O wiele bardziej drastyczn±.
By³a ju¿ prawie dziesi±ta wieczorem. Minerwa pewnie bardzo siê denerwuje... trzeba j± choæby powiadomiæ, ¿e wszystko jest w porz±dku.
Tkniêty nag³ym przeczuciem zerkn±³ do lodówki i szafki i stwierdzi³, ¿e Hermionie nie zosta³o za wiele do jedzenia.
¦wisn±³ przed szkoln± bramê i gdy tylko dotar³ do swoich komnat, przywo³a³ skrzata i poprosi³ o przygotowanie czego¶, z czego bêd± mogli sobie zrobiæ jutro ¶niadanie. Potem wrzuci³ szczyptê proszku Fiuu do kominka.
– Gabinet Minerwy McGonagall.
Natychmiast rozleg³ siê jej cichy krzyk. Minerwa siedzia³a w fotelu przy kominku z ksi±¿k± w rêku i próbowa³a czytaæ, ale nie bardzo jej to wychodzi³o.
– No nareszcie! Severusie, ju¿ zaczê³am siê denerwowaæ! Chod¼, szybko!
Severus wszed³ do niej i usiad³ w fotelu obok.
– Dopiero wrócili¶my – wyja¶ni³.
Minerwa wpatrywa³a siê w niego z niecierpliwo¶ci±.
– Uda³o wam siê?!
Pokiwa³ g³ow±.
– Uda³o siê, ale by³o ciê¿ko – kiedy zobaczy³ jej pytaj±c± minê, wyja¶ni³ dok³adniej. – Hermiona mog³a pojawiæ siê dopiero po siódmej, wiêc wpierw zamienili¶my proszek w Klinice, a potem wybrali¶my siê do Scotta, u którego tymczasowo mieszka Watkins. Sporo czasu zajê³o mi znalezienie pojemnika, a potem... – chrz±kn±³ trochê zak³opotany. Nie wiedzia³, co dok³adnie ma powiedzieæ. A potem nagle poczu³, ¿e po prostu nie móg³ zbagatelizowaæ tego, co zrobi³a. – Rozdzielili¶my siê z Hermion±. Ona pilnowa³a na zewn±trz, ja szuka³em proszku. Kto¶ siê do nich podkrad³ i Smith z³apa³ jakiego¶ mê¿czyznê troszkê do mnie podobnego z postury. Hermiona my¶la³a, ¿e to ja, wiêc kiedy Smith zacz±³ krzyczeæ, ¿e go zabije, je¶li jego wspólnik siê nie podda i nie przyjdzie... zamierza³a do niego pój¶æ. Jak to potem mi powiedzia³a, ¿eby mnie ratowaæ – u¶miechn±³ siê krzywo, ale nie spu¶ci³ wzroku. By³ z tego dumny.
Minerwa a¿ westchnê³a g³o¶no.
– Merlinie... mam nadziejê, ¿e na ni± za to nie nakrzycza³e¶!
Pokrêci³ gwa³townie g³ow±.
– Kiedy j± odci±gn±³em i zrozumia³a, ¿e to nie by³em ja, dosta³a histerii i nie mog³a siê opanowaæ. Aportowa³em nas do niej do domu i da³em jej eliksir s³odkiego snu. Ju¿ ¶pi, ale... obieca³em jej, ¿e bêdê tam ca³± noc. Powiedzia³a, ¿e siê boi.
Czarownica spojrza³a na niego z wyrazem bólu w oczach.
– W takim razie id¼ ju¿. Ona jest wspania³a – powiedzia³a g³êboko przejêta.
Severus by³ zbyt poruszony, ¿eby dzisiejszego wieczora ukrywaæ swoje uczucia. Poza tym czu³, ¿e nie powinien.
– Nawet nie masz pojêcia jak – odpowiedzia³ wstaj±c. – Postaw proszê os³ony w moim gabinecie za parê minut.

Gdy wróci³ do mieszkania Hermiony, dziewczyna spa³a spokojnie, oddychaj±c miarowo przez pó³otwarte usta. Przyniós³ sobie z go¶cinnego pokoju gruby koc i poduszkê i po³o¿y³ siê na kanapie w salonie. Wola³ byæ blisko na wypadek, gdyby siê obudzi³a.
Nie s±dzi³, ¿eby uda³o mu siê zasn±æ po wieczorze tak pe³nym wydarzeñ i wra¿eñ. Ju¿ sama podmiana proszku by³a trudna, choæ zdawa³ sobie sprawê z tego, ¿e nie zawsze wszystko bêdzie siê uk³adaæ tak dobrze, jak w ¦w. Mungu. Do tego dosz³o spotkanie Smitha, którego zaczyna³ nienawidziæ coraz bardziej i stres zwi±zany z tym, ¿e w którym¶ momencie s±dzi³, ¿e z³apali Hermionê. Ale tym, co go poruszy³o najbardziej, by³a jej decyzja, ¿eby go ocaliæ
Merlinie, nigdy w jego doros³ym ¿yciu nikt nie zaryzykowa³ w³asnym ¿yciem w jego obronie. W czasach szkolnych oczywi¶cie by³ Potter, ale to by³o zupe³nie co innego. To nie by³a altruistyczna chêæ pomocy i ochrony, tylko ratowanie w³asnego karku. Gdyby Potter tego nie zrobi³, on albo by umar³, albo skoñczy³ z Fenirem Greybackiem. Za¶ Potter i reszta bandy z ca³± pewno¶ci± wylecieliby ze szko³y za nara¿anie ¿ycia innego ucznia, bycie niezarejestrowanymi animagami, co ³ama³o prawo czarodziejów i za nocne wycieczki poza zamek. Dumbledore nie stan±³by w ich obronie, bior±c pod uwagê konsekwencje tego „niewinnego" ¿artu.
Nigdy, kiedy by³ karany przez Czarnego Pana, nikt nie tylko nie wstawi³ siê za niego, co jeszcze ostatecznie móg³ zrozumieæ, ale nawet nie zatroszczy³ siê o niego potem, kiedy ju¿ skatowany le¿a³ na ziemi. Ze strony Zakonu Feniksa nikt nie interesowa³ siê w jakim stanie wraca³ ze spotkañ z Czarnym Panem. Och, nawet przeklêty Dumbledore wyda³ go na ¶mieræ. I ju¿ nie chodzi³o o to, ¿e mia³ zostaæ zabity przez Czarnego Pana albo Pottera, bo oboje byli przekonani, ¿e tylko w ten sposób mog± posi±¶æ Czarn± Ró¿d¿kê. W tamtym czasie jego ¿ycie nie mia³o dla niego ¿adnego znaczenia. Liczy³o siê tylko to, ¿eby sp³aciæ d³ug i chroniæ syna kobiety, któr± kocha³ i która przez niego nie ¿y³a. Potem móg³ ju¿ umrzeæ. Nie, poczu³ siê zdradzony dlatego, ¿e Dumbledore nie powiedzia³ mu o tym. Jakby mimo wszystko mu nie wierzy³.
To, co zrobi³a Hermiona by³o... czym¶ tak wspania³ym, ¿e ca³y czas by³ tym poruszony. To by³o uciele¶nienie dobroci, szlachetno¶ci i odwagi i nie rozumia³, czym sobie na to zas³u¿y³. Hermiona nie chcia³a od niego niczego, nie zrobi³a tego, poniewa¿ oczekiwa³a czego¶ w zamian. Zrobi³a to po prostu DLA NIEGO. I to w³a¶nie w niej kocha³.
No i do tego wszystkiego musia³ dodaæ to, co zrobi³, ¿eby jej podziêkowaæ...
W Pary¿u zrozumia³, ¿e nie by³a mu obojêtna. Ale zdecydowa³ wtedy, ¿e to ma skoñczyæ siê na przyja¼ni. Racjonalna czê¶æ jego umys³u mówi³a mu, ¿e to najlepsze, co mo¿e zrobiæ. Nie bêdzie potem bólu, cierpienia i rozczarowania. Równocze¶nie ta druga czê¶æ umys³u protestowa³a coraz gwa³towniej i coraz trudniej przychodzi³o mu powstrzymywaæ choæby chêæ przytulenia jej. W ten weekend bawi³ siê jej w³osami, nie móg³ opanowywaæ siê przed stawaniem blisko za ni± i my¶leniu o niej, ¶pi±cej w tym samym zamku. I dzi¶ nie tylko tuli³ j±, ale i poca³owa³ j± w czo³o...
Przestañ natychmiast! Z wysi³kiem otworzy³ szeroko oczy, odmawiaj±c sobie przypominania tego, co sta³o siê zaledwie godzinê temu.
Nie powinien nawet próbowaæ jej uwie¶æ. Co móg³by jej zaoferowaæ w zamian za to wszystko, co ona mog³aby mu daæ? Jego ¿ycie by³o przegrane. Pomimo wygranego procesu nadal byli ludzie, którzy go nienawidzili, przede wszystkim rodziny ¦miercio¿erców, którzy zostali skazani na Azkaban albo uca³owani przez Dementorów. Z powodu tej przeklêtej wojny mia³ rêce splamione krwi±. Dwadzie¶cia lat temu podj±³ z³± decyzjê, która zabi³a kobietê, któr± kocha³. Wybra³ czarn± magiê i z³o. Powinien umrzeæ we Wrzeszcz±cej Chacie, ale ¿y³ w³a¶nie dziêki Hermionie. Choæ wcale na to nie zas³u¿y³.
Ona za¶ by³a pe³na dobroci, uczciwo¶ci i niewinno¶ci. By³a m±dra, piêkna i m³oda, mia³a przed sob± ca³e ¿ycie. Zas³u¿y³a na kogo¶, kto móg³ daæ jej szczê¶cie i dzieliæ z ni± rado¶æ.
No w³a¶nie. M³oda. Mia³a dwadzie¶cia lat, a on trzydzie¶ci dziewiêæ. Móg³by byæ jej ojcem. O wiele starszy, brzydki, o parszywym charakterze, jak móg³by nawet marzyæ, ¿eby kto¶ taki jak ona siê nim zainteresowa³?!
Westchn±³ ciê¿ko. Gdyby odwa¿y³ siê spróbowaæ, z pewno¶ci± by j± tym przerazi³. Odrzuci³aby go, zrobi³aby wszystko, ¿eby nie mieæ z nim nic wspólnego. A on nie chcia³ prze¿ywaæ tego drugi raz w ¿yciu. Wyobrazi³ sobie wyraz obrzydzenia i wstrêtu na jej ¶licznej twarzy i to nim wstrz±snê³o.
I jednocze¶nie jaki¶ cichy g³osik w jego g³owie powiedzia³ mu, ¿e najwyra¼niej nie brzydzi³a siê nim, kiedy dzi¶ j± poca³owa³, wrêcz przeciwnie, mia³ wra¿enie, ¿e po tym przylgnê³a do niego jeszcze mocniej, tak ¿e czu³ j± ca³ym cia³em...
By³a w szoku, wstrz±¶niêta i przera¿ona, nie by³a sob±. Potrzebowa³a uspokojenia i poczucia bezpieczeñstwa. Nie myl tego z chêci± bycia z tob±!
We¼ to, co ju¿ ci daje. Przyja¼ñ i troskê. Je¶li bêdziesz siêga³ po wiêcej, stracisz to, co masz.

By³a jego rado¶ci± i u¶miechem, potrafi³a go roz¶mieszyæ i wzruszyæ, sprawia³a, ¿e chcia³ siê cieszyæ i chcia³ ¿yæ. By³a jego Patronusem. Niech ci to wystarczy.
Severus na nowo otworzy³ oczy, które zamknê³y siê nie wiedzieæ kiedy. Poszed³ do ³azienki po zwyk³y eliksir na uspokojenie i postara³ siê zasn±æ.
Uspokoi³ siê, ale kiedy zasn±³, sen okaza³ siê koszmarem. Zbudzi³ siê przera¿ony, zlany potem i a¿ dziw, ¿e nie krzycza³.
Poszed³ sprawdziæ, czy Hermiona dobrze ¶pi, najdelikatniej jak potrafi³ poprawi³ na niej ko³drê i wróci³ do salonu. Lepiej by³o ju¿ nie spaæ, ni¿ ¶niæ o niej w taki sposób. Podszed³ do szafki z ksi±¿kami, wyci±gn±³ jak±¶ grub± mugolsk± i zacz±³ czytaæ.

¦roda, 8.07

– Nie mieli¶my innego wyj¶cia, jak pozwoliæ im j± uwolniæ – powiedzia³ Smith, odk³adaj±c kartê pacjentki na stó³.
Norris siedzia³ jeszcze chwilê w milczeniu, podpieraj±c g³owê praw± rêk± i masuj±c sobie skronie. Lawford, Scott i Rockman, ci, którzy mogli przyj¶æ natychmiast do jego gabinetu, spogl±dali na siebie trochê sp³oszonymi spojrzeniami.
– Chcesz mi powiedzieæ, ¿e nie dali¶cie sobie rady z garstk± czarodziejów?
– „Garstka" to wersja do Proroka. Tak naprawdê by³a ich ponad setka.
– Nie wa¿ne! Wiêc nie mogli¶cie poradziæ sobie z setk±?!
Smith skrzywi³ siê strasznie i rzuci³ b³agalne spojrzenie pozosta³ym.
– Peter, daliby¶my sobie z nimi radê, ale musieliby¶my zacz±æ u¿ywaæ kl±tw i z³ych uroków! Ju¿ i tak dosz³o do regularnej bitwy pod i w Klinice.
Norris nie chcia³ go s³uchaæ.
– Czyli banda niezadowolonych czarodziejów bêdzie od dzi¶ stanowiæ prawo, czy¿ nie tak? Obojêtnie co MY zdecydujemy, oni maj± prawo to zmieniæ?!
Scott spojrza³ na swoje stopy i zagryz³ zêby, bo mia³ wielk± ochotê powiedzieæ, ¿e nie by³o ¿adnego „MY". Norris upar³ siê na te aborcje sam, zapowiedzia³, ¿e bêd± przeprowadzane i nie by³o ¿adnej dyskusji, czy wszyscy s± „za".
Nieoczekiwanie odezwa³ siê Lawford.
– Peter, zgodzê siê z tob±, ¿e decyzje rz±du powinny byæ niepodwa¿alne i to nie spo³eczno¶æ czarodziejów ma decydowaæ, ale my. Ale nie wolno nam zapomnieæ o tym, jak postrzegany jest rz±d. ¯eby nas s³uchaæ, ludzie musz± nam ufaæ, a nie próbowaæ z nami walczyæ.
Rockman skin±³ g³ow± i popar³ Lawforda.
– Odczekajmy trochê. Bardzo du¿o zmieni³o siê w ci±gu ostatnich miesiêcy i ludzie potrzebuj± teraz czasu na zaakceptowanie tego i zrozumienie, ¿e to dla ich dobra. Napiszmy jutro co¶ pozytywnego. Choæby o nowej szkole, o tym, jak pomo¿e wszystkim dzieciom w lepszej przysz³o¶ci... i tego typu bzdury. To poprawi nasz image i zobaczysz, ¿e nied³ugo wszyscy siê uspokoj±. Wyobra¿asz sobie, co by by³o, gdyby uda³o siê nam przykuæ t± kobietê do sto³u i wyd³ubaæ jej dziecko z brzucha? Jutro by³yby t³umy na ulicach i wszystko, co uda³o siê nam zbudowaæ, zawali³oby siê w gruzy.
Norris patrzy³ nadal na biurko, jakby zastanawiaj±c siê nad ich s³owami. Scott postanowi³ zebraæ siê na odwagê.
– Skupmy siê na innych projektach i dajmy temu spokój. Tak jak mówi Tyler, koszt zabicia tych, tak naprawdê niewinnych dzieciaków by³by o wiele wy¿szy ni¿ korzy¶ci, które by¶my z tego odnie¶li – a¿ przeszed³ go dreszcz, gdy to mówi³, mo¿e dlatego, ¿e pomy¶la³ o swojej dwójce i ¿onie.
– Nie damy temu spokoju, James! Oszala³e¶?! – Norris waln±³ nagle piê¶ci± w biurko i wszyscy drgnêli.
– Odczekajmy – poradzi³ jeszcze raz Rockman stanowczym g³osem. – Mamy czas, rozegrajmy to na nasz± korzy¶æ.
Wszyscy na chwilê zamilkli. Serce Scotta t³uk³o mu siê w piersi jak szalone. Lekko dr¿±c± rêk± zupe³nie niepotrzebnie poprawi³ swoj± szatê.
– Jutro ma ukazaæ siê w Proroku informacja, ¿e rz±d jest rozczarowany tym, ¿e spo³eczeñstwo nie chce zrozumieæ naszych starañ, ale wychodzimy ku nim i bêdziemy pracowaæ nad programem pomocy psychologicznej dla takich kobiet przy podejmowaniu decyzji. Po drugie chcê, ¿eby pojawi³ siê artyku³ o nowej szkole – zdecydowa³ po d³ugiej chwili Norris.
– Bardzo dobra decyzja – powiedzia³ Lawford. – Czy tak, czy inaczej musimy to zrobiæ. Nied³ugo Snape wy¶le listy do nowych uczniów do Hogwartu, koniecznie musimy zd±¿yæ przed nim.
Norris spojrza³ na przyjaciela z³ym wzrokiem. Jeszcze nie skoñczy³.
– Chcê te¿ rozkrêcenia kampanii obowi±zkowych badañ dla kobiet. Tyler, sprawd¼ w Mungu od jakiego wieku mo¿na ju¿ zacz±æ podawaæ eliksir. Wszystkie kobiety mugolskiego pochodzenia maj± go wypiæ. Jak najszybciej. Bêdzie pewnie trzeba przenie¶æ gdzie indziej Watkinsa, ¿eby móg³ warzyæ wiêcej i czê¶ciej – Scott westchn±³ w duszy z rado¶ci. – Jeszcze co¶. Ta bijatyka nie mo¿e przej¶æ ulgowo. Musimy pokazaæ, ¿e nikt nie bêdzie nam w³azi³ na g³owê, bo ma taki kaprys. Jak najszybciej wprowadzony ma byæ Stan Nadzwyczajny, który zostanie odwo³any dopiero, kiedy skoñcz± siê te chore marsze i protesty.
Lawford drgn±³ i spojrza³ szybko na Rockmana. Norris ci±gn±³.
– Od ... siódmej wieczorem do szóstej rano zakaz przebywania poza domem bez specjalnego zezwolenia Wydzia³u Bezpieczeñstwa – skin±³ na Smitha – Sporz±d¼ mi formularz do ubiegania siê o zezwolenie. Aurorzy maj± dostaæ nadzwyczajne uprawnienia do pilnowania porz±dku i to oni bêd± udzielaæ pozwoleñ. Chcê regularne patrole na Pok±tnej i w pobli¿u. Zakaz manifestacji i publikacji anty–rz±dowych. Rozwi±zaæ wszystkie stowarzyszenia i kluby, kó³ka s³u¿ebnych i organizacjê studenckie. Ci cholerni dowcipnisie od pasty do butów wreszcie zrozumiej± z kim maj± do czynienia. Zakaz otwierania prywatnych lecznic, prywatnych konsultacji bez zezwolenia. Ka¿de z³amanie prawa bêdzie prowadzi³o do natychmiastowego procesu kryminalnego, niech Wizengamot przygotuje siê do wzmo¿onej pracy. I niech ju¿ teraz zaczn± pracowaæ nad karami. Znajd¼cie mi jak najszybciej tych dowcipnisiów i zamknijcie ich w areszcie. Lovegooda, je¶li napisze jeszcze choæ s³owo, te¿. Chocia¿ nie, jeszcze lepiej. Zdelegalizujemy wszystkie gazety poza pras±, która ju¿ jest pod nasz± kontrol±. Z „Ma³± Czarownic±" w³±cznie. Dopracujemy szczegó³y i ma to zostaæ og³oszone w pi±tek. I ¿adnego pieprzonego Vacatio Legis!
W gabinecie panowa³a blada cisza, nikt nie odezwa³. Wygl±da³o na to, ¿e Norris musia³ wylaæ z siebie ca³± z³o¶æ.
– Spotkanie jutro u mnie w domu. O dwudziestej. I przeka¿cie Alainowi, ¿e w jego dobrze pojêtym interesie jest pojawienie siê, mam ju¿ do¶æ jego wykrêtów.
Wszyscy wstali i wyszli w milczeniu. Dopiero za drzwiami spojrzeli po sobie lekko wylêknionym wzrokiem. Nawet Smith wydawa³ siê byæ oszo³omiony i przestraszony. Ruszyli korytarzem do holu.
– Najwyra¼niej nie zrozumia³ waszych porad o zwolnieniu i pokazaniu siê z lepszej strony – mrukn±³ cicho, kiedy ju¿ trochê oddalili siê od drzwi Norrisa.
– Trzeba go bêdzie przystopowaæ, bo to zdecydowanie bêdzie dzia³aæ na nasz± niekorzy¶æ – potwierdzi³ Rockman, zwalniaj±c ko³o portretu Adalberta Wafflinga i spojrza³ na Lawforda. – Davy... postaraj siê jutro w po³udnie trochê go uspokoiæ. Inaczej wieczorna narada ¼le siê skoñczy. Je¶li chcesz, potem mogê z nim porozmawiaæ...
– Mam wra¿enie, ¿e tym razem bêdê potrzebowa³ twojej pomocy – odpar³ Lawford. – On jest w takim stanie, ¿e za chwilê wy¶le na Pok±tn± Dementorów.
– Stan nadzwyczajny czemu nie, z uwagi na potrzebê zapewnienia spokoju po ostatnich rozruchach. Ale nie co¶ takiego! – dorzuci³ Scott. – Z³agod¼my to do maximum.
Rockman poklepa³ Lawforda po ramieniu, Scott siê do niego przy³±czy³.
– Powodzenia, mój drogi!

Adalbert Waffling wpatrywa³ siê beznamiêtnie gdzie¶ przed siebie, ale kiedy tylko czwórka mê¿czyzn odesz³a, natychmiast uda³ siê do Dumbledora. Ten za¶ po wys³uchaniu go natychmiast przeniós³ siê do swojego portretu w gabinecie dyrektorskim.

– Severusie, wa¿ne wiadomo¶ci – powiedzia³ od razu, siadaj±c wygodnie w swoim fotelu.
Severus przegl±da³ swoje notatki ze spotkañ z trzema kandydatami na stanowisko nauczyciela nowego przedmiotu, który chcia³ wprowadziæ od wrze¶nia w szkole. Natychmiast od³o¿y³ pergaminy i podniós³ g³owê.
– S³ucham, Albusie.
– Adalbert w³a¶nie przekaza³ mi krótk± rozmowê naszych przyjació³. Scott, Smith, Rockman i Lawford wyszli z gabinetu Norrisa i mieli nietêgie miny. Rockman mówi³ Lawfordowi o konieczno¶ci przystopowania kogo¶, mo¿emy siê tylko domy¶laæ, ¿e chodzi³o o Norrisa. Jutro wieczorem maj± jak±¶ naradê. Lawford obawia³ siê, ¿e Norris bêdzie chcia³ wys³aæ dementorów na Pok±tn±. Scott za¶ wspomnia³ o wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego po po ostatnich zamieszkach i o tym, ¿e trzeba za³agodziæ jako¶ ten pomys³.
Severus s³ucha³ w napiêciu. Stan nadzwyczajny i dementorzy na Pok±tnej? On chyba zwariowa³!
– Przypuszczam – ci±gn±³ Dumbledore – ¿e dosz³o do jakich¶ zamieszek, zapewne na Pok±tnej i skoñczy³y siê zdecydowanie niedobrze dla Norrisa.
– Nie wiem, co siê tam mog³o staæ i nie s±dzê, ¿eby by³o rozwa¿nie teraz siê tam pojawiaæ – odpar³ Severus. – Dowiemy siê jutro, je¶li nie z Proroka, to z ¯onglera. Natomiast fakt, ¿e jutro maj± jak±¶ naradê bardzo mnie interesuje...
– Co zamierzasz zrobiæ? – spyta³ Dumbledore.
– Spróbujemy ich pods³uchaæ. Nigdy dot±d nie organizowali narad w ci±gu tygodnia, wiêc z pewno¶ci± to co¶ wa¿nego.
– Zw³aszcza je¶li braæ pod uwagê, ¿e reakcj± Norrisa by³ pomys³ wprowadzenia stanu nadzwyczajnego. Niestety nie wiemy, gdzie i o której.
– Mamy zmieniacz czasu, wiêc to nie ma znaczenia. Bardzo lubi± spotykaæ siê u Lawforda, wiêc zaczniemy od niego. Potem sprawdzimy Bensona i Norrisa. I, je¶li trzeba, resztê. Zaczniemy od szóstej wieczorem.
– To bêdzie bardzo d³ugi wieczór. Domy¶lam siê, ¿e we¼miesz do pomocy pannê Granger?
Severus spojrza³ uwa¿nie na Dumbledora, ale nie doszuka³ siê ¶ladów ironii ani w jego g³osie, ani na jego twarzy. Wzruszy³ ramionami.
– Oczywi¶cie, ¿e tak. Nie muszê ci chyba przypominaæ, ¿e tylko ona wie, jak tak naprawdê u¿ywaæ t± pluskwê.
– Doskonale pamiêtam, ¿e to by³ jej pomys³ i uda³o jej siê przekonaæ ciê do niego – za¶mia³ siê Albus. – Po prostu mam wra¿enie, ¿e dobrze wam siê razem pracuje i bardzo mnie to cieszy.
– Mnie te¿ – odpar³ Severus. – A teraz pozwól, ¿e do niej napiszê, musi siê na jutro przygotowaæ.
Siêgn±³ pod szatê po medalion, wyj±³ pergamin i siêgn±³ po ró¿d¿kê. Z jednej strony cieszy³ siê na to spotkanie, ale jednocze¶nie siê go obawia³, bo nie wiedzia³, czy uda mu siê zachowaæ dystans, który zdecydowa³ sobie narzuciæ.
Komentarze
Brak komentarzy. Mo¿e czas dodaæ swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj siê, aby móc dodaæ komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani u¿ytkownicy mog± oceniaæ zawarto¶æ strony
Zaloguj siê lub zarejestruj, ¿eby móc zag³osowaæ.

Brak ocen. Mo¿e czas dodaæ swoj±?
Logowanie
Nazwa u¿ytkownika

Has³o



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj siê

Nie mo¿esz siê zalogowaæ?
Popro¶ o nowe has³o
Facebook
Shoutbox
Musisz siê zalogowaæ aby wys³aæ wiadomo¶æ.

O choinka!
03.08.2026 15:12
Dziêki Hug

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
01.08.2026 11:39
Racja, I will mourn old Hog forever, to ju¿ nie by³o to samo :v
I mimo ¿e ciê¿ko w te urodziny, to i tak wszystkiego naj naj, 17 mo¿na mieæ do 40 na spokojnie Love

O choinka!
31.07.2026 23:57
z innymi, bo brakowa³o mi pomys³ów, bo pogorszy³a siê moja sytuacja psychiczna i bo LYS zniknê³a bez s³owa

O choinka!
31.07.2026 23:57
Nie cierpiê urodzin Wrozka Nadal czujê siê na 17 lat, a ju¿ 26 na karku ;(

A co do poprzedniego Hog, bardzo têskniê. Nowy mniej mi siê podoba³, bo nie wysz³y mi poboczne, bo za ma³o pisa³am

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
26.07.2026 20:12
Jako tako, nawet mi siê sb dzi¶ ¶ni³o xD

Wspó³praca
Najaktywniejsi

1) Prefix u¿ytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix u¿ytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix u¿ytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix u¿ytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix u¿ytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix u¿ytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix u¿ytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix u¿ytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix u¿ytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix u¿ytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjêcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.20