Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakoñczone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artyku³y Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej

HPnet istnieje naprawdê

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

Historia pod skór± z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym czarodzie...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej artyku³ów! <<

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

Remus Lupin

Tytu³: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Go¶cie online: 42
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
£±cznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Napisanych artyku³ów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjêæ w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,921
Postów na forum: 319,637
Komentarzy do materia³ów: 222,019
Rozdanych pochwa³: 3,327
Wlepionych ostrze¿eñ: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejê³a Hogwart i okolice, ¶nieg mocno sypie, ale to Ciê nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz siê, co ciekawego mo¿na robiæ w weekend:

Bitwa na ¶nie¿ki to jest to! Mo¿e "zupe³nym przypadkiem" oberwie od nas przechodz±cy obok Snape.
12% [9 g³osów]

Plan to brak planu. Bêdê le¿eæ w ³ó¿ku, piæ kakao i plotkowaæ ze wspó³lokatorami z dormitorium.
40% [31 g³osów]

Mój nos utknie g³êboko w ksi±¿kach. Tylko pani Pince bêdzie mnie mog³a odgoniæ od czytania.
13% [10 g³osów]

Wymknê siê cicho do Miodowego Królestwa. Najwy¿sza pora uzupe³niæ zapasy s³odko¶ci.
9% [7 g³osów]

Postraszê we Wrzeszcz±cej Chacie. Uwielbiam ogl±daæ miny przechodniów, kiedy wydaje im siê, ¿e uciekaj± od duchów i upiorów.
12% [9 g³osów]

Ka¿da pogoda jest dobra na Quidditcha. ¦nieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 g³osów]

Ogó³em g³osów: 77
Musisz zalogowaæ siê, aby móc zag³osowaæ.
Rozpoczêto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
[NZ] HGSS Dwa S³owa
Rok po Drugiej Wojnie Hermiona wpada na trop spisku w samym sercu Ministerstwa Magii. Spiskowcy chc± wprowadziæ supremacjê czystej krwi i wyeliminowaæ inne grupy spo³eczne. Ich pierwszymi celami s± Hermiona Granger i Severus Snape.
Autor: Prefix u¿ytkownikaAnni1111
Gatunek: Dramat
Ograniczenie wiekowe: +18
Przeczytano 280478 razy.
Rozdzia³y: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12], [13], [14], [15], [16], [17], [18], [19], [20], [21], [22], [23], [24], [25], [26], [27], [28], [29], [30], [31], [32], [33], [34], [35], [36], [37], [38], [39], [40], [41], [42], [43], [44], [45], [46], [47], [48], [49], [50], [51], [52], [53], [54], [55], [56], [57], [58], [59], [60], [61], [62], [63], [64], [65], [66], [67], [68], [69], [70], [71], [72], [73], [74], [75], [76], [77], [78], [79], [80], [81], [82], [83], [84], [85], [86], [87], [88], [89], [90], [91], [92], [93], [94], [95], [96], [97], [98], [99], [100], [101], [102], [103], [104], [105], [106], [107], [108], [109], [110], [111], [112], [113], [114], [115], [116], [117], [118], [119], [120], [121], [122], [123], [124], [125], [126], [127], [128], [129], [130], [131], [132], [133].
HGSS Dwa S³owa Rozdz. VI czê¶æ 5
Norris chwilkê siê zastanawia³.
– (...) Mieli¶my dopa¶æ Snape’a, pos³uguj±c siê Granger, wiêc teraz zrobimy na odwrót! Leæ ³ap Snape’a. We¼ kilku ch³opaków i oskar¿ oficjalnie o udzia³ w zamordowaniu Ministra!
Smith siedzia³ na schodach, czuj±c, jak zaczyna drêtwieæ mu ty³ek. Znudzi³o mu siê ju¿ spacerowanie po pode¶cie, czy siedzenie na parapecie du¿ego okna na klatce.
Us³ysza³, jak na dole otworzy³y siê drzwi i kto¶ zacz±³ wchodziæ na górê. Upewni³ siê, ¿e schowana dyskretnie ró¿d¿ka jest pod rêk± i ul¿y³o mu, jak zobaczy³ wy³aniaj±cego siê powoli Norrisa.
– I jak? – spytali obaj równocze¶nie.
– Cisza – powiedzia³ natychmiast. – St±d nie s³ychaæ, co siê dzieje w mieszkaniu. A ona mieszka sama.
– Z wyj±tkiem chwil, kiedy jest u niej Snape – dopowiedzia³ Norris.
– Dzi¶ ju¿ nie wejdzie. Specjalnie sprawdzi³em, teraz Granger mo¿e ju¿ tylko przej¶æ do Ministerstwa.
– Bardzo dobrze. Ch³opcy na dole powiedzieli mi, ¿e nadal ¶wieci siê u niej ¶wiat³o...
Watkins zerkn±³ tylko na poobijany zegarek, ale Smith zamar³.
– O tej porze???
Dochodzi³a pó³noc. Smith zmarszczy³ brwi. Nie podoba³o mu siê to.
– Peter, to trochê dziwne, nie?
– Pewnie czyta – podpowiedzia³ Watkins. – To maniaczka ksi±¿ek, nie s³yszeli¶cie o tym? Mo¿e nawet zasnê³a przy czytaniu. Mi czêsto siê to zdarza.
– Mo¿e lepiej zgarn±æ j± ju¿ teraz? – Smith zignorowa³ zupe³nie Watkinsa i spojrza³ na Norrisa prosz±cym wzrokiem.
– Nie, Teddy. Przecie¿ st±d nie ucieknie. Je¶li nie bêdzie próbowa³a wyj¶æ przez drzwi, nie zgarniacie jej, zrozumia³e¶? Czekajcie tu do rana. David czeka na wszelki wypadek w Atrium – zaoponowa³ Norris. – Ko³o szóstej b±d¼ ko³o wind z paroma Aurorami.
Smith skrzywi³ siê, ale pokiwa³ g³ow±.
– O której sobie przypomni?
– Horacjusz powiedzia³, ¿e wspomnienie odblokuje siê jutro w po³udnie. Wiêc przes³uchanie mo¿esz zacz±æ dopiero po obiedzie. Do tego czasu zamknij j± w areszcie.
– A Snape?
– Do niego dobierzemy siê, jak tylko z ni± skoñczysz.
Dla Smitha zabrzmia³o to bardzo sugestywnie, ale po chwili skrzywi³ siê z niezadowolenia. Nie do¶æ, ¿e nie móg³ z Granger zrobiæ swojej zabawki, to jeszcze zanosi³o siê na parszyw± noc. Obieca³ sobie w duchu, ¿e pofolguje sobie przy przes³uchaniu.


Pi±tek, 11.09

Tu¿ przed ósm± rano napiêcie siêgnê³o zenitu. Smith zebra³ ju¿ grupê os³upia³ych Aurorów i siedzia³ z nimi w Atrium, czekaj±c na pojawienie siê Granger. Norris z Watkinsem siedzieli pod drzwiami jej mieszkania. Ca³a reszta stawi³a siê do pracy, jak gdyby nigdy nic, choæ wszyscy byli pó³przytomni z niewyspania. Tylko nieobecno¶æ Watkinsa mog³a przej¶æ niezauwa¿ona, za¶ Norrisa nikt nie wa¿y³by siê pytaæ, czemu siê spó¼ni³.
Smith siedzia³ na krze¶le i wpatrywa³ siê w kominki, bêbni±c nerwowo palcami po oparciu. O ósmej zacisn±³ zêby i rytm bêbnienia trochê siê zmieni³. Dziesiêæ po ósmej by³ ju¿ pewien, ¿e co¶ jest nie tak.
– Czekajcie tu i nie ruszajcie siê – rozkaza³ swoim Aurorom. – Ja pójdê sprawdziæ, co siê u niej dzieje.
Aportowa³ siê w k±t klatki schodowej, któr± po ca³ej nocy zna³ ju¿ na pamiêæ.
– Co ty tu robisz? – warkn±³ Norris na jego widok. – Przecie¿ wyra¼nie mówi³e¶, ¿eby nie u¿ywaæ tu magii...!
Smith podszed³ do niego zdecydowanym krokiem.
– Wiem, Peter. Ale bêdziemy mogli powiedzieæ, ¿e jestem tu urzêdowo. Podejrzana nie stawi³a siê w pracy, wiêc...
– Nie ma jej jeszcze???! – zawo³a³ Norris i rzuci³ okiem na zegarek. – O kurwa maæ!
Watkins podszed³ do nich równie¿ zaniepokojony.
– Z domu nie wysz³a... wiêc ca³y czas tam siedzi.
– Ona nigdy siê nie spó¼nia! – zaprzeczy³ gwa³townie Smith.
Wszyscy trzej popatrzyli na siebie zdenerwowani. Pierwszy zareagowa³ Norris.
– Dobra, skoro jeste¶ tu oficjalnie, to wchod¼. Zgarniamy j± tak. Cholera, czekaj! – zawo³a³, przytrzymuj±c Smitha, który ju¿ ruszy³ pod jej drzwi. – My musimy siê schowaæ!
Poci±gn±³ Watkinsa za sob± w kierunku schodów.
Smith odczeka³ chwilê i postara³ siê wyczy¶ciæ my¶li. Wiedzia³, ¿e bêdzie musia³ przekazaæ to wspomnienie do ¶ledztwa. Z tego te¿ samego powodu zdecydowa³, ¿e ¿aden z nich nie mia³ prawa u¿ywaæ do tej pory choæby jednego zaklêcia. Jego Aurorzy mogli to wykryæ.
Zastuka³ do drzwi, staraj±c siê, ¿eby wygl±da³o to normalnie. ¯adnej odpowiedzi. Zastuka³ drugi raz. Cisza. Rozejrza³ siê odruchowo dooko³a i wyj±³ wytrych. Zamek zazgrzyta³, szczêknê³a cichutko klamka i drzwi siê uchyli³y. Pchn±³ je, ¶ciskaj±c mocniej ró¿d¿kê. Ta suka najwyra¼niej by³a niez³a w pojedynkach. Wszed³ wolno do ¶rodka i zatrzasn±³ za sob± drzwi.
Cisza. W jakim¶ pomieszczeniu ¶wieci³o siê ¶wiat³o, zupe³nie o tej porze niepotrzebne. Okna by³y pozamykane. Podszed³ do przymkniêtych drzwi jakiego¶ pokoju i uchyli³ je. Sypialnia. Ani ¶ladu dziewczyny. Czuj±c, jak serce zaczyna waliæ mu coraz mocniej, czym prêdzej sprawdzi³ wszystkie pozosta³e pomieszczenia. Nikogo. Nie by³o jej!!! Sprawdzi³ kominek, ale popió³ by³ lodowaty, wiêc nie mog³a siê w³a¶nie w tej chwili przenie¶æ do Ministerstwa.
Zakl±³ strasznie, wypad³ na korytarz i run±³ po schodach na dó³.
– Nie ma jej! Uciek³a! – wrzasn±³ do Norrisa stoj±cego na parterze.
– Co??? Przecie¿... Niemo¿liwe! Nie mia³a jak!
– Nie wiem jak, Peter! Jedno, co wiem, to to, ¿e jej tam nie ma!!!
– Jeste¶ pewien? Nic nie przeoczy³e¶???
– Pójdê sprawdziæ – zaofiarowa³ siê zestresowany Watkins.
– Stój!!! – rykn±³ Smith i siê opanowa³. – Niech ¿aden z was tam nie wchodzi! Tam nie mo¿e znale¼æ siê ani kawa³ek was! Aurorzy z pewno¶ci± by was wy³apali w czasie ¶ledztwa!
Norris zacisn±³ piê¶ci z w¶ciek³o¶ci. Nie móg³ na nikogo zrzuciæ winy, nie móg³ siê na nikim wy¿yæ, bo to on kaza³ czekaæ a¿ do dzisiejszego ranka. Cholera, cholera, cholera!!!
– Mo¿e wesz³a do kominka akurat, jak do niej stuka³e¶?!
– Absolutnie nie! Po pierwsze, ani ¶ladu ognia na kominku, po drugie, to by³by doprawdy dziwny zbieg okoliczno¶ci! – Smith wkurzony waln±³ d³oni± o ¶cianê.
Norris chwilkê siê zastanawia³.
– Ju¿ wiem! – zdecydowa³ nagle. – Mieli¶my dopa¶æ Snape’a, pos³uguj±c siê Granger, wiêc teraz zrobimy na odwrót! Leæ ³ap Snape’a. We¼ kilku ch³opaków i oskar¿ oficjalnie o udzia³ w zamordowaniu Ministra!
Smith zmarszczy³ brwi.
– To nie bêdzie trzyma³o siê kupy! On mia³ wyj¶æ nam w ¶ledztwie przy przes³uchaniu Granger!
Norris zacisn±³ zêby i rozmy¶la³ gor±czkowo.
– Cholera... dobra, robimy tak. £apiesz go i przyprowadzasz do aresztu. We¼ jego w³osy i zmieniacz czasu, je¶li trzeba i... gdzie ona mia³a odebraæ ten eliksir???
Watkins zupe³nie nie nad±¿a³ za ich rozmow±, ale postanowi³ siê nie wtr±caæ.
– W dziupli drzewa w Zakazanym Lesie.
– Wiêc przemieñ siê w niego i id¼ go tam w³ó¿! Potem wy¶lê kogo¶, ¿eby go stamt±d wyrzuci³! – Norris a¿ krzywi³ siê, próbuj±c znale¼æ jakie¶ sensowne rozwi±zanie, które pasowa³oby do tego, co uknuli ju¿ dla Granger.
– Dorzucê co¶ o niej – zaproponowa³ Smith, staraj±c siê nad±¿aæ za Norrisem. – Co¶ o ukochanej Hermionie, czy co¶ w tym gu¶cie...
– Po cholerê?!
– To powi±¿e jego wspomnienie z ni±. Powiemy, ¿e zobaczyli¶my je i tak wpadli¶my na jej trop!
– Wiêc co, do cholery, teraz tu robimy? ZANIM zobaczyli¶cie to wspomnienie?!
Obaj wpatrywali siê w siebie w napiêciu. Nagle Smith kiwn±³ g³ow±.
– Przecie¿ ona wysz³a nam ju¿ wczoraj przy analizie miejsca zbrodni!
Norris chwilê jeszcze wpatrywa³ siê w Smitha i nagle szarpn±³ g³ow± na znak zgody.
– Dobra, leæ. I PO przes³uchaniu, jak ju¿ bêdziesz z nim sam na sam, powiedz mu, ¿e znale¼li¶my jego pannê.
To przypomnia³o co¶ Smithowi.
– Jednej rzeczy nie pojmujê... JAK uda³o siê jej uciec???!!!
– Niewa¿ne! Leæ po Snape’a!


Jean Jacques powiadomi³ Eugeniê, ¿e przyjdzie dzi¶ pó¼niej do pracy, wiêc to by³ bardzo leniwy poranek. Hermiona musia³a ubraæ siê we wczorajsze ubranie, wiêc tylko wyczy¶ci³a je ró¿d¿k±, przypominaj±c sobie rok polowania na horkruksy.
Barbara, czy jak mówi³a o sobie córeczka Jean Jacquesa, Bibi, natychmiast zaadoptowa³a Hermionê jako now± ciociê i nie pozwoli³a jej siê ruszyæ choæ na krok. (Bibi – w bardzo potocznym francuskim, u¿ywanym w niektórych ¶rodowiskach zastêpuje „ja”. W tym wypadku równocze¶nie zdrobnienie od Barbara.) Bibi by³a prze¶liczn± blondyneczk± o d³ugich, prostych w³osach, br±zowych oczkach, zadartym nosku i usta siê jej nie zamyka³y. Ci±gle w³azi³a Hermionie na kolana, próbowa³a ple¶æ jej warkocz, tuli³a siê do niej i szczebiota³a jak najêta.
Hermiona zjad³a wiêc z ni± ¶niadanie i nawet nie mia³a czasu napisaæ do Severusa.
– Ona jest s³odka – powiedzia³a do Jean Jacquesa, kiedy ju¿ po¿egnali siê z Bibi, zap³akan±, bo ciocia nie mog³a z ni± zostaæ. Hermiona nie wiedzia³a praktycznie nic o jego ¿yciu prywatnym, ale przypuszcza³a, ¿e dziewczynce bardzo brakuje matki. Starsza ju¿ niania najwyra¼niej nie mog³a jej zast±piæ.
– Chod¼, nie lubiê siê spó¼niaæ – pogoni³ j± Jean Jacques.
Aportowali siê prosto do Ministerstwa i pojawili siê w jednym z punktów aportacyjnych, które Hermiona ju¿ widzia³a. Poszli prosto do jego biura i dziewczyna postanowi³a wreszcie napisaæ do Severusa.
– U mnie wszystko w porz±dku. Daj znaæ, kiedy masz czas, to napiszê ci dok³adnie, co odkry³ Ricky.
Czeka³a chwilê na odpowied¼, ale ta nie nadchodzi³a. Zerknê³a na zegarek – by³o ju¿ dobrze po dziewi±tej. Z pewno¶ci± Severus mia³ do za³atwienia jak±¶ piln± sprawê w szkole. Bior±c pod uwagê jego stanowisko, wcale siê nie dziwi³a. Schowa³a pergamin do pier¶cionka i posz³a na krótk± rozmowê z Ministrem.
Kwadrans pó¼niej zaczê³a siê trochê niepokoiæ.

Po pierwszej lekcji Minerwa posz³a do biblioteki sprawdziæ ilo¶æ poszczególnych ksi±¿ek, o których wczoraj rozmawiali. By³a to jedna z propozycji Severusa jako alternatywa do szlabanów. Co¶ w rodzaju lektury uzupe³niaj±cej, któr± nale¿a³o przeczytaæ i potem napisaæ z tego esej. Wracaj±c do siebie po schodach, nagle us³ysza³a kilka mêskich g³osów i odg³os kroków wielu osób. Byli piêtro ni¿ej i szli do góry, w jej stronê. Przystanê³a zdumiona i zaczê³a siê przys³uchiwaæ.
– ... czy bêdzie mia³ dla was czas – to by³ Filch.
– Zdajê sobie sprawê, ale bior±c pod uwagê tak wyj±tkow± sytuacjê... mam nadziejê, ¿e dyrektor oka¿e nam pomoc – g³os wydawa³ siê jej znajomy, ale nie umia³a go powi±zaæ z niczyj± twarz±.
Do chwili, kiedy id±cy ku niej mê¿czy¼ni wy³onili siê zza zakrêtu. To by³ Smith z... gromad± Aurorów!
– Zapytam go i...
– Argusie, co siê tu dzieje – przerwa³a zdecydowanym, w³adczym tonem, schodz±c kilka stopni w dó³ i podchodz±c do nich.
Mê¿czy¼ni zatrzymali siê niechêtnie, staj±c w du¿ej grupie. By³o ich przynajmniej dziesiêciu.
– Profesor McGonagall! – ucieszy³ siê Filch. – Pan Smith chcia³by zobaczyæ siê z dyrektorem Snape’m... Powiedzia³em, ¿e nie wiem, czy znajdzie czas, ale zapytam go.
Minerwa spojrza³a jeszcze raz na Smitha i ukry³a grymas na widok jego pokieraszowanej twarzy.
– W jakiej sprawie chce pan widzieæ siê z dyrektorem? W tak licznej asy¶cie?
Odpowied¼ bardzo j± zaniepokoi³a.
– Mamy kilka pytañ do dyrektora w zwi±zku z wczorajszym zabójstwem Ministra Shacklebolta. To nie potrwa d³ugo.
Minerwa zasznurowa³a usta i spojrza³a na wo¼nego.
– Argusie, zostañ tu z panami. Ja pójdê go zapytaæ.
Zawróci³a na schody i us³ysza³a, jak stoj±cy na dole mê¿czy¼ni ruszyli za ni±, wiêc zatrzyma³a siê i obróci³a wolno.
– Panie Smith, proszê tu poczekaæ.
– Profesor McGonagall, muszê nalegaæ... – zaoponowa³ Auror.
Postanowi³a daæ mu nauczkê przy jego ludziach.
– Panie Smith. Powiedzia³am, ¿e zapytam dyrektora, czy znajdzie dla was czas i wrócê, ¿eby przekazaæ jego odpowied¼. Nie mogê ZADAÆ mu pytania, czy chce was widzieæ, je¶li wejdziecie za mn± do jego gabinetu. Czy to wydaje siê panu logiczne?
Smith skrzywi³ siê nieznacznie.
– Oczywi¶cie. Ale bardzo zale¿y nam na tym, ¿eby siê z nim spotkaæ.
– Naturalnie.
Ruszy³a, ju¿ nie przypominaj±c Smithowi, ¿e ma zostaæ. Gdy znik³a za rogiem, przyspieszy³a kroku.
Nie podoba mi siê to...
– Severusie, mamy problem – powiedzia³a, wchodz±c do gabinetu.
Severus rozmawia³ w³a¶nie z Albusem. Obaj zamilkli i spojrzeli na ni±.
– Na dole jest Smith z ca³± gromad± Aurorów. Chce siê z tob± widzieæ w sprawie zabójstwa Kingsleya.
Albus zamar³ na chwilê, a Severus zakl±³ cicho.
– Chyba nie mam wyj¶cia i muszê siê z nim spotkaæ – stwierdzi³.
Minerwa by³a tego samego zdania. Wyra¼nie by³o widaæ, ¿e Smith dzi¶ nie odpu¶ci.
– S± dwie mo¿liwo¶ci, moi drodzy – odezwa³ siê Albus. – Albo on faktycznie ma kilka pytañ i to, ¿e siê tak wyra¿ê, niewinna wizyta...
– Na co nie wskazuje ta eskorta, któr± zabra³ – wtr±ci³a Minerwa.
– ... albo chce ciê w ten sposób wyci±gn±æ z zamku.
– Dla Norrisa? To czemu wzi±³ ze sob± a¿ tylu Aurorów? To musi byæ co innego.
Severus zgadza³ siê z Minerw±.
– Zaczynam siê baæ, ¿e to jednak wi±¿e siê w jaki¶ sposób z Hermion±. Wczoraj usi³owali dopa¶æ j±, ale im siê nie uda³o. Wiêc przyszli po mnie.
Minerwa zmarszczy³a brwi i zaoponowa³a.
– Przecie¿ oni nie wiedz±, ¿e razem pracujecie. Poza tym Hermiony pilnowali tylko ludzie Norrisa, a tu s± Aurorzy.
– Mo¿e to ca³y czas ludzie Norrisa, ale po wielosokowym? – zasugerowa³ Albus.
– Ich jest przynajmniej dziesiêciu... nie wydaje mi siê...
Severus nagle wsta³ zza biurka.
– Nie mamy czasu na d³u¿sz± rozmowê. Za chwilê i tak siê dowiemy. Proponujê, ¿eby¶ próbowa³a tu ze mn± zostaæ. Je¶li siê nie zgodz±, to wyjdziesz...
– Mo¿e od razu przejdê do drugiego wymiaru?
Albus ju¿ chcia³ pochwaliæ pomys³, ale Severus zaprzeczy³.
– Nie. Nie wiemy, co oni wiedz±. Czego siê dowiedzieli. Po prostu wyjd¼ i id¼ do swojego gabinetu. Albusie, ty mo¿esz zawsze byæ na portrecie...
– Nie ruszê siê st±d – obieca³ ten.
– Bardzo dobrze. Daj mi parê chwil, przygotujê sobie na wszelki wypadek ¶wistoklik do Spinner’s End. W razie czego ucieknê tam i odezwê siê do ciebie.
Mówi±c to, wyszed³ do swoich komnat. Albus popatrzy³ na Minerwê.
– Moja droga, proponujê, ¿eby¶cie zdjêli os³ony choæby z gabinetu. Pamiêtasz, jak kiedy¶ przyszed³ Knott i chcia³ mnie aresztowaæ? Ale wtedy ich by³o tylko czworo, z czego Kingsley nigdy by mnie nie skrzywdzi³. No i mia³em Fawkesa. Mia³em czas ich oszo³omiæ, zdj±æ os³ony i znikn±æ z moim feniksem. Je¶li dzi¶ jest ich a¿ tylu... U³amki sekund, które Severus mo¿e straciæ na opuszczenie os³on, mog± go drogo, drogo kosztowaæ.
– To nie jest zbyt niebezpieczne? Przecie¿ nie wiadomo, ile to potrwa... gabinet nieos³oniêty przez tyle czasu...
– S±dzê, ¿e ci, których powinni¶my siê obawiaæ, s± ju¿ W zamku.
W tym momencie wszed³ Severus. W trzech s³owach wyja¶nili mu pomys³ opuszczenia os³on na czas rozmowy ze Smithem. Poniewa¿ siê zgodzi³, wysz³a po Smitha. Po krótkiej chwili wprowadzi³a ich wszystkich do ¶rodka.
Och... najwyra¼niej nie odkryli, jakim zaklêciem go uraczy³em, skoro tak piêknie wygl±da...
– Profesor McGonagall, czy by³aby pani tak uprzejma i zostawi³a nas samych z dyrektorem? – poprosi³ na wstêpie Smith.
Minerwa wysz³a spokojnie, nie okazuj±c po sobie zawodu. Aurorzy stanêli trochê dalej, ale Smith podszed³ do Severusa.
– Dyrektorze Snape – kiwn±³ mu arogancko g³ow±. – Byæ mo¿e s³ysza³ ju¿ pan o tym, ¿e Minister Magii Shacklebolt zosta³ wczoraj zamordowany...
– Ma pan jeszcze jakie¶ inne idiotyczne pytania? – powiedzia³ natychmiast Severus, nie pozwalaj±c mu skoñczyæ.
Smith zblad³, zbli¿y³ siê i wyci±gn±³ do niego rêkê, ale nie ¿eby siê przywitaæ.
– Poproszê pañsk± ró¿d¿kê.
W tym momencie medalion zrobi³ siê ciep³y. Severus zachowa³ kamienny wyraz twarzy, tylko uniós³ brew i skrzy¿owa³ rêce na piersi, siedz±c ca³y czas na fotelu.
– S³ucham?
– Nie przes³ysza³ siê pan. Poproszê pañsk± ró¿d¿kê.
– Pan chyba raczy ¿artowaæ, Smith. Przychodzi pan do mnie z ca³± obstaw± Aurorów i bez ¿adnego powodu, w MOIM zamku, ka¿e mi oddaæ panu ró¿d¿kê?
Smith zrobi³ straszny grymas, szczerz±c zêby i na sekundê spojrza³ gdzie¶ przez jego ramiê, pewnie po to, ¿eby co¶ wymy¶leæ.
– Potrzebna mi bêdzie do ¶ledztwa. ¯eby dopasowaæ j± do ¶ladów znalezionych na miejscu zbrodni.
Severus wzruszy³ ramionami.
– Doskonale wiecie, jak± ró¿d¿k± siê pos³ugujê, wiêc nie widzê takiej potrzeby. Id¼cie, sprawd¼cie w waszych rejestrach.
– Taka jest procedura, któr± z pewno¶ci± pan zna. Poza tym nie wiem, KTÓR¡ ró¿d¿kê mamy w rejestrach...
– Insynuuje pan, ¿e mam ich wiêcej ni¿ jedn±?
Smith siêgn±³ jakby od niechcenia do szram na twarzy.
– Powiedzia³bym, ¿e to ca³kiem mo¿liwe. Choæ z pewno¶ci± nielegalne.
Severus spojrza³ na niego z politowaniem.
– I s±dzi pan, ¿e je¶li istotnie mia³bym dwie, to odda³bym teraz panu obydwie? Jest pan idiot±, Smith.
Smith spojrza³ na Severusa nienawistnym wzrokiem.
– Gdzie by³ pan wczoraj miêdzy dziewi±t± rano i po³udniem?
– W zamku oczywi¶cie.
– To wcale nie jest takie oczywiste.
– A gdzie mia³bym byæ pañskim zdaniem?
– To pan powinien mi to powiedzieæ.
– I powiedzia³em. Raz. Nie mam zwyczaju siê powtarzaæ.
– Ma pan jakich¶ ¶wiadków?
Severus prychn±³ z pogard±.
– Ca³± szko³ê. Mniemam, ¿e piêæset osób panu wystarczy?
Smith nie mia³ zadowolonej miny.
– To nie wyklucza wspó³udzia³u. Obawiam siê, ¿e bêdê zmuszony prosiæ pana o udanie siê z nami do Ministerstwa.
– Jak na Aurora jest pan bardzo boja¼liwy. Niech lepiej przestanie siê pan baæ, to panu z ca³± pewno¶ci± pomo¿e. Bo nigdzie siê nie wybieram. Mam pewne... powa¿ne... sprawy do za³atwienia – odpar³ jadowicie Severus.
– Ob... s±dzê, ¿e nie ma pan innego wyj¶cia.
Severus wsta³ zza biurka i spojrza³ na Smitha z góry.
– Przed chwil± chcia³ mi pan zadaæ kilka pytañ. Odpowiedzia³em na nie. Nie widzê ¿adnego powodu, ¿eby panu towarzyszyæ. Czy jestem o co¶ oskar¿ony?
Smith wyprostowa³ siê dumnie.
– Zgodnie z prawem mo¿emy nakazaæ panu stawiæ siê w celu z³o¿enia zeznañ.
– Wiêc proszê wys³aæ mi nakaz ministerialn± sow±. Podpisany, oczywi¶cie zgodnie z prawem, przez Sêdziego Wizengamotu.
– W Ministerstwie bêdziemy mogli zrobiæ oficjalne przes³uchanie i bêdzie pan móg³ udowodniæ swoj± niewinno¶æ – Smith spróbowa³ widaæ za³atwiæ to polubownie.
– Przykro mi to mówiæ, Smith, ale najwyra¼niej nie tylko w Hogwarcie nic pan siê nie nauczy³. To wy macie udowodniæ mi winê, a nie ja niewinno¶æ.
– Z wielk± chêci± to zrobiê.
Severus zacz±³ powoli spacerowaæ za biurkiem, a Smith znów zerkn±³ gdzie¶ w przestrzeñ.
– Chyba nie muszê panu przypominaæ, ¿e jest pan Aurorem, który odpowiada za przestrzeganie prawa i zapewnianie bezpieczeñstwa, a nie Oskar¿ycielem, Smith. Pomyli³ pan role. Tak stronniczo nastawionego Aurora jeszcze nie widzia³em.
– W takim razie niewiele pan widzia³, Snape.
– Profesorze Snape – warkn±³ do niego natychmiast Severus. – Jeszcze raz, Smith i wyrzucê was st±d wszystkich.
Smith zacisn±³ piê¶ci, a¿ pobiela³y mu knykcie.
– Mam do¶æ pañskich wymówek. Skoro nie chce pan i¶æ z nami z w³asnej woli... oskar¿am pana o udzia³ w morderstwie Ministra Magii!
Severus zachowa³ spokój.
– Smith, niech siê pan jeszcze bardziej nie o¶miesza. Ledwo zacz±³ pan ¶ledztwo. Przy ¶wiadkach – wskaza³ Aurorów i portrety – powiedzia³ pan, ¿e przyszed³ pan odebraæ ode mnie zeznania. Odpowiedzia³em na pañskie pytania, wykazuj±c, ¿e jestem niewinny i nagle oskar¿a mnie pan o morderstwo? By³oby to ¶mieszne, gdyby nie by³o ¿a³osne.
– Nie obchodzi mnie, czy dla pana to ¶mieszne, czy nie! – Smith wyra¼nie traci³ nad sob± panowanie. – Proszê oddaæ ró¿d¿kê i poddaæ siê, Snape! Aulus, bierz go!
– Nie mam najmniejszego zamiaru – Severus gestem zatrzyma³ m³odego Aurora. – Nie próbowa³bym, McGregory.
M³ody Auror zamar³ w miejscu, ale Smith raptownie przesun±³ wzrok gdzie¶ na bok i kiwn±³ g³ow±. I nagle Severus poczu³, jak co¶ musnê³o jego rêkê i jego ró¿d¿ka unios³a siê w powietrze i upad³a na pod³ogê parê stóp dalej. I w tej samej chwili pojawi³ siê ko³o niego jaki¶ mê¿czyzna, zrzucaj±c pelerynê niewidkê.
– To skandal! Hañba! Pod³o¶æ! – dobieg³y go okrzyki z portretów. – Zachowanie niegodne Aurorów!
Smith popatrzy³ na Severusa z u¶miechem na twarzy. Severus odda³ mu spojrzenie pe³ne bezgranicznej pogardy.
– Ju¿ s±dzi³em, ¿e osi±gn±³ pan dno, Smith, ale jak widaæ siê myli³em.
Smith podszed³ do niego i stan±³ obok, wbijaj±c mu ró¿d¿kê w gard³o. Severus nie odchyli³ siê ani o cal. Rozmy¶la³ gor±czkowo. Cholera jasna!!! Da³e¶ siê podej¶æ jak uczniak!
– Radzê ci, nie ruszaj siê – powiedzia³ Smith, ¶ciszaj±c g³os.
– Z t± band±, która ciê os³ania, czujesz siê o wiele pewniej, co?
¦wistoklik jest ju¿ gotowy w kieszeni, ale bez ró¿d¿ki na nic siê nie zda... Na wyjêcie francuskiej nie ma czasu... je¶li jej nie odzyskasz, zostaje ci tylko aportacja...
– Ciebie niedawno te¿ kto¶ os³ania³... prawda, Snape? – Smith stan±³ tu¿ za nim i sykn±³ mu do ucha. – I nawet wiem kto... Powiedz mi, ³atwo by³o ci rzucaæ kl±twy, maj±c najdro¿sz± Hermionê za plecami?
Severus zamar³. On wie! Ale JAK?!
– Ale nie bój siê, ju¿ siê ni± zajêli¶my.
O czym on mówi?! Przecie¿ im uciek³a?!
– Je¶li chcesz jeszcze raz ujrzeæ swoj± ukochan± – wycedzi³ cicho Smith – proponujê ci stuliæ pysk i byæ grzecznym. Inaczej mogê byæ o wiele mniej... mi³y, przes³uchuj±c j±.
Severus nie potrafi³ skupiæ my¶li. W g³owie szala³o mu tylko to, co Smith mówi³ o Hermionie. Co to znaczy, ¿e siê ni± zajêli?!!!
Smith stan±³ tu¿ za nim i przechylaj±c siê, doda³ jeszcze ciszej:
– Choæ nie przeczê, ¿e chêtnie bym siê przekona³, czy panna Granger jest równie wilgotna, co inne, które mia³em...
Severus poczu³, jak co¶ w nim wybuch³o i ogarn±³ go sza³. B³yskawicznie odrzuci³ g³owê do ty³u, poczu³, jak uderzy³ w co¶ twardego. Obróci³ siê na piêcie, s³ysz±c krzyk i deportowa³ siê.
Komentarze
Brak komentarzy. Mo¿e czas dodaæ swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj siê, aby móc dodaæ komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani u¿ytkownicy mog± oceniaæ zawarto¶æ strony
Zaloguj siê lub zarejestruj, ¿eby móc zag³osowaæ.

Brak ocen. Mo¿e czas dodaæ swoj±?
Logowanie
Nazwa u¿ytkownika

Has³o



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj siê

Nie mo¿esz siê zalogowaæ?
Popro¶ o nowe has³o
Facebook
Shoutbox
Musisz siê zalogowaæ aby wys³aæ wiadomo¶æ.

O choinka!
03.08.2026 15:12
Dziêki Hug

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
01.08.2026 11:39
Racja, I will mourn old Hog forever, to ju¿ nie by³o to samo :v
I mimo ¿e ciê¿ko w te urodziny, to i tak wszystkiego naj naj, 17 mo¿na mieæ do 40 na spokojnie Love

O choinka!
31.07.2026 23:57
z innymi, bo brakowa³o mi pomys³ów, bo pogorszy³a siê moja sytuacja psychiczna i bo LYS zniknê³a bez s³owa

O choinka!
31.07.2026 23:57
Nie cierpiê urodzin Wrozka Nadal czujê siê na 17 lat, a ju¿ 26 na karku ;(

A co do poprzedniego Hog, bardzo têskniê. Nowy mniej mi siê podoba³, bo nie wysz³y mi poboczne, bo za ma³o pisa³am

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
26.07.2026 20:12
Jako tako, nawet mi siê sb dzi¶ ¶ni³o xD

Wspó³praca
Najaktywniejsi

1) Prefix u¿ytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix u¿ytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix u¿ytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix u¿ytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix u¿ytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix u¿ytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix u¿ytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix u¿ytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix u¿ytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix u¿ytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjêcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.23